Zdjąć różowe okulary

Przyjechali razem, by odkryć, jak stworzyć szczęśliwe małżeństwo. Jak się okazuje, czasem byłoby lepiej, żeby wrócili osobno.

Reklama

W Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Koszalinie po raz pierwszy odbyły się rekolekcje dla narzeczonych. 60 osób uczyło się, jak się komunikować, co zrobić, kiedy pojawi się kryzys, i jak w praktyce zastosować naturalne metody planowania rodziny. Schemat wzięty jest ze sprawdzonych metod, według których prowadzi się spotkania małżeńskie. – To rekolekcje, które przygotowują do wzięcia odpowiedzialności za decyzję o zawarciu sakramentu małżeństwa. Chodzi też o to, żeby dać narzeczonym narzędzia, które są potrzebne w każdej poważnej relacji – mówi ks. Krzysztof Włodarczyk, animator Ruchu Spotkań Małżeńskich, który je prowadził. – Chcemy pokazać młodym fundament tego sakramentu i przekazać od tej pozytywnej strony, za co biorą odpowiedzialność – dodaje duszpasterz.

Do rozpadu nie potrzeba nawałnicy

Podstawą spotkań jest nauczenie się komunikacji. Zajęcia opierają się na pracy w grupach. Narzeczeni dostają tematy, które mają wspólnie omówić. – Niektóre pytania są takie, że być może nie porozmawialibyśmy o nich przed ślubem. A tak mamy okazję omówić wszystkie ważne kwestie. Dotyczą one miłości, relacji z Panem Bogiem czy hierarchii wartości – mówią Magdalena i Damian, uczestnicy rekolekcji. – Cieszę się, że w wielu kwestiach się zgadzamy. Chcemy być oboje blisko Pana Boga i po chrześcijańsku wychowywać dzieci. To dla nas takie potwierdzenie, że do siebie pasujemy – uśmiecha się pani Magdalena. – Zakochany ma różowe okulary i widzi same zalety u tej drugiej osoby, a tak naprawdę trzeba je ściągnąć i przestać żyć marzeniami. My sobie wyobrażamy, że ktoś jest ideałem, a przecież wszyscy jesteśmy niedoskonali. Czasem w relacje wkradają się egoizm, lenistwo, jednak trzeba pracować nad sobą. Nie żyć tak, żeby tylko mnie było wygodnie, ale starać się o dobro tej drugiej osoby – dodaje.

Narzeczeni poznają też metody badania płodności. Chodzi o to, żeby nie spychać odpowiedzialności za poczęcie nowego życia tylko na kobietę, bo to dotyczy dwóch osób. – Podkreślamy również, jak ważna jest troska najpierw o zjednoczenie serc i umysłów, a dopiero potem ciała. Kiedy odwróci się kolejność, przestajemy się interesować drugą stroną jako człowiekiem – dodaje ks. Włodarczyk. Rekolekcje to także rozmowa o możliwych kryzysach. Tu wchodzą w rolę animatorzy, którymi są pary małżeńskie. – Narzeczeni myślą, że musi przyjść nawałnica, żeby małżeństwo się rozpadło. To nieprawda, bo diabeł tkwi w szczegółach. Wydaje się, że takie drobiazgi nie mogą w niczym zaszkodzić, a to jest tak jak ze szkodnikami, które atakują wielkie drzewo. Sprawiają, że ono powoli usycha – wyjaśnia ks. Włodarczyk.

Jedną z par animatorów są Barbara i Grzegorz Fiukowie. – Dzielimy się swoim doświadczeniem, podpowiadając młodym, jak rozwiązywać sytuacje kryzysowe, jak rozmawiać z dziećmi, jak przyjąć wnuki albo mieć na uwadze, że mąż czy żona może umrzeć. To się może teraz wydawać dla nich abstrakcyjne, ale to ważne rzeczy – przyznają.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama