Mikołaj od prezentów

Trafione podarunki mogą zmienić życie. A byle jakie – zdołować. Prezent zaczyna się od uważności i nie zależy od zasobności portfela.

Reklama

Jestem tak samo przeciwnikiem prezentów, jak ich zwolennikiem. Jako przeciwnik apeluję o uważność. Ileż dostałem w życiu prezentów, z których musiałem się cieszyć! Musiałem – czujecie to? W końcu zacząłem mówić wszem i wobec, że nie chcę prezentów. Bo ktoś się stara, a ja mam kłopot, bo mam mało miejsca w mieszkaniu i nie mam gdzie trzymać niepotrzebnych rzeczy.

Ale jestem też zwolennikiem i uwielbiam trafione prezenty. Oczywiście, ktoś musiałby włożyć sporo wysiłku, by odkryć, czego akurat potrzebuję. Jakby uciec myślą do przodu, gdy nawet marzenia nie zamieniły się jeszcze w konkret. Taki prezent jest jak światło w moim sercu. To nie rzecz, ale myśl, że zapewne dla kogoś jestem ważny. Skoro aż tak się starał...

I właśnie, pochwalę się, bo dostałem wspaniały prezent: cztery duże słoiki pysznego bigosu! Trafione, uwielbiam. Ofiarodawca nawet zapytał, czego bym chciał… Ależ miłe. I dla mnie to jest sens robienia podarunków. Tak uczymy darczyńców w Szlachetnej Paczce.

Trafione podarunki mogą zmienić życie. A byle jakie – zdołować. Uważam zawsze, że lepiej dać mniej, ale trafić w punkt. Że prezent zaczyna się od uważności i nie zależy od zasobności portfela.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • vpprof
    11.07.2015 15:29
    >„Oświecenie z dumą ogłosiło siłę rozumu. Ale pozbawiając go światła wiary, było w istocie jego zubożeniem. Rozum rezygnujący z poszukiwania najgłębszej prawdy, w istocie nie jest oświecony, ale zaciemniony, głupieje po prostu.”

    A może to właśnie rozum, który z gruntu zakłada, jaka ta najgłębsza prawda jest, jest zaciemniony? Niestety, im więcej wiemy — o sobie, o swojej naturze i pochodzeniu, o wszechświecie — tym bardziej odsłania się miałkość religii wymyślonej 2000 lat temu.

    Jeśli najgłębszą prawdą o wszechświecie mają być dziecinne wyobrażenia pasterzy sprzed tysięcy lat, to jest to po prostu mało interesująca „prawda”.
  • Wyznawczyni FSM
    11.07.2015 17:23
    Ubolewam. Zostawiam, bo brak słów
  • zawiedzony
    30.09.2015 02:06
    Jeżeli by się autor choć odrobinę skupił nad wyjaśnieniem dlaczego w jaki sposób bezbożność lub jej symptomy mają negatywny wpływ na człowieka lub jego moralność, to być może ten artykuł miałby jakikolwiek sens.

    To jest jakaś retoryczna próba dyskredytacji osób nie wierzących poprzez wymienianie skrajności, uproszczeń oraz haseł i mgliste łączenie ich z hasłem 'bezbożność'.
  • MM
    14.04.2016 21:18
    Był pewien człowiek który nauczał "Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: głupcze, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego"

    Wiecie kto to był?

    Pewnie w życiu nie czytaliście tej książki

    Autor tego artykułu na pewno nie czytał.

    A nawet jeśli czytał, to w ogóle nic nie zrozumieł
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama