I zapłonął proroczy ogień

Miłość powinna przybliżać do Boga. Tak dzieje się, gdy znajduje się w związku osoba, dla której jest On ważny. Tak też było w historii miłości Izy i Pawła Smolików.


Reklama

Ona po studiach polonistycznych, on wicemistrz kulturystyki i instruktor sportowy.
– Sporty siłowe były zawsze moją pasją i marzyłem, żeby trenować ludzi. To bardzo lubię. I marzenia się spełniły, gdyż jestem teraz instruktorem na siłowni i prowadzę kursy na instruktorów. Wykładam także w Instytucie Sportu. Jestem również finalistą mistrzostw świata i mistrzostw Europy w kulturystyce klasycznej oraz wicemistrzem Polski – wylicza Paweł. Dodatkowym zajęciem jest pomoc osobom otyłym w zrzuceniu kilogramów i w tym ma już sukcesy.


Anioł w pubie


– Poznaliśmy się w pracy. Studiowałam wtedy i poszukiwałam dorywczej pracy. Trafiłam do pubu, gdzie byłam barmanką. Paweł dorabiał jako ochroniarz. Bardzo dobrze pamiętam moment naszego poznania. Paweł na mój widok powiedział do kolegi, że będę jego żoną – mówi Iza. Faktycznie można powiedzieć o miłości od pierwszego wejrzenia. Na samym początku coś zaiskrzyło i zaczęło się….

– Zobaczyliśmy się i wszystko się jakby zatrzymało. Wiedziałem, że coś jest na rzeczy. Byłem wtedy jeszcze w innym związku, który nie był dobry – bardzo toksyczny. Miałem dużo przykrości i nie mogłem tego zmienić. Kiedy zobaczyłem Izę, to tak jakbym zobaczył anioła – wspomina Paweł. Pub stał się nie tylko miejscem pracy, ale także oczekiwanych spotkań i rozmów. Powoli znajomość rozwinęła się. Iza była osobą religijną i zaangażowaną w życie Kościoła. Śpiewała wcześniej w chórze kościelnym i była spikerką w katolickim radiu w Pasłęku. Paweł natomiast nie był nawet ochrzczony. Zaczęły się rozmowy. – Na szczęście szef był bardzo tolerancyjny i pozwalał na to. Potrafiliśmy rozmawiać ze sobą
 9 godzin non stop i pozostawał cały czas niedosyt – mówią obydwoje z uśmiechem. Zauważyli, że mają wiele wspólnych cech i podobny system wartości.


Tysiące pytań


Po roku Paweł oświadczył się Izie. – Oświadczył się w moje urodziny. Dostałam sto róż i w jednej z nich był ukryty pierścionek. Było to w Wielkanoc – mówi Iza. Po rozmowie postanowili wziąć ślub cywilny. Religijne uroczystości musiały być odłożone, gdyż Paweł nie przyjął jeszcze żadnych sakramentów. – Nigdy nie chciałam go do niczego zmuszać. Marzyłam jednak, aby nadszedł taki dzień, kiedy pójdziemy razem do kościoła. Będziemy świadomie przeżywać święta. Był to mój plan numer jeden – mówi Iza.


W rodzinie Pawła nie było wrogości wobec Boga lub Kościoła, ale te tematy się nie pojawiały. Jego siostra przyjęła sakramenty dziesięć lat temu z własnej inicjatywy. On sam modlił się czasami do Boga, ale nie był to istotny element jego życia. – Bardzo się bałem wejść w ten Boży świat. Ale motywowała mnie Iza i ks. Marcin Brzostek, który mówił na kazaniach, że nie można czegoś pokochać, gdy się tego nie zna – wyznaje mistrz kulturystyki. Postawa narzeczonej przyciągnęła Pawła do Boga. W końcu zgłosili się do kancelarii w parafii św. Józefa w Olsztynie. Przedstawili sytuację i ostatecznie trafili pod opiekę ks. Marcina Brzostka, który podjął się przygotowania Pawła do chrztu, bierzmowania i małżeństwa.

– Pamiętam tę rozmowę. Po spotkaniu z młodymi zaproponowałem proboszczowi, żeby włączyć Izę i Pawła do wspólnoty młodzieżowej, która spotyka się w każdą niedzielę. Sakramenty omówiliśmy w tej wspólnocie. Dodatkowo były świadectwa innych osób – mówi ks. Marcin. Początki dla Pawła były trudne – czuł się trochę nieswojo, jak wyrzutek. Wielkie wrażenie zrobił na nim olsztyński kapłan. Do tej pory miał medialne wyobrażenie księży – trochę zacofani itd. Okazało się, że można porozmawiać na tematy filozoficzne, teologiczne i historyczne. Pojawiło się tysiące pytać i pragnienie poznania nauki Kościoła. Najpierw atakował Izę, potem dyskutował z ks. Marcinem. – Im bardziej poznawałem zasady wiary, tym bardziej zauważałem, że zasady wypływające z wiary mają charakter ogólnoludzki i ponadczasowy – mówi Paweł.


Modlitwa przed telewizorem


W końcu po długim przygotowaniu odbyła się ceremonia chrztu świętego. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego Paweł, ubrany w białą albę, podczas Mszy św. został włączony do Kościoła. Oczywiście trzeba było uzyskać wcześniej zgodę arcybiskupa warmińskiego. Ks. Marcin mówi, że w Pawle od tego momentu zapłonął ogień proroczy. Potwierdza to Iza, która mówi, że od tej chwili jej obecny małżonek chłonie Pismo Święte i chętnie spędza czas w kościele. – Noszę w sobie mocną chęć poznania Biblii. Moje postępowanie różnie jest odbierane. Nie jest łatwo. Część znajomych żartuje sobie z mojej przemiany. Ale nie jest to dla mnie problem – mówi Paweł. Potem przyszedł czas na sakrament bierzmowania i małżeństwa. Młodzi złożyli jednocześnie śluby czystości przed ślubem. Od trzech tygodni są szczęśliwymi małżonkami i żyją intensywnie wiarą – także dając świadectwo wobec innych. Paweł z chęcią korzysta z sakramentów i zadziwia tym innych. Podczas jednego z wyjazdów szkoleniowych, kiedy wiedział, że nie będzie czasu na niedzielną Eucharystię, wczesnym rankiem – ku zdumieniu jego kolegi z pokoju – modlił się w czasie rannej transmisji Mszy św. w Telewizji Trwam. Młodzi są bardzo szczęśliwi i na wierze opierają swoje życie.


«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • eva
    27.11.2014 14:27
    To dobrze, że zaczęło się od wiary. Obecnie sporo osób czeka na unieważnienie małżeństw sakramentalnych. Może wielu zaczyna zastanawiać się dlaczego? Przede wszystkim należy zauważyć, iż większość spraw o unieważnienie dotyczy tzw. hurtowej zgody przez Kościół na zawarcie małżeństw sakramentalnych. Podstawową wartością zawarcia takiego związku małżeńskiego przed Panem Bogiem jest zbadanie czy osoby, które chcą zawrzeć sakramentalne małżeństwo są praktykującymi katolikami, uczęszczającymi co tydzień do Kościoła, spowiedzi i komunii. Oczywiście jest to do sprawdzenia. Czy te osoby przyjmują kolędę zawsze itp. Nieporozumieniem i ogromnym błędem a nawet współwiną Kocioła, jak wcześniej wspomniałam jest nierozeznanie przez kapłana i zgoda na przystąpienie do tego sakramentu. Dlatego to co posiane teraz zbieramy. I tu powstaje problem, gdyż kto za to ma odpowiadać, czyja wina? Dlatego proszę nie pisać, że tu była zgoda samego Pana Boga na małżeństwa, które nie powinny w ogóle dostać zgody od kapłana na sakramentalne małżeństwo, brak rozeznania nawet ze strony osoby, która udzieliła tego sakramentu. Powiem krótko wygląda na to, iż Pan Bóg nie chce ocalić małżeństwa (nie słusznie zawartego)- przyszywanych katolików, którzy zawarli w Kościele małżeństwo - mimo, iż kompletnie nie znają podstawowych prawd wiary, czy na czym powinno polegać małżeństwo, jakie są obowiązki, czym jest miłość. Jeśli kandydat na męża czy kandydatka na żonę nie odpowie na te podstawowe pytania lub źle odpowie, to nie ma mowy o żadnym małżeństwie. Bardzo proszę aby Kościół wyciągnął z tego pewne wnioski i nie udzielał sakramentów osobą, które są niepraktykujące.
    Katolikami niepraktykującymi nazywamy tych, którzy w kościele pojawiają się bardzo rzadko, tych, którzy na niedzielną mszę przychodzą mniej więcej raz na miesiąc, ale również takich, którzy choć w ogóle nie chodzą do kościoła, chcieliby jednak przed śmiercią przyjąć święte sakramenty, a przynajmniej mieć katolicki pogrzeb. Pytam , dlaczego Kościół udzielał osobą niepraktykującym sakramentu małżeństwa???? Najpierw muszą takie osoby wrócić do Pana Boga a potem prosić o sakrament! Skoro nie nawrócili się jak mogą przyjmować sakrament , przecież on jest nieważny! Dlatego te małżeństwa są nieważne.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama