Rozkwitamy jak róże

Wśród dzieci, otaczanych modlitewnym płaszczem są niemowlaki, maluszki, nastolatki a także dorośli, mający już własne pociechy. – To działa – mówią.

Reklama

Ja znam tylko dwie pary dobrych rodziców – Joachima i Annę oraz Józefa i Maryję. Inni nie są idealni, każdy z nas ma jakieś problemy, słabości, które mogą rzutować na nasze dzieci – twierdzi Ireneusz Rogala. – Dlatego powinniśmy powierzać swoje rodzicielstwo i losy swoich pociech Bogu – dodaje. Ewa i Ireneusz Rogalowie, pomysłodawcy Różańca Rodziców, opowiadali o początkach i szczegółach tej inicjatywy na Górze Świętej Anny, podczas II Pielgrzymki Róż Różańcowych Rodziców. Po to przyjechali aż z Gdańska.

Boże, co robić?

Wszystko zaczęło się w 2001 roku podczas rekolekcji, w których brali udział. – Uświadomiliśmy sobie, że dbamy o tyle rzeczy, martwiąc się o przyszłość naszych dzieci – jedzenie, ubrania, dobrą szkołę, dodatkowe zajęcia. A przecież czyha na nie tyle zagrożeń. Stwierdziłam, że musimy modlić się za nie, i tak powstał Różaniec Rodziców – wspominała Ewa Rogala. Dobitnym dowodem skuteczności wstawiennictwa Matki Bożej jest dla nich ich syn. Po kilku miesiącach modlitwy zauważyli, że chłopiec, do tej pory wycofany, nieśmiały, otworzył się na relacje, kontakty, zaczął brać udział w różnych konkursach. Inni rodzice obserwowali u dzieci nawet ustępowanie nerwic szkolnych, objawiających się np. bólem żołądka. – Często te problemy są skutkiem grzechów, błędów i zaniedbań, które popełniamy my, rodzice, świadomie lub nie. Stąd modlimy się przede wszystkim o to, by Pan Bóg naprawił te nasze niedociągnięcia – tłumaczy Ireneusz Rogala.

Spokój serca

– Ta prosta modlitwa odsuwa ode mnie poczucie bezsilności, które jest doświadczeniem chyba każdego rodzica. Kiedy jestem już u kresu swoich możliwości, sięgam po różaniec, i to pomaga lepiej, niż byśmy mogli sobie wyobrazić – przyznaje Krystyna Deko, która z mężem Piotrem rozpropagowała Różaniec Rodziców na Opolszczyźnie. Przyznaje, że Maryja w sposób szczególny pokazała im, że z Nią rzeczy niemożliwe stają się realne. Kiedy ich drugi synek kilka dni po urodzeniu był umierający, zawierzyli go Matce Bożej. – Doznałam wielkiego spokoju, a za chwilę zadzwonił mąż z informacją, że akcja serca u Jasia wróciła. To pokazało nam, że z Maryją nasze dzieci są bezpieczne, że wówczas trud wychowania, jaki podejmujemy, ma sens – dopowiada.

Gdy po kilku latach trafili na informację o Różańcu Rodziców, postanowili założyć różę w Leśnicy. Najpierw powstała jedna, potem kolejne. – Nabożeństwa różańcowego trzeba się nauczyć, zwłaszcza dla mężczyzn jest to często niełatwe. Dla mnie uratowanie Jasia przez Maryję było ewidentne. Zawierzyłem Jej, przyjąłem szkaplerz, ale do Różańca nie byłem jeszcze gotów. To przyszło z czasem, dzięki łasce Bożej – mówi Piotr Deko. Wiele osób należy równolegle do Żywego Różańca. Krąg modlitewny rozciąga się także poza granicami Polski, bo dowiadują się o nim osoby z rodziny, znajomi mieszkający w innych krajach. Opiekę duchową nad opolsko-gliwicką wspólnotą sprawuje o. Ambroży, franciszkanin z Góry Świętej Anny.

Wielkie i małe cuda

To wielki komfort wiedzieć, że moje dziecko otacza codziennie opieką oprócz mnie 19 osób i Maryja – przyznają członkowie Różańca Rodziców. A opowiadając o tym innym, zakładają kolejne róże. Angażują w nie koleżanki, rodziców, teściów, rodzinę, sąsiadów. – Zaproponowaliśmy kiedyś znajomemu, Tadeuszowi, by włączył się do naszej wspólnoty, bo wiedzieliśmy, że jego córka ma problemy z zajściem w ciążę. On na to, że modli się za nią często w trasie, bo jest kierowcą, zmawia nawet dwa Różańce właśnie w jej intencji. Ale dał się namówić, a miesiąc później jego córka była przy nadziei. To jest siła wspólnotowej modlitwy – opowiadają państwo Rogalowie.

Sygnały o niezwykłych dla rodziców efektach różańcowej opieki docierają do nich z różnych stron. Wśród nich są uzdrowienia, powroty do wiary i do rodziny, uwolnienia z uzależnień, zmiana charakteru i postępowania, uporządkowanie życia, scalanie się małżeństw. Niektóre historie spisane są na stronie internetowej, inne tylko krążą wśród rodziców. – Świadectwa, które też często słyszę, to jedno, ale to, co obserwuję, to przemiany rodzin, odnawianie się więzów małżeńskich, naprawa relacji – dodaje Krystyna Deko. Wskazuje, że Bóg nie dotyka ich cudowną różdżką, częściej podsyła pomocnych ludzi. O sile tej modlitwy przekonana jest też Gabriela Willner z Raszowej. Opowiada o matce i dziecku z jej rodziny, uzdrowionych dzięki modlitwie całej wspólnoty. Sama jest w róży rodziców z Raszowej od ponad roku. – Świadomość, że mama i całe grono osób modli się za mnie, dużo znaczy, da się odczuć tę opiekę – przyznaje Maria Willner, córka pani Gabrieli.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • lucynatr
    30.07.2014 15:00
    W jaki sposób można się technicznie włączyć w tą modlitewną akcję? Moja przyjaciółka planuje teraz potomstwo i bardzo pragnie modlić się na różańcu wraz z wszyskimi - jak można się skontaktować...?
  • kgj
    31.07.2014 00:18
    Są dwa sposoby: jeśli mamy grupę osób, które także chcą się włączyć w tę modlitwę, najlepiej, tak jak mówi pani Krysia Deko, założyć własną różę. Jeśli nie zbierzemy tyle osób, można po prostu włączyć się w nią zgłaszając się przez stronę www.rozaniecrodzicow.pl. W obu przypadkach są tam wskazówki co i jak, formularze - w zakładkach "Jak dołączyć", "Zgłoszenie osobiste" "Zgłoszenie róży" i w "Do pobrania". Tam jest też kontakt do państwa Rogala, bo nie ma jak dopytać bezpośrednio oraz lista róż - bo może akurat jest jakaś w pobliżu pani miejsca zamieszkania. Życzę błogosławieństwa Bożego i wytrwałości w modlitwie
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama