Nowe majowe?

Wychodzą dwie starsze panie z kościoła, tuż po majowym nabożeństwie: – Kiedyś to były majowe... – O tak, zbierało się przy kapliczce, śpiewało, modliło.

Reklama

– I Boga chwaliło, niezapominajki pod ołtarzyk przynosiło. – Teraz to się nikomu nie chce. Te młode takie wygodne... Nikt już na majówki do przydrożnych kapliczek nie chodzi.

Za starszymi paniami z kościoła wysypał się tłumek. Innych starszych pań, młodszych kobiet, bardzo wielu mężczyzn w różnym wieku i dość dużo dzieci. I zdaje się, że wszyscy chwalili te łąki umajone, co prawda nie pod przydrożną kapliczką, ale przed Najświętszym Sakramentem. Być może niektórzy z modlących się (starszych) w kościele lata temu chodzili do przydrożnych kapliczek. I modlili się równie żarliwie.

Dlaczego teraz nie chodzą? Proste: bo kościół mają bliżej, bo mają samochody i nie muszą organizować modlitwy tuż przed domem. Zmiana majówkowo-organizacyjna. Sens pozostał. Tęsknota za „majowymi na rozstajnych drogach, przy kapliczce” jest jednak zrozumiała. To z jednej strony tęsknota za młodością i wspomnieniami. Z drugiej – za przepiękną tradycją, za świadectwem religijności prostej i głębokiej jednocześnie. Kto chce, niech więc nadal uczestniczy, czy wręcz odnawia tradycję.

Znam rodziny, które w przydomowych kapliczkach organizują nabożeństwa dla bliskich i sąsiadów. Warto jednak docenić i cieszyć się z pełnych kościołów podczas nabożeństw majowych. Kościołów, w których nie tylko modlą się panie (jak i dawniej bywało, mające obowiązki domowe, dzieci i pracę), ale też i panowie. To właśnie spora zmiana. O ile pamiętam majówki u mojej babci na wsi, ćwierć wieku temu, mężczyźni na przydrożne nabożeństwa nie chodzili. Teraz chodzą. I w końcu na majowe nabożeństwa przychodzą dzieci. Z rodzicami, z babciami. I oby coraz więcej. Nie tylko dzieci komunijnych, ale i młodszych oraz starszych. Tak, by nabożeństwo zostało przekazane, jako wielki dar, kolejnym pokoleniom.

Spór, „która majówka lepsza”, jest więc dość bezsensowny. Ważne, żeby po prostu się modlić. By religijność maryjna, tak potrzebna i bliska, była bliska i potrzebna również kolejnym pokoleniom. Czy w kościele, czy przed kapliczką.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gośka
    14.05.2015 21:09
    A u nas majowe pod kapliczką śpiewa się nadal. Do Kościoła 5 km i nie chce być bliżej. Ale nie w tym rzecz. Ważne żeby to była szczera modlitwa i autentyczna wiara.
  • Minerwa
    17.05.2015 00:30
    To jest, jak sądzę, bardziej złożona sprawa. Nabożeństwa majowe przy kapliczkach mają się zupełnie nieźle, jeżdżąc po Polsce zdarzało nam się na takie natrafiać i przyłączać się też. W Warszawie też wydaje mi się, że coraz ich więcej - podwórkowe kapliczki, tak cudne w tym mieście, też są na tę okazję sprzątane, odnawiane, obstawiane kwiatami.
    W kościele - byliśmy w piątek - pełno ludzi. Fakt, że kościół malutki, ale też i parafia nie jakaś wielka.
    Więc może po prostu wzdychanie starszych pań, że "kiedyś to..." jest zwyczajną tęsknotą za czasami, kiedy miały po te dzieści lat mniej? Wiadomo, dawniej to i pranie lepiej schło, i schody robili mniej strome...
  • Kasiia
    20.05.2015 00:30
    Szkoda że na mszach w dzień powszedni nie ma pełnego kościoła. dla wielu ludzi majówka ważniejsza niż msza. Majówka się kończy, msza zaczyna, a ludzie w drzwi.
    Smutne bardzo :(
  • Amaura
    03.06.2015 18:25
    Ja nie bardzo rozumiem klęczenia przed Synem i zwracania się do Matki...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama