Kochanka wódka nie dzieli się z nikim

Był zakochany w alkoholu. Zaniedbywał obowiązki w pracy i w domu. Mógł stracić rodzinę. Cudem przeżył próbę samobójczą. W szpitalu usłyszał o grupach AA. Poszedł na spotkanie z ciekawości. Nie pije od 27 lat.

Zaczęło się banalnie. – Pierwszy kieliszek, dobra zabawa, dużo śmiechu. Alkohol po prostu mi zasmakował. Poza tym leczył kompleksy, pomagał przełamywać bariery. Dzięki niemu byłem szczęśliwszy – opowiada Gienek. – Niestety przekroczyłem trudną do rozpoznania granicę umiaru. Byłem uzależniony, chociaż jeszcze o tym nie wiedziałem – przyznaje.

Karuzela

Z czasem przestał się dobrze bawić. – Powoli się staczałem. Zaczynałem dzień od jednego kieliszka, a potem wypijałem morze wódki. To się ciągnęło tygodniami. Po takim maratonie lądowałem zazwyczaj w szpitalu na odtruciu. Czułem się, jakbym jechał karuzelą, z której nie można wyskoczyć – opowiada. Założył rodzinę. Myślał, że to będzie moment przełomowy. – Tak się nie stało. Piłem coraz więcej. Często w samotności. Szukałem usprawiedliwień. Bo tramwaj się spóźnił, bo pogoda zła, bo szef mnie ochrzanił – wylicza. – Żona bardzo mnie wspierała, dużo się modliła. Mówiła też o grupach wsparcia. Ja reagowałem agresją. Myślałem: „Jak ona może mnie porównywać z tymi alkoholikami?”. Coraz bardziej zaniedbywałem dom, dzieci, żonę. Niemal doprowadziłem do rozbicia rodziny – przyznaje. – Czasami były lepsze momenty, kiedy wszywałem sobie esperal. Wtedy nie mogłem sięgać po kieliszek, bo to groziło śmiercią. Kiedy lek przestawał działać, nadrabiałem stracony czas. Wódkę piłem szklankami – wspomina.

Leżąc w szpitalu po kolejnej próbie samobójczej, usłyszał od lekarza o anonimowych alkoholikach. – Nie czułem się uzależniony. Jednak już po kilku spotkaniach wiedziałem, że się myliłem. Przyznanie się do własnej bezsilności i słabości przyniosło mi ogromną ulgę – wyznaje. – Żona bała się, że zmiana jest krótkotrwała. W końcu już tyle razy słyszała moje obietnice o poprawie. Mimo to cały czas była przy mnie – podkreśla. 2 lata temu Gienek obchodził swoje ćwierćwiecze niepicia. Kiedy się obudził, na stole przy łóżku znalazł karteczkę. – Żona napisała mi, że mnie kocha i jest ze mną szczęśliwa. To był najwspanialszy prezent, jaki dostałem – mówi. – Kiedy piłem, unikałem Kościoła, bałem się księży. Dzisiaj jestem szafarzem Eucharystii, a swoją trzeźwość zawierzyłem Maryi. Codziennie dziękuję Bogu za każdą chwilę bez picia.

Kieliszek to za dużo

Z najnowszych badań statystycznych wynika, że Polak wypija rocznie średnio 9,25 litra spirytusu. Powyżej średniej krajowej plasują się mieszkańcy województwa pomorskiego. Jak podkreśla ks. dr Bogusław Głodowski, od wielu lat diecezjalny duszpasterz osób uzależnionych, liczba zgłaszających się do niego alkoholików rośnie z roku na rok. W archidiecezji gdańskiej działa ok. 60 grup samopomocowych AA, Al-anon, Allateen. – Alkohol nadużywany może spowodować ogromne spustoszenie duchowe. Jeśli chcemy wyjść z nałogu, musimy najpierw przebaczyć sobie i pogodzić się z Jezusem – zaznacza. – Wielu uzależnionych oddala się od Kościoła, przestaje przyjmować Eucharystię. Często moment przełomowy nadchodzi wtedy, kiedy człowiek walczący z nałogiem uświadomi sobie, że mimo hiroszimy, którą zrobił w swoim życiu, jest ktoś, kto go kocha – dodaje. Ks. Bogusław podkreśla, że samo wyjście z nałogu bywa łatwiejsze od poradzenia sobie z rzeczywistością po odstawieniu kieliszka. – Kochanka wódka nie dzieli się z nikim. Jeśli chce się całkowicie pokonać nałóg, trzeba mozolnie odbudowywać to, co się zniszczyło – relacje z żoną, dziećmi, przyjaciółmi – mówi kapłan. Alkoholicy codziennie walczą o swoją trzeźwość i bardzo potrzebują modlitwy.

Sierpień miesiącem trzeźwości

W Kościele od wielu lat sierpień jest miesiącem trzeźwości. – To dobry moment dla wszystkich, którzy chcą rozpocząć trudny proces wyjścia z nałogu. Sierpień bez alkoholu jest także wyzwaniem dla nieuzależnionych. Gdy rezygnujemy z picia, jesteśmy wsparciem dla wszystkich próbujących pokonać chorobę – zaznacza ks. Karol Wnuk, diecezjalny duszpasterz trzeźwości. Na terenie archidiecezji gdańskiej w sierpniu odbędą się Msze św. w intencji alkoholików i ich rodzin. W parafiach wystawione zostaną księgi trzeźwości. Jednak najważniejszą inicjatywą jest pielgrzymka z Oliwy do Matemblewa pod hasłem: „Kochająca matka jest zawsze trzeźwa”. – Oprócz modlitwy i świadectw organizujemy też propagujące trzeźwy styl życia konkursy i zabawy dla dzieci oraz młodzieży – informuje ks. Karol i zachęca wszystkich do udziału w pielgrzymce.

Tu znajdziesz pomoc

Ks. Bogusław Głodowski, 80-298 Gdańsk, ul. Złota Karczma 24. Telefon: 58 321 4205 albo 695 403 962.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja