Miłość bez kryzysu

Najczęściej kojarzymy tę instytucję tylko z rozdawaniem darów i pomaganiem ubogim. Ten rok ma pokazać, na jak wielu frontach pracownicy i wolontariusze budzą w innych wyobraźnię miłosierdzia.

Reklama

Jednym z najczęściej używanych obecnie terminów, którym próbujemy wytłumaczyć wiele trudności i problemów, jest słowo kryzys. Straszy nas się kryzysem ekonomicznym, gospodarczym, demograficznym czy nawet religijnym. Jednak są sfery ludzkiego życia, gdzie kryzys może być pokonany drobnym odruchem serca. – Cała aktywność Caritas jako instytucji charytatywnej opiera się na działalności dobroczynnej. Chcemy w ten sposób pokazać, że w miłości i dobroci nie ma kryzysu. Na tym polu działa się z dobroci serca bez liczenia start i zysków – tłumaczy ks. Bogusław Pitucha, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Ważny każdy gest

Przygotowania do jubileuszu 200-lecia powstania diecezji sandomierskiej sprzyjają temu, aby pokazać wielorakość działań Kościoła lokalnego. Jedną z nich jest pomoc najbardziej potrzebującym. – Wiele osób kojarzy Caritas jako instytucję, która działa w sytuacjach kryzysowych, lub jako miejsce, gdzie można otrzymać jakieś dary. Tak, zawsze pomagamy, gdy ktoś znajduje się w trudnej sytuacji, oraz niesiemy pomoc najuboższym. Jednak głównym zadaniem Caritas jest działalność formacyjna i uwrażliwianie innych na potrzeby bliźnich. My często jesteśmy tylko pośrednikiem w okazaniu pomocy potrzebującym – wyjaśnia ks. B. Pitucha. Jak opowiada, przez ponad 20 lat działalności diecezjalnej Caritas starali się nie tylko zaradzać biedzie materialnej, ale także nieść pomoc duchową oraz ukazywać innym, że najlepszą pomocą jest odruch serca i wyciągnięta dłoń ku tym, którzy są obok nas.

– Hasłem obchodów Roku Caritas są słowa Chrystusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”, które przypominają o tym, że każdy nasz gest dobroci jest ważny. Podczas tego roku chcemy pokazać, jak ważną rolę w niesieniu pomocy innym odgrywają Parafialne Oddziały Caritas oraz Szkolne Koła Caritas, w których działalność może włączyć się każdy z nas. Bo tak naprawdę najlepszą instytucją niosącą pomoc potrzebującym jesteśmy my sami. Tak więc Rok Caritas to czas dla każdego z nas, aby stać się miłosiernym samarytaninem dostrzegającym potrzebującego brata obok siebie – dodaje ks. Pitucha.

Jak podkreślają pracownicy Caritas, nie zawsze dla zgłaszających się osób najważniejsza jest pomoc materialna. Często potrzebują poświęcenia im czasu, wysłuchania i zrozumienia ich sytuacji. – Nasze działanie podobne jest do wizyty u lekarza, który najpierw musi wysłuchać pacjenta, poznać objawy, a dopiero później działa. Również i my najpierw chcemy rozeznać problem, wysłuchać i następnie poszukać wspólnie dróg jego rozwiązania – dodaje dyrektor. O tym, że pracownikom i wolontariuszom Caritas nie brakuje pracy, można się przekonać po liczbie prowadzonych tutaj placówek, w których potrzebujący mogą znaleźć dobre serce i pomocną dłoń.

Najbliższa siostra

Codziennie rano z ośmiu centrów pielęgniarstwa środowiskowo-rodzinnego w teren wyrusza kilkadziesiąt pielęgniarek, które odwiedzają setki osób starszych i chorych, niosąc im nieodzowną pomoc i opiekę. Pani Maria z Sandomierza bez tej pomocy nie dałaby rady podołać codziennym czynnościom. Przy jej łóżku stoi drabinka, dzięki której może się podnieść i usiąść na wózku. – Jak przychodzą dzieci, to myślą, że to do zabawy i wdrapują się na nią. Starsi pytają, czy to podpórka pod walący się sufit. A to moja towarzyszka. W niepełnosprawności czy niedołężności, która towarzyszy starości, człowiek uczy się pokory oraz zależności od innych. Sama bym sobie nie poradziła. Pielęgniarka i opiekunka pomagają mi żyć – dodaje pani Maria. Pielęgniarka ze stacji Caritas odwiedza ją codziennie, robi zakupy, sprząta mieszkanie, wykupuje leki, a nawet robi konieczne badania. – Każdego dnia odwiedzamy od kilku do kilkunastu takich osób, wymagających pielęgnacji i zwykłej codziennej pomocy. Nasza praca to nie tylko pomoc medyczna. Bardzo często jesteśmy dla nich jedynymi odwiedzającymi; kimś, z kim mogą porozmawiać, komu mogą się pożalić czy wypłakać. Zastępujemy im rodzinę. Często razem się modlimy, śmiejemy, a nawet poplotkujemy – opowiada z uśmiechem jedna z sandomierskich pielęgniarek środowiskowych.

Prostowanie codzienności

Na wewnętrzny dziedziniec sandomierskiej siedziby Caritas od poniedziałku do piątku punktualnie o 8.00 podjeżdża kilkanaście busów, które z całej okolicy zwożą wyjątkowych uczniów. Prawie każdemu z nich towarzyszy opiekun. Starzy znajomi witają się uśmiechem, nowym i młodszym kolegom starsi pomagają nieść podręczny plecak. Po chwili rozlega się dzwonek i rozpoczynają niezwykłe lekcje. Ośrodek „Radość Życia” to jedyna w Sandomierzu i powiecie sandomierskim placówka zajmująca się edukacją osób z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym, znacznym i głębokim, a także z niepełnosprawnością sprzężoną, czyli z niedowidzeniem, niedosłuchem, epilepsją i autyzmem. – Od 15 lat pomagamy młodym niepełnosprawnym w zdobyciu wykształcenia i pomagamy przystosować się im do normalnego codziennego życia. Do naszego ośrodka uczęszcza ponad 180 uczniów. Jest to wielka szansa dla nich samych, ale i pomoc dla rodziców – zaznacza Maria Budkowska, dyrektor ośrodka. Trafiają tutaj dzieci już od przedszkola i mogą kontynuować naukę aż do gimnazjum, a potem mają okazję zdobyć umiejętności w specjalnej szkole przysposabiającej do pracy. – Obecnie myślimy nad utworzeniem spółdzielni socjalnej, która dawałaby tym osobom możliwość podjęcia pracy – dodaje ks. B. Pitucha.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama