Zatrzymać segregację

Z dr. Jarosławem Derejczykiem o starości, żabie na drodze i wyobraźni rozmawia Barbara Gruszka-Zych.

Reklama

Barbara Gruszka-Zych: Nasza kultura wyrzuca starość do kosza.

Dr Jarosław Derejczyk: Bo się jej boimy. A jak się czegoś boimy, to najlepiej wyrzucić to z głowy.

W kilku krajach europejskich społeczeństwa skutecznie pozbywają się ludzi starszych, dokonując eutanazji.

I na dodatek dorobiono do tego filozofię, argumentując, że w sytuacji braku środków w systemie opieki zdrowotnej trzeba szukać oszczędności. Chcąc je znaleźć, zwolennicy zabijania osób nieuleczalnie chorych „pomagają” w zakończeniu życia, które według nich nie ma szans na uratowanie.

Jako geriatra zna Pan starszych chorych, którzy wydawali się nie do uratowania.

Od 33 lat pracuję wyłącznie z pacjentami nie do uratowania. Czasem jestem zaskoczony, że udaje nam się im zafundować dobrą jakość życia na kilkanaście lat. Gdy na początku leczenia pytają mnie, ile ten chory może pożyć, oceniam, że kilka lat, a tu dzieją się cuda i żyje 12 lat. My, geriatrzy, nigdy nie uważamy, że pacjent jest stracony z powodu wieku. Jeśli ktoś z lekarzy robiących u mnie specjalizację z geriatrii mówi, że jakiemuś pacjentowi nie da się pomóc z powodu wieku, to mówię mu, że rozminął się z wybraną profesją. W każdym wieku i w każdej chorobie można wesprzeć chorą osobę i ulżyć jej cierpieniu.

W Polsce dokonuje się eutanazji, nie udzielając pomocy medycznej starszym. Kiedy w izbie przyjęć czekają dziecko i starzec, to lekarze najpierw zajmują się dzieckiem.

Dyskryminacja z powodu wieku to odruchowy mechanizm, którym wielu się podskórnie kieruje. Takie zachowanie jest w nas zakodowane przez proces ewolucji.

Czujemy, że warto ratować 5-latka, a nie 80-latka?

Podam przykład opowiadany studentom gerontologii. Ojciec, podróżując z kilkuletnim dzieckiem, przejeżdża żabę. Dziecko płacze i pyta, czy żaba była stara czy młoda. Tata dziwi się, dlaczego je to interesuje. „Bo jakby była stara, tobym mniej płakała” – wyjawia dziewczynka. Takie myślenie rodzi się w 6. roku życia. To wyraz naturalnego mechanizmu promocji życia, który istnieje w każdym z nas.

Ale lekarze są powołani do promocji życia niezależnie od wieku chorego.

Nie zawsze zastanawiamy się, co nami kieruje. Dlatego jest takie ważne, żeby twórcy systemów służby zdrowia ustawowo zadbali o interes starszych. Tylko wtedy nie będą oni automatycznie podlegać segregacji na mniej i bardziej ważne kategorie. Używam tego ostrego słowa, choć w Polsce ono bardzo źle się kojarzy.

Może trzeba tak nazwać działania niektórych pracowników medycznych, nieudzielających odpowiedniej pomocy w sytuacji, gdy np. dzwonią osoby starsze. Każą im czekać, a spustoszenia w mózgu postępują.

Wielu z nas kończy edukację medyczną bez przygotowania w dziedzinie geriatrii. Kiedy w krajach ościennych koledzy lekarze uczyli się jej, w Polsce powstała w tej dziedzinie dziura. 30 lat temu grupka pierwszych gerontologów próbowała coś w tej kwestii zmienić, pisząc petycje, prośby, ale nie znaleźliśmy zainteresowanych, by z nami rozmawiać. W Polsce sprawnie działa medycyna interwencyjna, naprawcza, powypadkowa, ale nie ta zajmująca się seniorami. Aktualnie mamy tylko kilka uczelni medycznych, na których w sposób fakultaty- wny – nie obligatoryjny – studenci uczą się geriatrii.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama