Zagraniczne kolonie poza kontrolą

Uwaga na kolonie i obozy - przestrzega NIK, która skontrolowała organizacje letniego wypoczynku dzieci.

Reklama

W latach 2011-2014 zorganizowano ponad 95 tys. imprez wypoczynkowych, w których wzięło udział ponad 4 mln dzieci i młodzieży. Co roku ze zorganizowanych form wypoczynku korzysta co czwarty uczeń. Jak na tak dużą liczbę kolonii i obozów, do groźnych zdarzeń w ich trakcie dochodzi rzadko - w okresie tym odnotowano 112 wypadków, w tym 11 śmiertelnych (ich przyczyną były najczęściej zdarzenia losowe, a nie rażące  zaniedbania organizatorów). Kontrola NIK wykazała jednak, że dobrze nie jest.

Co szósty skontrolowany wypoczynek był prowadzony bez wymaganego zgłoszenia do kuratora oświaty - to tzw. dzikie wypoczynki. W dodatku ich liczba wzrasta: w 2011 r. odnotowano ich 41, a w 2014 r. już 109. Prawie jedna trzecia wypoczynków zgłaszana po terminie czyli później niż 21 dni przed ich rozpoczęciem. Organizatorzy co czwartej imprezy wypoczynkowej nie informowali kuratorów o zmianach w jej organizacji np. o zmianach wychowawców. Na co piątej kolonii lub obozie nie wymagano od kierowników i wychowawców informacji o tym czy figurują w Krajowym Rejestrze Karnym oraz oświadczenia o niekaralności za przestępstwa umyślne, choć osoby te miały opiekować się dziećmi. Ponadto organizatorzy co czwartego wypoczynku nie wymagali kart kwalifikacyjnych uczestników, które zawierają m.in. informacje o stanie zdrowia dzieci.

Dużo do życzenia pozostawia również standard niektórych obiektów rekreacyjnych. Kontrole NIK i Państwowej Inspekcji Sanitarnej wykazały, że  organizatorzy niemal jednej trzeciej skontrolowanych kolonii i obozów nie zapewnili uczestnikom odpowiednich warunków pobytu. Przykładowo teren ośrodka w Kątach Rybackich był ogrodzony siatką z drutem kolczastym, nie zabezpieczono właściwie otworu studzienki  kanalizacyjnej, a huśtawki i ławki na placu zabaw były zniszczone. Ośrodek był kilkakrotnie odwiedzany przez kuratorów, którzy jednak nie dopatrzyli się oni nieprawidłowości. Na innych obozach brakowało ciepłej wody, pościel w pokojach była brudna, gniazdka elektryczne były uszkodzone.

NIK szczególnie niepokoi organizacja zagranicznych kolonii i obozów dla dzieci i młodzieży.Takie wyjazdy nie były w ogóle nadzorowane - a dotyczyło to 10 proc. wypoczynków zgłoszonych w latach w 2011-2014, na które wyjechało prawie 400 tys. uczniów! Wynika to z luki w przepisach, którą powinien zająć się Minister Edukacji Narodowej. Inaczej opiekunami dzieci mogłyby zostać osoby niekompetentne, a w skrajnych sytuacjach nawet stwarzające dla nich zagrożenie. Analiza zgłoszonych zagranicznych wypoczynków wykazała, iż jedynie połowa takich wyjazdów organizowana była przez podmioty wpisane do Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych (CEOTiPT). Takich wpisów nie posiadały natomiast: stowarzyszenia, szkoły, domy kultury, parafialne kluby sportowe oraz osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Zdaniem NIK, wypoczynek organizowany przez podmioty wpisane do CEOTiPT zapewnia wyższy standard, ponieważ organizator posiada umowę gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, a także umowę ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków i kosztów leczenia na rzecz klientów. W dodatku rodzice i opiekunowie  otrzymują pełną ofertę i program wypoczynku.

W 2010 r. wprowadzono system rejestracji zgłoszeń wypoczynku - publiczną bazę wypoczynku (www.wypoczynek.men.gov.pl) do której każdy ma dostęp. Baza umożliwia wyszukiwanie zgłoszonego wypoczynku dzieci i młodzieży, a dane do niej wprowadzają sami organizatorzy. NIK zwraca jednak uwagę na istotne jej ograniczenia. Aplikacja nie blokuje zgłaszania wypoczynku na mniej niż 21 dni przed jego rozpoczęciem. W dodatku dane z publicznej bazy wypoczynku są usuwane po zakończeniu ferii zimowych i wakacji. Uniemożliwia to rodzicom i opiekunom sprawdzenie, w jaki sposób dany organizator działał w latach poprzednich. W bazie brakowało też informacji o zawieszeniu lub zamknięciu wypoczynku przez kuratora.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • JotDee
    07.07.2015 14:03
    Czy skontrolowano liczbę agitek LGBT? Ja by, się bał posłać dzieci na kolonie do postępowej części Europy.
  • saherb
    07.07.2015 15:19
    Z moich rozmów z młodzieżą wynika, że w wielu przypadkach wysłanie dziecka na kolonie, to tak jakby wysłać dziecko do burdelu. Dziewczyny tracą dziewictwo z tam poznanymi nowymi kolegami albo też ze swoimi kolegami z klasy. Często są to tez ich (trochę) starsi opiekunowie, którzy sami namawiają dziewczyny na to. Zresztą część młodzieży właśnie udaje się na kolonie tylko i wyłącznie z zamiarem utraty dziewictwa. Zdarza się nawet, że odbywają się tam różnego rodzaju orgie seksualne. Również podglądanie dziewczyn w łazienkach i przebieralniach jest dość powszechne.
    Tak więc warunki bytowe i sanitarne oraz "niezabezpieczone studzienki" tutaj są najmniejszym problemem...
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama