Obdarowani

O małżeńskich kryzysach, teologii ciała i obdarowaniu sobą z Renatą i Markiem Makowskimi rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz.

Reklama

Ks. Tomasz Jaklewicz: Z okazji 50. rocznicy małżeństwa ktoś zapytał jubilata, czy przyszło mu kiedykolwiek do głowy, żeby się rozwieść z żoną. „Rozwieść nie, ale zabić tak. Kilka razy” – odpowiedział. Czy rzeczywiście tak to bywa w małżeństwie?

Marek: Miłość jest blisko nienawiści. To w ciągu dnia może wiele razy się zmienić.

Brzmi szokująco…

Marek: Wiem. Ale tak to jest. Wiem, że kocham, ale przychodzą takie chwile, w których nie mogę sobie poradzić… z tym kochaniem.

Masz ochotę powiedzieć, że nienawidzisz?

Renata: I jak ja teraz wyglądam? (śmiech)

Marek: Nie tyle chodzi o osobę, ale o sytuację. Bardziej nienawidzę sytuacji, w której się znalazłem i w której ja nie potrafię sobie poradzić. Nie mogę powiedzieć, że nienawidzę mojej żony w tym momencie, nienawidzę sytuacji, która mnie dopadła.

Renata: Każdy normalny człowiek ma takie doświadczenie, nie jesteśmy idealni. Ja mam swoje słabości, które mogą zaboleć nie tylko mnie, ale i mojego męża. Im bardziej człowiek otwiera się na siebie, rozumie świat swoich emocji i godzi się z tym, kim jest i jaki jest, tym bardziej może panować nad sobą. Ale są takie dni, kiedy jest słabszy i sobie odpuszcza. Myślę, że trzeba odróżniać cały świat uczuć, emocji od decyzji, które podejmujemy.

Czy to, przez co sami przeszliście, czyli poważny kryzys małżeński, spowodowało, że zaczęliście prowadzić rekolekcje pomagające małżonkom lepiej rozumieć swoje powołanie? 

Marek: To zwykła wdzięczność. Chcemy się podzielić tym, że nam się udało, że to ma sens, że można, że to działa, że warto…

Renata: Nigdy nie występujemy w roli nauczycieli, jakiś doradców. To, co robimy, polega na dzieleniu się i świadectwie. Rzeczywiście chwile kryzysu są bardzo bolesne, ale jest to także łaska. Głównie łaska prawdy. Gdy taki kryzys dobrze się przejdzie, to daje niesamowitą odskocznię, nabiera się dystansu do samego siebie, do swoich emocji. Czasami trzeba w tym też trochę humoru.

Marek: Jeżeli pewne rzeczy wyjdą na jaw, jak gdyby wyleją się z nas, to jest to w jakimś stopniu oczyszczenie. W małżeństwie milczenie może być dynamitem, który w pewnym momencie eksploduje. Oczywiście istnieje też milczenie, które jest owocem rozmowy. Kiedy nie trzeba już nic mówić.

Renata: Tylko wyjść na piękny spacer.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama