Wszystkie etapy relacji

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Poznali się na studiach. Najpierw konkubinat, po kilku latach ślub cywilny. Potem nawrócenie i 16 lat białego małżeństwa. W wigilię Zesłania Ducha Świętego ślubowali sobie przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską.


Reklama

Ze ślubu Mirki i Jacka Swynarskich, który odbył się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa na skierniewickim Widoku, goście wychodzili ze łzami w oczach. Większość z nich przez całą Eucharystię miała wrażenie, że Bóg stał obok tych dwojga. I nie tylko obok nich, ale także obok ich dzieci, tych własnych, i tych przysposobionych.

Drzwi do nieba


Na tę chwilę czekali ponad 20 lat. Ona – aktywna, wesoła i pełna werwy brunetka, zawsze wiedziała, co należy zrobić i powiedzieć. Swoim temperamentem mogłaby obdzielić kilku flegmatyków. Przebojowa i twórcza, nigdy nie bała się wyzwań. Nie pozwalała sobie dmuchać w kaszę. Do dziś jej znajomi przywołują teksty, które wypowiadała przed egzaminami: „Na trójkę to się ubrałam, resztę zdobędę intelektem”.


On – ciepły, uważny i stateczny. Zawsze czekający, aż jego żona skończy swoją myśl. Dzięki szarmanckości i uśmiechowi w mig zjednuje sobie ludzi. I nie ma znaczenia, czy mają 5, 14 czy 48 lat. W domu, gdy tylko siada w fotelu, natychmiast jego kolana zajmują Piotruś i Grześ, a nawet dużo starsze Iza i Ewelina.


Sobota 7 czerwca – jak mówi Jacek – była dniem, w którym Bóg pozwolił im uchylić drzwi nieba. – Trudno znaleźć słowa, które oddawałyby to, co czułem – wzrusza się. – To była niezwykła chwila. Ta wielka radość, że mogę stanąć przed Bogiem razem z Mirusią i złożyć przysięgę... To nowe otwarcie. Jakaś kulminacja i zwieńczenie drogi, którą przez lata nas Bóg prowadził. Zanim stanęliśmy przy ołtarzu, przeszliśmy chyba wszystkie etapy relacji. Doświadczyliśmy bezprawia, żyjąc w konkubinacie. Potem wzięliśmy ślub cywilny, po którym nasza relacja wiele zyskała. Nawrócenie i formacja, którą przechodziliśmy we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Miłosierdzie”, zaowocowały podjęciem decyzji o zostaniu białym małżeństwem. A teraz, po uzyskaniu wyroku sądu biskupiego stwierdzającego nieważność małżeństwa Mirki, mogliśmy wziąć ślub w kościele. Na wszystkich etapach naszego wspólnego życia czuliśmy, że Bóg jest obok, błogosławi nam i realizuje plan, którego nie pojmowaliśmy. On też uzdalniał nas do heroizmu, którego wymagała 16-letnia wstrzemięźliwość – wyznaje Jacek.


Dzień zaślubin to także niezwykła chwila dla Mirki. – To jest zupełnie nowa jakość. Mimo że wróciliśmy do tych samych dzieci, do tego samego domu, wszystko jest inne. Lepsze, głębsze, pachnące świętością. Nie mogę się nadziwić nową relacją. Nawet dzieci zauważyły, że jesteśmy radośniejsi. Najpiękniejszymi chwilami tego dnia były ślubowanie i dziękczynienie po Komunii. Wcześniej przyjęcie Jezusa było możliwe dzięki czystości. Po ślubie ta czystość zyskała inny wymiar. Poczułam, że teraz moje ciało może być darem dla Jacka, że Bóg zaprasza nas do jedności także fizycznej. I to jest niezwykłe – przyznaje Mirka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • rst
    28.06.2014 21:21
    Przedstawiacie lukrowany obraz ludzi żyjących całe długie lata w konkubinacie. Ale oczywiście te osoby są niemal święte, bo adoptowały dzieci, bo żyją bez seksu (co nie umniejsza ich winy, bo żyli z niepoślubnionym partnerem).
    Nieodparcie nasuwa mi się pytanie: a co z pierwszym mężem? Zniknął? A może żył przez całe lata w traumie po rozpadzie małżeństwa? No i kto doprowadził do rozpadu pierwszego małżeństwa? Za dużo tu niewiadomych.
    Ale z treści artykułu wynika, że można się rozwieść można żyć w cudzołóstwie i doczekać się stwierdzenia nieważności małżeństwa i zalegalizować drugi związek.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama