Pieniądz rodzi pieniądz

Nie warto chować pieniędzy w skarpecie. Tylko pomnażany pieniądz może przynieść nam zyski – choć inwestując, możemy także stracić.

Reklama

Warto się zastanowić, co zrobić, by pieniądze, które posiadamy, przyniosły nam dodatkowe korzyści. Zachomikowane w skarpecie zachowują jedynie swoją nominalną wartość, zaś w sytuacji, gdy mamy do czynienia z wysoką inflacją, oznacza to nawet spadek ich realnej wartości. W takiej sytuacji lepiej jest „oddać je bankierom”, między innymi odkładając je na lokacie bankowej.

Lokata gwarantuje nam pewny zysk. Obecnie najbardziej zyskowne lokaty mogą przynieść oprocentowanie w granicach 3,5 proc. Z reguły waha się ono w granicach 2–2,8 proc. Oznacza to, że wpłacając np. 1000 zł na roczną lokatę oprocentowaną na 2,8 proc., możemy zarobić 28 zł. Ale uwaga: od tej kwoty musimy jeszcze zapłacić 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych, w wyniku czego nasza korzyść topnieje do 22,68 zł.

Podatku nie zapłacimy w przypadku zysków, jakie przyniosą nam obligacje skarbowe. Kupując tego typu papier wartościowy, pożyczamy państwu pieniądze, które wrócą do nas po okresie zapadalności długu. Obligacje różnią się między sobą oprocentowaniem: im dłuższy jest okres, na jaki pożyczamy państwu pieniądze, tym odsetki będą wyższe – obecnie wahają się między 2 a 2,5 proc., przy czym obligacje dłuższe niż dwuletnie mają zmienne oprocentowanie, zależne m.in. od stopy inflacji. Także odsetki od obligacji dwuletnich i dziesięcioletnich są kapitalizowane – to znaczy, że pracuje na nas nie tylko kapitał, za który kupiliśmy papiery, ale także… same odsetki, dzięki czemu możemy zarobić na tym nieco więcej, niż wskazuje nominalne oprocentowanie.

Co to fundusz inwestycyjny?

Oprocentowanie lokat i obligacji jest dziś niższe, niż było jeszcze kilka lat temu, a to z powodu rekordowo niskich stóp procentowych i bardzo niskiej inflacji. Dlatego alternatywą jest zainwestowanie środków. Dzięki temu możemy zarobić np. o kilka procent więcej niż w przypadku odłożenia pieniędzy na lokacie. Jedną z możliwości, jaką mamy do wyboru, jest zainwestowanie pieniędzy w fundusz inwestycyjny. Zanim się na to zdecydujemy, warto wiedzieć, czym on jest. Teoretycznie „fundusz inwestycyjny” to grupa osób, które decydują się wspólnie kupować papiery wartościowe czy umieszczać swoje pieniądze na lokatach i, dzięki efektowi skali, osiągać w ten sposób spore zyski. Parafrazując Reymonta: ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem mamy tyle, żeby kupić udziały w fabryce lub wspólnie pożyczyć pieniądze państwu.

Dziś w praktyce zainteresowani nie muszą się wcale znać, ani spotykać. Powierzają swoje pieniądze Towarzystwom Funduszy Inwestycyjnych – firmom, które w ich imieniu zarządzają środkami przeznaczonymi na inwestycje. TFI nadzorowane są przez Komisję Nadzoru Finansowego, a zarządzający samymi funduszami doradcy inwestycyjni muszą uzyskać od KNF specjalną licencję. Gdy już dostaną możliwość zarządzania naszymi środkami, mogą je zainwestować praktycznie we wszystko. Na polskim rynku istnieją fundusze, które lokują pieniądze np. w udziałach w prywatnych szpitalach, szkołach czy drogich winach – jednak są to produkty rzadkie i dostępne często tylko dla nielicznych, którzy dysponują odpowiednio wysoką gotówką oraz wiedzą pozwalającą odnaleźć się w zyskownych niszach. Zazwyczaj fundusze inwestycyjne inwestują w różne instrumenty rynku pieniężnego, obligacje skarbowe i akcje spółek giełdowych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Anna
    09.07.2015 15:40
    Ja swoje pieniądze wpłacam na konta kilku instytucji. Są to: administracja domów mieszkalnych, RWE, PGNiG, operator sieci telefonicznej oraz dostawcy artykułów spożywczych. Bo jak opłacę wszystkie rachunki na początku miesiąca - to już tylko na jedzenie mi zostaje.

    A Panu, Autorze zostaje tyle, żeby oszczędzać? No, no - dobre pensje macie w GN...
  • aaa
    10.07.2015 11:45
    Lepiej w skarpecie, niż zanosić do banku np. bardzo znanego i reklamowanego na G. Oferują niby "lokatę", z tym, że nieświadomy klient po wpłacie dowie się, że po wypłacie po 1 m-cu jest stratny 1600, po kilku m-cach nawet 1/4 kwoty, a gwarancja otrzymania pełnej kwoty jest dopiero po 4 latach od wpłaty. Oferta jest reklamowana jako lokata na 4,00 %.
    Jakoś żadne instytucje powołane do pilnowania porządku na rynku finansowym się tym nie zajmują.
    Ale dziennikarze pierwsi do wypisywania o konieczności inwestowania. Może warto zamiast tego publikować listy "naciągaczy" pod porządnym szyldem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama