Droga do przebaczenia

Jak daleko jest od rozwodu i nienawiści do przebaczenia i spotkania? Odpowiedzi na to pytanie szukają młode kobiety z grupy wsparcia przy rypińskiej parafii św. Stanisława Kostki.

Reklama

Ich grupa istnieje od pięciu lat. W piątkowy wieczór spotykam się z niektórymi kobietami (mężczyzn brak) należącymi do grupy. Są rozwódki, wdowy, kobiety niezamężne. Niektóre z nich mają dzieci, w tym niepełnosprawne. W grupie jest ich 19. Są młode i atrakcyjne, średnia wieku wynosi ok. 35 lat.

Duch zadziałał

Wszystko zaczęło się od spotkania Eweliny i Moniki, dawnych koleżanek ze szkoły podstawowej. – Dowiedziałam się, że Ewelina się rozwodzi i poczułam, że powinnam jej pomóc – opowiada Monika, jedna z założycielek grupy. – Wcześniej sama przechodziłam przez trudne chwile. Chociaż nigdy nie wyszłam za mąż, doskonale wiedziałam, co ona czuje. I choć ja miałam wtedy ogromne wsparcie mojej rodziny, rodził się we mnie bunt. Myślałam sobie: nie mówcie, że będzie dobrze, bo skąd możecie to wiedzieć? Skąd możecie wiedzieć, co ja teraz czuję? Dlatego kiedy dowiedziałam się, że Ewelina została sama, chciałam z nią porozmawiać. Teraz widzę, jak musiał mocno działać Duch Święty. Chociaż się nie przyjaźniłyśmy, gdy doszło do spotkania, okazało się, że rozumiemy się bez słów. Już wtedy zrodził się pomysł wzajemnej pomocy, ale nic się jeszcze nie wydarzyło.

Minęło kilka lat

Z Manchesteru wróciła Agnieszka. Dała świadectwo wiary w kościele. Usłyszeli je rodzice Moniki, członkowie Kościoła Domowego, i dali impuls. Dziewczyny znowu się spotkały i przegadały wiele godzin. Znów poczuły, że świetnie się rozumieją. Zaczęła się formować grupa, której działalność oparto na nauczaniu Kościoła. Dom parafialny stał się miejscem comiesięcznych spotkań. Do  ks. Marka Smogorzewskiego, proboszcza parafii św. Stanisława Kostki, poszły we trzy: Ewelina, Agnieszka i Monika. – Wówczas wszystko wydawało mi się tak proste, może dzisiaj bym już tego nie zrobiła – wspomina Agnieszka. Ks. proboszcz przydzielił im opiekuna duchowego. Przygotowano ulotki informujące o powstaniu grupy, które księża rozdawali w rodzinach w czasie kolędy.

Pomogły się pozbierać

Pierwsze spotkanie tej grupy wsparcia odbyło się pięć lat temu. – Trudno było mi się otworzyć, bo musiałam przed obcymi osobami jeszcze raz zmierzyć się ze swoją przeszłością, z tym momentem, kiedy zostałam sama. W tych pierwszych chwilach towarzyszył nam ból i cierpienie. Każda z nas przeżywała to na nowo, ale też doskonale wiedziała, co czują inne – wspomina Agnieszka. Monika: – Czułyśmy się jak wśród swoich. Dziewczyny pomogły mi się pozbierać. I mimo że teraz nie jestem samotna, to dalej należę do grupy. Ewelina: – Będąc samotną i mając samotne koleżanki wiem, że nie jestem sama. Takie osoby lepiej się rozumieją. 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama