Perfekcyjne święta

Jakiś czas temu obejrzałam fragment programu na temat perfekcji w prowadzeniu domu. Wytrzymałam całe pięć minut, parsknęłam, wzruszyłam ramionami.

Reklama

A w myślach życzyłam podobnym „perfekcyjnym paniom domu” (jeśli istnieją) dużo zdrowia i szczęścia. Bo zarówno zdrowie (psychiczne), jak i szczęście są potrzebne, by w podobny sposób prowadzić dom i opowiadać o tym z drętwą egzaltacją. Nikt aż tak doskonałych pań domu na oczy nie widział. Ale z pewnością są naśladowniczki, które wiele czasu poświęcają, by dom prezentował się idealnie, a dzieci wyglądały zawsze nienagannie. I oczywiście w złotych garnkach zawsze gotowały się idealnie przyrządzone potrawy.

Po co to robią? Jeśli z własnej woli, jeśli sprawia im to naprawdę wielką przyjemność, życzmy powodzenia. Ostatecznie każdy wolny człowiek ma prawo nawet do nietypowego hobby. Gorzej, gdy „perfekcyjność” wynika z przymusu. Wewnętrznego przymusu, bardzo nieperfekcyjnych przyczyn, które nami powodują. Po pierwsze pycha. Czyli ja muszę mieć najfajniej w domu, bo jestem najfajniejsza. Po drugie tzw. osoba trzecia.

Czyli co powie moja matka, teściowa, koleżanka, gdy w moim domu nie będzie dość perfekcyjnie. Po trzecie poczucie niskiej wartości. Czyli jestem gorsza, słabsza, beznadziejna. Ale jeśli mój dom będzie perfekcyjny i na mnie spłynie splendor… „Nienawidzę świąt, bo teściowa (matka, siostra) przyjeżdża. Będzie mi sprawdzać każdy kąt, zaglądać do garnków i krytykować”. Tak mówi wiele z nas. Gdy się zatem w końcu rozpoczynają święta, wiele perfekcyjnych pań domu pada na nos. I chociaż do kościoła potem wyszykują się i wymuskają, wyglądając oczywiście perfekcyjnie, w sercu zalega złowrogie zmęczenie. Czy ten stan naprawdę jest winą teściowej (matki, siostry)?

Czy naprawdę gdyby dom „nie był idealny” przed ich przyjazdem, stałaby się perfekcyjna tragedia? Na przykład w postaci obmowy teściowej… Nie czas tu na zbiorczą terapię. Zresztą i autorka powyższego tekstu musiała swego czasu powalczyć ze sobą, by perfekcyjnością nie kaleczyć siebie i całego domu. Warto jednak, szczególnie właśnie w okresie świątecznym, zastanowić się perfekcyjnie, co jest w domu najistotniejsze. Perfekcyjna fasada czy głębia… Nieperfekcyjnych (ale prawdziwych) świąt wielkanocnych!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Maluczki
    21.04.2014 10:02
    "Czyli co powie moja matka, teściowa, koleżanka, gdy w moim domu nie będzie dość perfekcyjnie. "

    To zahacza o bałwochwalstwo!
  • Ula
    22.04.2014 12:53
    Porządek to raczej normalność,a szczególnie jak przyjmujemy gości,to po prostu kwestia kultury osobistej przyjąć kogoś na"czyste"a nie na"brudne". "Perfekcyjna" Pani domu,to dla mnie raczej sztucznie wykreowany obraz,no tak by fajnie na coś patrzyło się w TV
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama