Katechezy przedmałżeńskie

Konieczne jest „uderzenie ewangelizacyjne”, swego rodzaju „terapia wstrząsowa”, która pokaże młodym ludziom, że ślub kościelny to nie jest pułapka, którą na nich zastawia Kościół, ale brama do otwarcia się na nową rzeczywistość nadprzyrodzoną – mówią KAI eksperci, przygotowujący młodych do sakramentu małżeństwa.

Reklama

Nowe wyzwania

W 2013 r. zawarto ok. 181 tys. małżeństw - najmniej od 1945 r.; rok wcześniej było ich o 22 tys. więcej. To już piąty rok spadku liczby zawieranych małżeństw (wg GUS). 3 proc. Polaków żyje w konkubinacie, a liczba ta wzrosła podwójnie w ostatnich dziesięciu latach; obecnie taką formę wspólnego życia wybrało 643 tys. osób (dane ze Spisu Powszechnego w 2011 r.). W 2002 r. było ich 396 tys., po raz pierwszy wtedy właśnie związki partnerskie zostały uwzględnione w Spisie Powszechnym jako nowa kategoria.

- Na pewno na przestrzeni lat dokonała się zasadnicza zmiana, kiedyś w zdecydowanej mniejszości były pary mieszkające razem przed ślubem, dziś jest odwrotnie. Mieszkanie „na próbę” akceptują także ich rodzice, często ze względu na swoje trudne małżeńskie doświadczenia – mówi dr Jerzy Grzybowski, który wraz ze swą żoną jest współzałożycielem międzynarodowego Ruchu Spotkania Małżeńskie, sięgającego swoim początkiem końca lat 70. Dziś w organizowanych przez nich Wieczorach dla Zakochanych i Rekolekcjach dla Narzeczonych uczestnicy rocznie ok. 1000-1200 par.

62 proc. żyjących w konkubinatach to ludzie młodzi, kawalerowie i panny – połowa z nich nie przekroczyła 34 lat, zaś 25 proc. osób w tej grupie ma już za sobą nieudane małżeństwo. Wzrósł również odsetek osób przekonanych, że zawarcie małżeństwa nie jest konieczne do założenia rodziny. Badania wskazują jednak, że ok. 40 proc. związków „na kocią łapę” rozpada się jeszcze przed zawarciem małżeństwa.

Obecnie, w wyniku zmian wzorców postaw i zachowań społecznych, niejednokrotnie rodzina nie jest postrzegana jako naturalne środowisko do pełnej i szczęśliwej samorealizacji. Często za to traktowana jest jako przeszkoda do szczęśliwego życia, która stoi na drodze wolności osobistej. Nic zatem dziwnego, że mniej par decyduje się na życie w rodzinie, a co za tym idzie skorzystanie z przygotowania do sakramentu małżeństwa. Wyrazem tych przemian, według dr Ireny Kowalskiej z Instytutu Statystyki i Demografii SGH, jest społeczna akceptacja związków pozamałżeńskich, i pomniejszenie rangi rodzicielstwa. Posiadanie dzieci może stać się konkurencyjne w stosunku np. do kariery zawodowej.

Na drodze do decyzji o życiu małżeńskim i rodzicielstwie stają trudności na rynku pracy, złożona sytuacja materialna czy przemiany ideologiczne i obyczajowe. Już w latach 90. ponad 55 proc. Polaków było pozytywnie nastawionych do życia w nieformalnych związkach (wg. A. Kwak „Niezamężna kohabitacja jako zjawisko społeczne”, 1995 r.). Dr Kowalska zwraca także uwagę na to, że przemianom podejścia do życia w rodzinie i przygotowania do tego towarzyszy pluralizm ideologiczny – państwo i Kościół, zaczęły się ideologicznie różnić, i przestały się wspierać w podtrzymywaniu tradycyjnego myślenia o rodzinie. Nie ułatwia tego także zmiana systemu wartości w społeczeństwie, gdzie dominują wartości materialne i utylitarne, a sam człowiek oceniany jest w świetle swojej przydatności do ich tworzenia.

Kościół wychodzi naprzeciw

Kościół zawsze dbał o duszpasterstwo rodzin i przygotowanie do życia w nich. Pierwsza poradnia rodzin powstała w Polsce w 1947 r. W latach 60. w konspiracji powstawały katolickie poradnie rodzinne, a na przełomie lat 1965/66 powstała komisja Episkopatu ds. duszpasterstwa rodzin. Ostateczne struktury duszpasterstwa rodzin ukonstytuowały się w połowie lat 90., kiedy to utworzono przy Episkopacie Radę ds. Rodziny oraz krajowy i diecezjalne ośrodki duszpasterstwa rodzin.

- Po raz pierwszy rozróżnienia przygotowania do małżeństwa na dalsze, bliższe i bezpośrednie użył Jan Paweł II w 1981 r. w posynodalnej adhortacji „Familiaris Consortio”. W 1983 r. to określenie weszło do kodeksu prawa kanonicznego i stało się obowiązujące w całym Kościele powszechnym – przypomina ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin KEP (KODR). Przygotowanie dalsze to szeroko pojęta formacja, którą zdobywamy w rodzinie, szkole, na katechezie. Przygotowanie bliższe zaś to rodzaj katechumenatu przed narzeczeństwem i zawarciem małżeństwa, a przygotowanie bezpośrednie dotyczy już samych narzeczonych i ich formacji do zawarcia sakramentu małżeństwa, gdy już taką decyzję podjęli. – Takie było założenie idealne, ale praktyka i życie je weryfikują. Przygotowanie bliższe zmieniało się na przestrzeni lat pod względem wieku ludzi, którzy z niego korzystali i jego form. Dziś najczęściej przychodzą już ludzie w parach, trochę starsi, którzy chcą przygotować się bezpośrednio do sakramentu. Z konferencji, które wygłaszał do nich kapłan przechodzi się teraz do form warsztatowych oraz katechez wygłaszanych przez same małżeństwa i ruchy kościelne jak np. Domowy Kościół czy Spotkania Małżeńskie. Kładzie się nacisk na warsztatową pracę w małych grupach – mówi ks. Drąg. – Na pewno też dużo więcej uwagi poświęca się komunikacji i kwestiom bioetycznym jak in vitro czy antykoncepcja, mocno obecna w katechezach jest także teologia ciała Jana Pawła II – dodaje dyrektor KODR.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama