Nie tędy droga

O skutkach in vitro, naprotechnologii i poszanowaniu każdego życia opowiada dr n. med. Elżbieta Kortyczko, specjalista pediatra, specjalista neonatolog w Klinice Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Reklama

Joanna Juroszek: Trudno jest być lekarzem z wartościami? Jest na to jakaś recepta?

Dr Elżbieta Kortyczko: Trzeba być sobą, a receptą jest Jezus. Zdaję sobie sprawę, że jestem człowiekiem grzesznym, słabym i nie boję się powiedzieć, że moją siłą jest Jezus. Staram się uczestniczyć we Mszach św., czytam słowo Boże i staram się nim żyć. Mówię: staram się, bo to często może mi nie wychodzić...

Wyobraża sobie Pani wykonywanie innego zawodu?

Lubię swój zawód. Nigdy nie postawiłam sobie takiego pytania. Bardzo kocham dzieci, szczególnie te najmniejsze, ciężko chore, dlatego jestem neona- tologiem. Ta praca daje mi satysfakcję, to jest chyba ogromna łaska.

Jako prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, pediatra i neonatolog, jasno deklaruje Pani swoje poglądy na temat in vitro.

Nie wyobrażam sobie inaczej. Moja wiedza medyczna, szacunek dla ludzkiego życia oraz oczywistość prawa naturalnego przekreślają in vitro jako metodę prokreacji.

Jednak jako lekarz leczy Pani wszystkie dzieci.

Kościół bardzo jasno mówi o poszanowaniu każdego ludzkiego życia. Jeżeli występuję przeciwko in vitro, to nie znaczy, że jestem przeciwko dziecku czy jego rodzicom. W naszej klinice leczymy wszystkie dzieci, niezależnie od tego, czy zostały poczęte naturalnie, czy pochodzą z in vitro.

„Niepoprawnie” jest mówić o skutkach ubocznych stosowania in vitro. Jak często w swojej pracy spotyka się Pani z chorobami czy niepełnosprawnością takich dzieci?

Obowiązuje mnie tajemnica lekarska, nie będę więc mówiła na temat aktualnie leczonych dzieci. Mogę natomiast posiłkować się danymi światowymi na temat chorób i niepełnosprawności dzieci poczętych metodą in vitro. Występują u nich częstsze wady wrodzone, w tym dwukrotnie częstsze wady przegród serca, rozszczepu wargi, podniebienia czy zarośnięcia przełyku (ponad czterokrotnie częstsze). To są wyniki badań amerykańskich, przeprowadzonych w grupie prawie 18 tys. dzieci z in vitro. Częstsze są też spodziectwo i zarośnięcie odbytnicy. Jeżeli chodzi o rozwój dzieci, według badań prof. Aliny Midro, genetyk z Kliniki Białostockiej, zwiększa się ryzyko zaburzeń genetycznych. Prof. Midro mówi też o dysleksji w wieku szkolnym i o zwiększonej częstości autyzmu.

W swojej pracy spotyka się Pani z rodzicami, którzy zdecydowali się na taką metodę poczęcia dziecka. Czy są oni informowani o wa- dach, jakie mogą wystąpić u ich dziecka?

Niepłodność istnieje od wieków. Jest związana z ogromnym bólem ludzi, którzy są nią obarczeni. Myślę, że pytanie, jak są informowani rodzice, którzy borykają się z tym bólem, należy zadać im. Ja tego nie wiem. Nie pracuję jako ginekolog, tylko leczę bardzo ciężko chore dzieci. Mogę powtórzyć za dr. Tadeuszem Wasilewskim, który był najlepszym invitrowcem w Polsce, a w tej chwili prowadzi klinikę naprotechnologii. Mówi on, że często pary są kierowane do programu in vitro bez pełnej diagnostyki.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama