Ciąża z kodem kreskowym

„Kupię komórki jajowe”. Poniżej wymagania: typ urody kobiety, wzrost, poziom IQ. Do tego zgrabny reklamowy slogan. W internecie pojawia się coraz więcej tego typu ogłoszeń. Czy grozi nam komercjalizacja ciąży?

Reklama

Pattaramon Chanbua z Tajlandii zdecydowała się zostać „zastępczą matką” z powodów finansowych. Musiała spłacić długi i posłać do szkoły dwoje dzieci. Za ok. 15 tysięcy dolarów miała urodzić dziecko pewnej australijskiej parze. Sytuacja skomplikowała się, gdy po kilku miesiącach bliźniaczej ciąży okazało się, że jedno z dzieci ma zespół Downa. „Docelowi” rodzice sugerowali aborcję, ale Pattaramon nie zgodziła się na zabicie chorego dziecka.

Gdy w grudniu zeszłego roku urodziła bliźnięta, rodzice odebrali zdrową dziewczynkę, a cierpiącego na zespół Downa oraz poważną wadę serca Gammy’ego zostawili z surogatką w Tajlandii. W wywiadzie dla australijskiej telewizji ABC News Pattaramon mówiła zdecydowanie, że kocha chłopca i nie mogła postąpić inaczej.

Przytłoczona chorobą dziecka poprosiła o pomoc. W internecie powstała strona „Hope for Gammy”, dzięki której zebrano ponad 200 tys. dolarów na pokrycie kosztów leczenia chłopca. Gdy sprawa tajskiej surogatki ujrzała światło dzienne, premier Australii Tony Abbot powiedział, że to niezwykle smutna historia, która dobrze ilustruje pułapki wiążące się z biznesem „surogatkowym”.

Dostarczycielki

Sprawa Tajki przypomina historię 29-letniej Crystal Kelley, która zgodziła się zostać surogatką dla pewnej pary w Stanach Zjednoczonych latem 2011 r. Około czwartego miesiąca ciąży lekarz poinformował ją, że jeśli urodzi dziecko, będzie miało rozszczep podniebienia, wadę serca i torbiel na mózgu. Rodzice docelowi zaproponowali Crystal 10 tysięcy dolarów za dokonanie aborcji. Kobieta powiedziała stanowczo, że nie zrobi tego, ponieważ to jest jej dziecko.

Crystal świadomie podjęła decyzję o złamaniu zapisu w umowie, który obligował ją do aborcji w przypadku wykrycia wad u dziecka. Ostatecznie wyjechała do Michigan, ponieważ zgodnie z obowiązującym tam prawem po urodzeniu dziecka to ją uznano za jego matkę. Dziecko zostało następnie adoptowane przez rodzinę, którą znalazła Crystal. Obydwie kobiety, zarówno Pattaramon, jak i Crystal, decydując się na zostanie surogatkami, stały się ogniwem biznesu, którego jedną stroną są zmagające się z bezpłodnością pary, a drugą kobiety, które wynajmują swój brzuch. Matki zastępcze zachodzą w ciążę poprzez zapłodnienie in vitro. Ich zadaniem jest donosić ciążę i urodzić dziecko, z którym nie są powiązane genetycznie. Zrzekają się praw do dziecka i przekazują je do wychowania matce docelowej. Wystarczy zajrzeć do internetu, by zobaczyć szokujące ogłoszenia typu: „Zdrowa młoda surogatka bez wad genetycznych”. Piękne zdjęcie opatrzone komentarzem informującym, że potencjalna surogatka jest, uwaga, sprawdzona. Czytaj: z jej komórek urodziły się już dzieci. Witryna wygląda prawie jak strona sklepu internetowego. Brakuje tylko kodu kreskowego na brzuchach kobiet. Większość z nich robi to z powodów finansowych. Część kieruje się współczuciem wobec bezpłodnych par. Kristine, 61-letnia Amerykanka, zdecydowała się z tych pobudek urodzić dziecko swojej córce Sarze Connell i jej mężowi Billowi. W lutym 2011 r. w Chicago urodziła Finna – w gruncie rzeczy swojego… wnuka.

Ilu jest rodziców?

Macierzyństwo zastępcze budzi ogromne emocje. Wielu ludzi patrzy na nie z obawami, i to nie tylko dlatego, że zapłodnienie odbywa się metodą in vitro. W przypadku surogacji kobieta nosząca dziecko nie jest genetycznie jego matką. Ilu rodziców ma zatem urodzone przez nią dziecko? Czasami sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Rodzice nie zawsze są w stanie dostarczyć zdrowych komórek jajowych i plemników. Aby przeprowadzić in vitro, może być konieczne pobranie ich od osób trzecich. Takie dziecko może mieć zatem nawet pięcioro rodziców. Surogatki narażają się na ogromne problemy emocjonalne. Więź, która rozwija się w czasie ciąży między matką a dzieckiem, jest bardzo silna. Wiele surogatek w czasie ciąży przeżywa emocjonalny dramat. Tymczasem ostateczna decyzja o przekazaniu dziecka następuje jeszcze przed jego poczęciem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama