Rzeźbiarze bezcennych kruszców

7 tys. uczestników z Polski i zagranicy. 350 warsztatów w 60 różnych miejscowościach. To bilans liczbowy. O bilansie duchowym świadczą relacje uczestników warsztatów prowadzonych w Polsce i za granicą.

Reklama

To niezwykłe przedsięwzięcie, które, jak wskazują badania, już wkrótce stanie się jednym z głównych intelektualnych dóbr eksportowych naszego kraju. – Wychowując dziecko, jesteś jak rzeźbiarz mający do czynienia z najcenniejszym marmurem – mówi Rafał Sołtysek, który w zeszłym roku wziął udział w warsztacie „Bliżej – pełna łączność”. – Bez obróbki pozostanie bezkształtną bryłą. Gdy uderzysz dłutem za lekko, kształt płaskorzeźby daleki będzie od ideału. Gdy przesadzisz z siłą, kamień pęknie. Pozostanie w nim na zawsze nieusuwalna rysa. Gramy więc o najwyższą stawkę – bycie tatą – najważniejszą misję w życiu mężczyzny.

Klucz do sukcesu

Ojcowie coraz częściej zdają sobie sprawę, że bycie ojcem to rzeczywiście misja, a działania powołanej do życia w Lublinie Fundacji Cyryla i Metodego i wywodzącej się z niej Inicjatywy Tato.Net od lat zachęcają ojców do efektywnego spędzania czasu z dzieckiem. – Jakiś czas temu prowadziliśmy badania na Lubelszczyźnie, gdzie co drugi ojciec mówił, że dzisiejsze wychowanie dzieci jest znacznie trudniejsze niż kilkanaście lat temu – mówi Dariusz Cupiał, współzałożyciel fundacji oraz pomysłodawca i koordynator programu Inicjatywa Tato.Net.

– Dlatego staramy się wspierać rodziny w tym procesie i wyposażać dzisiejszych ojców w to, co jest im do współczesnego wychowania dzieci najbardziej potrzebne. – Nieustanna gonitwa za zrobieniem „czegoś”, co jest bardzo ważne, co pozwala mojej rodzinie istnieć, o czym muszę wciąż pamiętać, zaczęło wywoływać we mnie obawę, że nie do końca zauważam potrzeby moich dzieci – opowiada Łukasz Winiarski. – Fizyczna obecność w domu nie zawsze przekładała się na pełną relację. Pomyślałem, że należy to zmienić. Kluczem do poprawy dostrzeżenia potrzeb pięcioletniego synka okazały się warsztaty przygodowe Tato.Net. Zapisałem nas obu na czterodniowy „Spływ kajakowy Bugiem dla ojców z przedszkolakami”. To był strzał w dziesiątkę – nie kryje zadowolenia Łukasz.

Powód do dumy

Zanim Inicjatywa Tato.Net zaczęła dziesięć lat temu funkcjonować, poprzedziło ją wiele spotkań, rozmów i doświadczeń. – Pamiętam, że rok 2004 był Rokiem Boga Ojca – wspomina Dariusz Cupiał – Wtedy też usłyszałem w jednej z rozgłośni katolickich przesłanie Wandy Półtawskiej pod hasłem „SOS dla ojców”. To był apel, by wiek, który właśnie się rozpoczął, uczynić czasem „kairosu” ojców. Zacząłem się nad tym bardzo mocno pochylać i zastanawiać. Ważna była również historia mężczyzny z Białorusi, który w tym czasie po raz pierwszy odwiedził Zachód, czyli Polskę i miał marzenie, żeby ktoś go zaprosił do zdrowej normalnej rodziny – dodaje Cupiał. – Pamiętam dreszcz na plecach, gdy słyszałem te słowa. Nie ukrywam, że u podstaw Inicjatywy Tato.Net leżały też moje osobiste doświadczenia, także i te trudne.

Dziś po dziesięciu latach twórcy Tato.Net mogą być dumni ze swojego „dziecka”. Do siedziby fundacji przychodzą listy i e-maile od uczestników warsztatów – zarówno ojców, jak i dzieci. – Ostatnio dostaliśmy list od Marysi, która wraz z ojcem wzięła udział w organizowanym przez nas spływie kajakowym – mówi Wojciech Czeronko z Tato.Net. – Napisała: „Czekałam na ten wyjazd trzy lata. Wcześniej tata zabierał na wyprawy moje starsze siostry. To była naprawdę przygoda życia, cieszę się, że mam takiego wspaniałego tatę i jestem z niego dumna. Uważam, że każdy tata powinien wybrać się na taką wyprawę ze swoim dzieckiem”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama