Gdy piesek „odchodzi”...

Nowomowa dotycząca zwierząt… Po co to komu?

Reklama

Mój piesek, kochany Dziunio, odszedł.... Gdzie Dziunio odszedł? Do pieskiego nieba? Niesmaczne to. Psy, świnki morskie, koty i inne zwierzęta zdychają. Względnie padają. Ich śmierć, choć przykra dla właściciela, jest śmiercią zwierzęcia. Nie człowieka. Dlaczego o tym? Bo od dłuższego czasu postępuje proces, który można nazwać „antropomorfizacją zdychania i życia zwierząt”. Tak się składa, że w naszym domu zwierzaków pełno. Zwierzak to towarzysz, przyjaciel, młodszy brat (tak po franciszkańsku). Nigdy jednak nie jest pełnoprawnym członkiem rodziny, bo… tak się składa, że człowiekiem nie jest.

Nie wiem, skąd się bierze to „uczłowieczanie” zwierząt. Takie również na poziomie słownym. O ile rzeczywiście suka rodzi szczeniaki, to już ta sama suka nie „odchodzi” czy nie „umiera”, gdy jest już stara i chora. I uwaga: nie umniejsza to jej godności w żaden sposób! Po prostu suka to nie człowiek, nie kobieta. To pies płci żeńskiej, który był nam bliski. Tylko tyle i aż tyle. Tymczasem zwierzęta nie tylko ostatnio „umierają” i „odchodzą”, ale również są przez ludzi „adoptowane”. O ile np. w języku francuskim czasownik „adoptować” oznacza po prostu przyjąć (chociaż i usynowić…), to w języku polskim czasownik ten oznacza konkretne usynowienie, przysposobienie. Małego człowieka przez dużego człowieka.

Zjawisko, jakie obserwujemy od kilku, czy może nawet kilkunastu lat, które zapoczątkowały (w dobrej wierze) stowarzyszenia dbające o ochronę zwierząt, przybiera obecnie dziwaczne wymiary. Żeby psa „adoptować”, trzeba w niektórych schroniskach podpisywać milion papierków oraz zorganizować „adoptowanemu” najlepsze warunki bytowania, potwierdzone przez… odwiedziny osoby je weryfikującej ze schroniska. W efekcie wiele osób, które chciałyby wziąć psa ze schroniska, już na wstępie rezygnuje. Bo nie życzą sobie tak daleko posuniętej inwigilacji. I kolejny aspekt sprawy. „Adopcja” Burka i Azorka zapewne ma jeden cel: nobilitację całej procedury.

Czy zastanowił się ktoś jednocześnie, jak w tym kontekście czują się rodzice adoptowanych… dzieci? To zestawienie słowne: adopcji psów i adopcji dzieci bardzo mocno zniesmacza. Zwierzęta zdychają, padają. A dobry człowiek może je przygarnąć. Przygarnięte psy, Burek i Azor, nadal wtedy pozostaną naszymi przyjaciółmi.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • q-ku
    01.08.2016 12:13
    dyskusja stara, ale pragnę wskazać, że w każdym podręczniku przyrody, czy akademickim czy niżej, w każdej pracy naukowej zwierzęta UMIERAJĄ

    UMARŁ pies czy bakteria, komórka, ssak, ptak, gad i płaz - to normalna, naukowa nazwa rzeczy

    natomiast nie stosuje się do zwierząt słowa ZMARŁ, nie stosuje się słowa "zgon"
    -----
    zwierzęta umierają, tak się to nazywa - w tym wśród zwierząt umiera i człowiek

    "Każda komórka żyje i umiera; "
    http://wiki.biol.uw.edu.pl/w/Biologia_kom%C3%B3rki_M/Apoptoza

  • JAWA25
    27.01.2017 13:30
    Primo - autorka artykułu powinna przeczytać "Rok 1984" a jeśli zna to niech przeczyta raz jeszcze i niech nie nazywa "odejścia pieska" nowomową. Nowomową nazwał Orwell język panujący w totalitarnym ustroju w fikcyjnym państwie na czele którego stał Wielki Brat (aluzja do Stalina co widać po stylu przemówień owego Brata "jaką naukę czerpiemy z tego faktu towarzysze? taką która jest jedną z podstawowych zasad naszego ustroju" itp itd). Czy autorce ktoś każe pisać bądź mówić "odejście zwierzęcia" pod groźbą odpowiedzialności karnej? A "adopcja pieska"... chyba widać i słychać, że nie człowieka. A kto zwierzątko przygarnia powinien udowodnić że jest godny zaufania, autorka sądzi inaczej? Przypomina to inny genialny inaczej tekst http://info.wiara.pl/komentarze/pokaz/725647
  • Agata
    25.02.2017 20:31
    Fakt, że człowiek podkreśla nawet odrębność zwierzęcej śmierci i że traktuje ją jako coś gorszego od śmierci ludzkiej (por. „Obyś zdechł!”, „Zdechł jak pies”), jest dla mnie jednak faktem dość żenującym.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/umrzec-zdechnac;14051.html Może warto się czegoś nauczyć od mądrzejszych?
  • Gość
    16.04.2017 22:34
    Mój pies to moje dziecko !
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama