Trufla po okazyjnej cenie

Dawanie jest naszym obowiązkiem! Dawanie ze swojego, oczywiście.

Reklama

Radosna informacja obiegła niemal cały świat. Oto sprzedano białą truflę, grzyb arcysmaczny i wspaniały, który to rośnie w pięknej Italii między październikiem a grudniem. Grzyb ten, jak wieść medialna niesie, miał być sprzedany na licytacji nawet za milion dolarów! Jednak tym razem (jakaś promocja...) sprzedano go za nieco ponad 60 tys. dolarów. Okazja. Jest radość!

W tym samym czasie w mediach, troszkę małym druczkiem, pojawiły się też i inne informacje. O dzieciach z Afryki, które umierają każdego dnia z głodu. O mieszkańcach Donbasu, którzy odcięci od świata, potrzebują pomocy. I jeszcze kilka równie „smętnych” informacji o podobnych sprawach, które to istniały, istnieją i istnieć zapewne będą. Kto by się takimi informacjami, tuż przed radosnym Bożym Narodzeniem, przejmował. Kiedy w jakiejś prywatnej dyskusji powiedziałam o jawnym obrzydlistwie, złu, a przynajmniej jakimś straszliwym braku harmonii, która dzieje się na świecie: oto jedni żrą trufle (po okazyjnej wszak cenie), inni nie mają chleba, dowiedziałam się, żem nawiedzona socjalistka. Czerwona w dodatku i niereformowalna. I w ogóle nie warto ze mną gadać, bo z „czerwonymi” się nie dyskutuje...

Rzeczywiście – przyznałam – gadka była bezsensowna. Zważywszy na prymitywne dictum o socjalizmie i mojej domniemanej „czerwoności”, wymiana poglądów na temat „dawania” i „brania” mija się z celem. Bo i jak przekonać sytego, a mało empatycznego, że istnieje głód? Jak przekonać sytego, a mało otwartego na potrzeby innych, że dzielenie się jest koniecznością? Dawanie jest naszym obowiązkiem! Dawanie ze swojego, oczywiście.

Tym, którzy mieszają pojęcia i mają kłopot z rozróżnieniem, czym jest popieranie socjalizmu, a czym nawoływanie do pomocy bliźnim, dzielenia się z potrzebującymi, wspierania najbardziej potrzebujących, polecam dokumenty Kościoła. Sporo tego. Katolicka nauka społeczna naprawdę nie jest zbyt trudna w zrozumieniu, trzeba jednak chcieć ją zrozumieć. Warto zacząć choćby od encykliki „Rerum novarum”, by przejść do lektury „Quadragesimo anno”. Są i inne. Ale żeby lektura tychże dokumentów była w pełni zrozumiała, najpierw należałoby poczytać... Pismo Święte, w którym o miłości bliźniego napisano całkiem sporo. Tymczasem o kupowaniu trufli (po okazyjnej cenie), o ile pamięć mnie nie myli, nie ma ani słowa.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Krzysiek Runiec
    11.12.2014 15:25
    Pani Agato, z całym szacunkiem chciałbym zaznaczyć kilka rzeczy. 1. Pominęła Pani informację, że trufla była sprzedana w aukcji UWAGA: charytatywnej. Trufle to drogie grzyby, ale nie, aż tak. Aukcje tych rekordowych są organizowane, by pomóc innym to zmienia trochę postać rzeczy, prawda? 2. Ludzie jedzą trufle, nie żrą. Użycie tego słowa w moim rozumieniu nieco deprecjonuje "żrących" , tak jakby było w tym coś nieetycznego. 3. Zestawienie owych "żrących" trufle z głodującymi może wywołać wrażenie że pomagać powinni tylko ci najbogatsi Szersza polemika: http://pochwalony.eu/2014/12/10/pomagasz-czy-zajadasz-sie-bialymi-truflami/
  • Maluczki
    11.12.2014 18:00
    Gdyby złodziejstwo nie byłoby zalegalizowane, to za tą truflę dano by najwyżej tyle, ile za kurczaka wyhodowanego w naturalnych warunkach.
    No ale złodziejstwo jest zalegalizowane głównie dzięki tym, którzy każdego wspominającego o niesprawiedliwości, obrzucają socjalizmem, chociaż to oni tak naprawdę są socjalistami, bo socjalizm bazuje na złodziejstwie, dzięki któremu dziennie umiera z głodu około sto tysięcy ludzi, głównie dzieci.
  • Anna
    12.12.2014 21:31
    A kto stworzył trufle? Po co? I dlaczego tak mało?
  • gut
    14.12.2014 22:41
    Ja to pod względem tej nazwy jestem zacofany, ponieważ zawsze hasło >trufla< kojarzy mi się z cukierkami - trufla, która uwielbiam. :-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama