Zalogowani w uzależnienie

Komputer, telefon komórkowy czy internet to pożyteczne narzędzia. Chyba, że przejmują kontrolę i człowiek wpada w sieć uzależnienia. 


Reklama

Bartek, zanim jeszcze na dobre otworzy oczy, zdąży sprawdzić listę nocnych SMS-ów, „ćwierknąć” na Twitterze i odświeżyć stronę na Facebooku. Laptopa właściwie nie wyłącza. Zdarza się, że do 4 rano gra w sieci z przyjaciółmi. Śpi po dwie godziny na dobę. Marcinowi w sprawdzaniu nowinek w sieci nie przeszkadza nawet trzymanie kierownicy. Do perfekcji opanował pisanie SMS-ów w aucie. Kaśka nie rusza się z domu bez telefonu. Udało jej się nawet popsuć rodzinny weekend, kiedy zażądała natychmiastowego powrotu po zapomnianego z domu smartfona. Przy okazji awantury mąż dowiedział się o wysokości ukrywanych skrzętnie rachunków.

Komiczne? Wcale. Uzależnienia cywilizacyjne to już nie tylko przestrogi specjalistów. To epidemia, która w skutkach nie ustępuje uzależnieniom chemicznym. 
– Rozpadają się małżeństwa, w gruzy walą się relacje między rodzicami i dziećmi, brakuje rzeczywistych kontaktów. Ludzie przestają rozmawiać ze sobą twarzą w twarz. Nie potrafią się spotkać, bo żyją w wirtualnym świecie. To też świat, w którym nie trzeba być prawdziwym. Można przybrać dowolnego nicka, być kimkolwiek i mówić bez konsekwencji cokolwiek – mówi dk. dr Jacek Jan Pawłowicz. 
Pracujący od kilkunastu lat na Ukrainie teolog moralista był gościem tegorocznych Katolickich Dni Społecznych, organizowanych przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christana”. W Szczecinku, Koszalinie i Słupsku mówił przede wszystkim o fonoholizmie i siecioholizmie, czyli uzależnieniach od telefonów komórkowych i internetu. 


50 twarzy fonoholizmu


– W Chinach powstają już nie ścieżki rowerowe, ale specjalnie wydzielone chodniki dla użytkowników smartfonów, po których mogą się poruszać bez odrywania wzroku od wyświetlacza telefonu. Tam rzeczywiście ludzie żyją jak w matrixie, zupełnie odrealnieni. Nie wyobrażają sobie życia, jeżeli nie mają przy sobie komórki. Kiedy popatrzymy na ulice polskich miast, to wcale nie jest tak odległe od nas – przekonuje dk. Pawłowicz. 
Wśród fonoholików są SMS-owcy, którzy potrafią pisać wiadomości z zamkniętymi oczami na zupełnie wytartych z literek klawiaturach aż do nabawienia się odcisków na kciukach, czy gracze, dla których nowy rekord to sprawa priorytetowa. Są też gadżeciarze, skłonni wydać tysiące na najnowszy model telefonu, czy „komórkowi ekshibicjoniści”, posługujący się swoim urządzeniem w sposób ostentacyjny, głośno rozmawiając, a nawet prosząc znajomych, by o określonej porze do nich zadzwonili. Cierpią na STW czy syndrom wyłączonego telefonu. Brak zasięgu, ładowarki czy wyłączenie komórki skutkuje stanem podobnym do odstawienia narkotyków. Inne konsekwencje to: gwałtowne wahania nastroju, zaburzenia snu i odżywiania czy popadnięcie w długi.


Prostym testem, który może pomóc w postawieniu sobie diagnozy, jest „wylogowanie się” choć na krótką chwilę. 
– Uzależnieni od telefonu mentalnie odrywają się od świata. Dlatego dobrze jest stworzyć sobie pewne strefy, w których nie korzystam z komórki. Popatrzeć, czy ja potrafię bez niej funkcjonować? Czy ja potrafię wyjść do sklepu, do kina czy do kościoła bez telefonu komórkowego? – przekonuje dk. dr Pawłowicz. 


Grzech telefoniczny


Problem uzależnienia od telefonu komórkowego to nie tylko obszar do działania dla lekarzy, ale także dla teologów. 
– Wszystko, co dotyczy wolności człowieka, jego dobra, stanowi przedmiot teologii moralnej. Uzależnienie ogranicza ludzką wolność. Żeby mówić o popełnieniu grzechu śmiertelnego, muszą być spełnione trzy warunki: pełna świadomość, całkowita dobrowolność i ciężka materia grzechu. Jeżeli wolność człowieka jest zaburzona, to trudno mówić, że człowiek grzeszy. Ale jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że jest uzależniony, i nic z tym nie robi, to popełnia grzech zaniedbania. Tu jest też rola moralistów, księży głoszących kazania, katechetów, żeby mówić o tym, jak korzystać z tych narzędzi, które oferuje nam postęp – podkreśla dk. dr Pawłowicz.


Jak wynika z policyjnych statystyk, rozmowa przez telefon komórkowy wciąż stanowi jedno z głównych wykroczeń kierowców, ale czy tylko w tym jest problem? 
– Ile osób spowiada się z tego, że rozmawiało przez telefon komórkowy podczas prowadzenia samochodu? A to nie tylko wykroczenie drogowe, ale także wykroczenie przeciwko piątemu przykazaniu: nie zabijaj siebie i innych – dodaje teolog.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama