Eksperci KEP powtarzają: in vitro nie leczy

- In vitro nie jest metodą leczenia niepłodności - mówią eksperci, którzy konsultowali wydany przez prezydium KEP komunikat, dotyczący proponowanej przez Sejm ustawy regulującej kwestie zapłodnienia in vitro.

Reklama

- Ta ustawa niczego nie rozwiązuje, a wręcz przyczynia się do kolejnych problemów - uważa Małgorzata Bechler, instruktor modelu Creightona - podstawowego narzędzia naprotechnologii. Jak podkreśliła ekspertka, ustawa nie daje właściwych rozwiązań jeśli chodzi o leczenie problemu niepłodności.

"Przede wszystkim ustawa jest mocno skupiona wokół sztucznego zapłodnienia. Moje doświadczenie pokazuje, że jeżeli chcemy faktycznie rozmawiać o leczeniu, to nie możemy przyjmować procedury, która nie leczy i nie jest odpowiedzią na realne problemy ludzi. Nie daje ona możliwości faktycznego zdiagnozowania i wyleczenia" – uważa Bechler.

Z jej doświadczenia wynika, że często "ludzie, którzy korzystali dotychczas z metody in vitro nie dość że nie osiągnęli wymarzonego poczęcia, to jednocześnie nie otrzymali odpowiedzi na pytanie, co im dolega".

Instruktorka naprotechnologii uważa, że zaproponowana przez Sejm ustawa z 25 czerwca nadaje tylko stan prawny obecnej sytuacji, a ta, jak dodaje Bechler, "wcale nie jest poprawna". "To jest pójście w ślepą uliczkę jeśli chodzi o rozwiązania poważnych problemów, z którymi ludzie się zmagają" - powiedziała.

Jak wyjaśnia Małgorzata Bechler, naprotechnologia, w przeciwieństwie do in vitro, najpierw dużą uwagę poświęca określeniu problemu związanego z płodnością, a następnie właściwemu leczeniu, dopasowanemu do potrzeb konkretnej pary.

Jej zdaniem nie należy mówić o naprotechnologii w kategoriach alternatywy dla in vitro, bo "to tak jakby powiedzieć, że medycyna obecnie jest alternatywą dla technologii. Jeśli już, to jest na odwrót".

Krytykuje też pogląd, jakoby in vitro było szybkim sposobem na poczęcie dziecka. Zwraca uwagę na to, że rzadko kiedy zdarza się, iż zaraz po pierwszym transferze in vitro udaje się dojść do poczęcia i utrzymania ciąży.

"Statystyki, które są podawane ludziom, bardzo często ograniczają się do pokazania ilości poczęć, a nie realnie urodzonych dzieci. Gdy spojrzymy na refundowany program rządowy dla par, to widzimy to w liczbach bardzo jasno - dotychczas ponad 8 600 par zostało objętych programem, z czego ponad 2000 dzieci zostało poczętych, a urodziło się dotychczas 210" - mówi Bechler.

Choć zdaje sobie sprawę z faktu, że w naprotechnologii może zniechęcać "czasochłonna diagnostyka problemu", uważa, że dzięki tej metodzie "ludzie osiągają płodność na nowo i cieszą się nią nie do pierwszego poczęcia, ale już przez resztę życia".

Bechler podkreśla, że płodność jest składową organizmu, który jest skomplikowanym systemem. Problemy z płodnością to nie jest jedna, konkretna jednostka chorobowa, czasami może to być zespół różnych zaburzeń. "Niepłodność jeszcze nie jest chorobą, u źródeł tego stanu może leżeć wiele przyczyn ze sobą połączonych, dla każdej pary będzie to inna mieszanka" - wyjaśnia. Chodzi więc o to, żeby dobrze namierzyć przyczyny i faktycznie dojść do zdrowia. "Ludzie, którzy są nastawieni na to, żeby tu i teraz mieć dziecko, mogą się rozczarować. Natomiast to nie jest powód, żeby mówić, że ta metoda nie jest właściwa" - dodała instruktorka naprotechnologii.

Z kolei Jakub Bałtroszewicz, sekretarz generalny inicjatywy "Jeden z nas", także konsultant wydanego przez prezydium KEP komunikatu, dodał, że każdy kto jest katolikiem, tę ustawę musi odrzucić. "Liczę na to, że w Senacie jest wiele takich osób, które mówią, że są katolikami, i doprowadzą do tego, że ta ustawa nie zostanie uchwalona" - powiedział KAI Bałtroszewicz.

Jego zdaniem, "należy promować metody leczenia niepłodności, bo wiele małżeństw pragnie mieć dzieci. Rząd powinien zatem wspierać metody medyczne, które mogą takim ludziom pomóc. Natomiast in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności, a nawet ją w pewnym sensie protezuje, bo przy prowadzeniu tej procedury kobieta wcale się nie staje płodna".

Jak dodał, Kościół nie jest przeciwko temu, by ludzie mieli dzieci. "Akurat w sercu zainteresowania Kościoła jest to, by małżeństwa miały potomstwo, ale cel nie uświęca środków, nie można doprowadzić do tego, by za cenę narodzin jednego dziecka ginęło kilkanaście jego sióstr i braci, to jest po prostu niegodziwe" - powiedział.

Przypomnijmy, że w wydanym komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wskazało, że ustawa „o leczeniu niepłodności” z 25 czerwca br. w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia. Biskupi zwracają uwagę, że ustawa ta - przyzwalając na tworzenie nadliczbowych zarodków - nie chroni życia nienarodzonych, zaś procedura „in vitro” nie leczy niepłodności. Przypominają jednocześnie, że metodą dobrą z punktu widzenia moralnego jest naprotechnologia.

W czwartek 9 lipca nad przyjętą przez Sejm ustawą głosować będzie Senat. Jeśli ją zatwierdzi, ustawa zostanie skierowana do podpisu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| IN VITRO

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Anna
    08.07.2015 12:32
    Komu eksperci KEP to powtarzają? Czy naprawdę można cierpieć na taki zanik mózgu żeby wierzyć, że in vitro leczy?
  • co za bzdury.
    08.07.2015 16:08
    Według Google Pani Bechler to:

    "Pedagog, nauczyciel wychowania fizycznego, przysposobienia obronnego i edukacji dla bezpieczeństwa. Jest absolwentką Uniwersytetu Pedagogicznego oraz Studium Teologii Rodziny przy Papieskim Uniwersytecie im Jana Pawła II w Krakowie."

    A wasza naprotechnologia to nic innego jak bardziej zaawansowany kalendarzyk (w pakiecie z niebotycznymi kwotami do zapłaty), do tego skupiający się na kobiecie. A co kiedy to partner ma problemy z niepłodnością?
  • Rychu
    16.07.2015 14:38
    Jeżeli ta naprotechnologia jest tak rewelacyjna to promujmy ją. Szkoda że zaczęło się o tym mówić dopiero teraz. Podejrzane jest to że nagle w celu zwalczania in vitro wszyscy jego przeciwnicy zobaczyli nowy lepszy ( ? ) sposób uzyskania potomstwa. Dlaczego zamiast a nie równolegle. Bo moje ma być mojsze?
  • Justinne
    23.10.2015 22:42
    Naprotechnologia ma sens, owszem, ale w przypadkach niepłodności idiopatycznej (kiedy nie ma biologicznych przeciwwskazań) i wówczas, kiedy to kobieta ma nieregularną gospodarkę hormonalną, zaburzenia wymagające samej interwencji chirurgicznej itp. Wiele przykładów na to wskazuje.
    Staraliśmy się o dziecko przez 5 lat i po wielu badaniach oraz lekarskich próbach "wyregulowania" mojego cyklu okazało się, że problem leży tylko po stronie mojego męża (b.słabe nasienie - nieodwracalnie uszkodzona spermatogeneza jako uboczny skutek leczenia astmy w dzieciństwie). Skontaktowaliśmy się ze specjalistą od naprotechnologii - wówczas szczerze, lojalnie uprzedzono nas, że w takiej sytuacji praktycznie nie można zrobić NIC. A zegar biologiczny tykał. Podjęliśmy zatem 3 próby zapłodnienia in vitro (dwukrotnie żaden z zarodków nie przetrwał nawet trzeciej doby) - ta trzecia udała się. Za trzecim razem wyhodowano 3 zarodki - dwa mi podano, trzeci nie dotrwał do etapu mrożenia. Teraz oczekuję narodzin naszego Synka - a jestem przekonana, że to CUD, prawdziwie pochodzący od Boga. Tamte gamety wyeliminowała sama natura, nikogo nie unicestwiono ludzką ręką, nikogo nie zamrożono. Przetrwał TYLKO JEDEN zarodek. Jeśli nie jest to Boskie Zrządzenie, to kto Waszym zdaniem za tym stoi ??
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama