Moja praca jest modlitwą

- Cierpienie może uczynić człowieka dobrym. Rodzi się szacunek do ludzi - mówi Natasza Andersson, która w swoim domu w Szwecji gości dzieci z Pomorza.

Reklama

W Knutby mieszka zaledwie kilka rodzin. W samej miejscowości na skrzyżowaniu dróg wędrowców wita kilkanaście skrzynek pocztowych. Niektóre wykonane są z surowego, poszarzałego drewna. Na największej wizytówka „Natasha Andersson”. Jej posiadłość, w której od lat wypoczywają dzieci z Europy Wschodniej i Środkowej, położona jest w pobliskim Sotter.

Nieoczekiwane spotkanie

– To było tuż przed świętami wielkanocnymi. Szykowałem się do wyjazdu w góry – opowiada Marcin Bednarz, kierownik obozu. Skontaktowała się z nami mieszkająca w Trójmieście pani Gienia. Powiedziała mi, że w Szwecji mieszka jej koleżanka, Natasza, która chce zorganizować pobyt dla naszej młodzieży – relacjonuje. Po spotkaniu z panią Gienią i rozmowie z ks. Januszem Steciem, dyrektorem Caritas, zapadła decyzja, że do Szwecji z archidiecezji pojadą dwie grupy dzieci, które na co dzień korzystają z socjoterapeutycznych świetlic Caritas. – Poszukujemy wciąż nowych możliwości. Jedną z nich był wyjazd do Szwecji dzieci, które są podopiecznymi świetlic – mówi ks. Janusz Steć.

Dalej sprawy potoczyły się błyskawicznie. Pani Natasza wzięła na siebie wszystko, co jest związane z pobytem dzieci: koszty utrzymania i wycieczek, zapewnienie bazy, przygotowanie programu. Na Caritas spoczęło sfinansowanie grupom przepłynięcia promem do Szwecji. Natasza jednak postawiła konkretne warunki wstępne. Dzieci na promie nie będą jadły w jakimś barze szybkiej obsługi. Posiłki muszą być w restauracji, na białym obrusie. – Dla dzieci już samo to było nie lada atrakcją – mówi pan Marcin. Kierownik nie ukrywa, że wiele dzieci poza posiłkami spożywanymi podczas zajęć w świetlicach nie ma dostępu do dobrego jedzenia. Już po przybyciu na miejsce dzieci nie mogły narzekać na podobne braki. W kuchni niepodzielnie króluje bowiem pani Natasza, sama przygotowując posiłki dla całej trzydziestki. A ponieważ jest zwolenniczką zdrowego trybu życia, warunkiem otrzymania deseru jest opróżnienie pokaźnej miski sałaty wyhodowanej na przydomowych zagonach. – Staramy się tu żyć zgodnie z naturą. Poprosiliśmy też dzieci, by nie zabierały komórek. Nie ma Facebooka, nie ma internetu i telefonów. Z czasem przestały odczuwać ich brak – podkreśla pan Marcin.

Morze atrakcji

– Począwszy od samego wejścia na statek, cały pobyt tutaj to jedna wielka przygoda – ocenia kierownik. – Kiedy jest gorąco, idziemy nad pobliskie jezioro. Później obiad. A po obiedzie wypoczynek i wyjście do lasu – dodaje. Ale wizyta w Knutby to nie tylko okazja do obcowania z naturą. Na dzieci czekały bowiem przygotowane przez panią Nataszę atrakcje. Były dwie wizyty w aquaparku, zwiedzanie Sztokholmu i wycieczka promem do Finlandii.

– Dzieci płynęły do Finlandii jednym z największych statków wycieczkowych Europy. Niektóre z nich po raz pierwszy ujrzały, na czym polega szwedzki stół. Z potężnym zdziwieniem odkryły, że na śniadanie było kilkadziesiąt potraw – opowiadają opiekunowie. Oglądanie Sztokholmu rozpoczął rejs statkiem po kanałach, obiad w restauracji, wreszcie zwiedzanie muzeum, w którym wystawiono jeden z najcenniejszych zabytków militarnych Szwecji – pochodzący z XVII wieku okręt „Waza”. Na zakończenie dnia upragniona wizyta w sztokholmskim lunaparku. – Bawiliśmy się na zjeżdżalniach i karuzelach, na których nigdy byśmy nie byli – mówi ze śmiechem pani Justyna. – Bardzo mnie zaskakuje, że dzieci, które mają trudności w nauce, z trudem zdają z klasy do klasy, pytają się nas o różne sformułowania po angielsku. Chcą coś miłego powiedzieć mężowi pani Nataszy, albo w jakiejś restauracji o coś poprosić. To dla nich spora nauka… Myślę, że będą odważniejsi w życiu – dodaje.

– Bardzo podobało mi się w aquaparku i lunaparku. Sztokholm to piękne miasto. Takich atrakcji nie można spotkać w Trójmieście – mówi Piotr, uczestnik obozu. – Podoba mi się to, że byliśmy w lunaparku. Tęsknię trochę za domem. Chociaż to ciekawy wyjazd. Zobaczyłam dwie sarny, które przed nami przebiegły – zachwyca się uczestnicząca w obozie Emilka.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama