Spadkobiercy rycerzy

- Posiadanie specjalnych przeszkoleń nie jest konieczne. Najważniejsze, żeby człowiek chciał pomagać. Każdy się w czymś sprawdza – mówi Damian Zadeberny.

Reklama

Z wykształcenia jest górnikiem geodetą, ale misja zakonników fascynowała go od dzieciństwa. – Już jako chłopiec zacząłem się interesować Zakonem Maltańskim. Starałem się poznać ten temat najlepiej, jak się da, od małego czytając jego historię – opowiada. Zakon Maltański od przeszło 900 lat zajmuje się pomocą chorym. Jego mottem jest „Tuitio fidei et obsequium pauperum”, czyli obrona wiary oraz służba ubogim i cierpiącym. Misję spełnia poprzez działanie podległych mu fundacji. W Polsce są cztery – z siedzibą w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Katowicach. Ta ostatnia to Maltańska Służba Medyczna. Damian Zadeberny, mieszkaniec Gliwic, jest jej prezesem.

To jest piękne

– Pomagamy niepełnosprawnym, m.in. poprzez organizowanie wyjazdów czy zabezpieczeń i transportów medycznych. Fundacje ze sobą współpracują, a nasza została podzielona na 14 oddziałów – wyjaśnia D. Zadeberny. MSM skupia ok. 300 wolontariuszy. Aby nim zostać, nie trzeba mieć specjalnego przeszkolenia medycznego, jedynie wskazany jest podstawowy kurs pierwszej pomocy. – Najważniejsze, żeby człowiek chciał pomagać. Jeśli nie będzie miał odpowiednich przeszkoleń, to wiadomo, że bez wymaganych kwalifikacji nie pójdzie do zabezpieczeń medycznych. Jednak u nas każdy się angażuje, każdy w czymś się sprawdza. Mamy w fundacji na przykład kilku szafarzy, którzy chodzą do chorych z komunią w obrębie swoich parafii. I to jest piękne – dodaje prezes.

Ostatnio MSM zaangażowała się w pomoc poszkodowanym w czasie protestów na Ukrainie. W tym celu powołano Maltańskie Centrum Zarządzania Kryzysowego, którego dowodzącym jest Andrzej Dziędziel, członek zarządu. MSM zorganizowała transporty ciężko rannych do Polski, gdzie są teraz hospitalizowani. Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Szpitalnik Związku Polskich Kawalerów Maltańskich zagwarantowali bezpieczeństwo wolontariuszom podczas tych transportów.

Razem żyją, razem pomagają

– Jesteśmy taką rodziną, która stara się robić wszystko razem. Żeby spędzać jak najwięcej chwil ze sobą, postanowiliśmy, że zaangażujemy się wszyscy w wolontariat, także dzieci. Gdyby mąż miałby się tym zajmować sam, rodzina byłaby niekompletna – mówi Zofia Zadeberny, wolontariuszka MSM. Dodaje, że czasem trzeba się wyrzec wolnego czasu czy odpoczynku, by oddać go innym. – Nasze dzieci się teraz doszkalają i jeżdżą na obozy jako kadeci, czyli osoby niepełnoletnie, które pomagają, choć nie mogą jeszcze wielu rzeczy wykonywać same. Z wyjazdów wracają bardzo zmęczone, ale szczęśliwe i usatysfakcjonowane z pomocy innym – opowiada pani Zofia. Starają się także brać udział w corocznej pielgrzymce z chorymi do Lourdes, gdzie zjeżdżają się wszyscy miłośnicy zakonu, zarówno kawalerowie oraz damy, wolontariusze, jak i darczyńcy. – Działalność w fundacji daje mi ogromną satysfakcję. Szczególnie gdy np. podczas pielgrzymki na Jasną Górę widzi się niepełnosprawnych uśmiechniętych, rozradowanych. Nie wszyscy mogą o swoich siłach przebyć tę drogę. Niektórym trzeba pomóc, popchać wózek, ale potem są bardzo wdzięczni, że mogli przejść trasę jak prawdziwy pielgrzym – tłumaczy Zofia Zadeberny. Małżonkowie przyznają, że tak naprawdę większość czasu poświęcają fundacji, bo ze względu na pełnioną funkcję pan Damian musi być ciągle dyspozycyjny.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama