Zawalcz o wolne życie!

Od kiedy hazard staje się chorobą? Jak wyrwać się z uzależnienia od surfowania w necie, zakupów czy... pracy? Co robić, by największą wygraną hazardzisty okazały się wolność i szczęśliwe życie? – odpowiedzi na te pytania pomagają znaleźć terapeuci.

Reklama

Prowadzimy terapie dla uzależnionych od środków chemicznych: alkoholu, leków, narkotyków, a także dla uzależnionych behawioralnie od różnych czynności i zachowań: od hazardu, gier komputerowych, zakupów, seksu. Zajmujemy się też osobami z zaburzeniami odżywiania – wylicza Jolanta Wandzel, psychoterapeutka i szefowa żywieckiego OLU Śląskiej Fundacji Błękitny Krzyż. Zespół złożony z terapeutów, lekarza i pracowników medycznych pomaga w poradni leczenia uzależnień i na dziennym oddziale odwykowym. Codziennie trafia tu kilkadziesiąt osób, szukając drogi do normalnego życia.

Zróżnicowane formy terapii sprawiają, że każdy uzależniony może tu otrzymać stosowną do swojej sytuacji pomoc. Mają pacjentów z okolicy, ale także ze Śląska czy Małopolski. – Prowadzimy też terapie i grupy wsparcia dla osób współuzależnionych, dla rodzin, dorosłych dzieci osób uzależnionych. Przyjmujemy również osoby nieletnie, głównie z problemami uzależnienia od internetu i gier. Zauważamy, że jest ich coraz więcej, również uzależnionych od totolotka czy zdrapek – zaznacza Jolanta Wandzel. I dodaje, że z pomocą specjalistów każdy może sobie z uzależnieniem poradzić. – Każdy może być wolny – podkreśla.

Przegrywałem...

Pan Wojciech nie pije i nie pali, ale grał przez 18 lat. Od trzech lat skutecznie walczy z uzależnieniem od hazardu. – Przeważnie były to automaty. Symptomy były wyraźne: na okrągło potrzebowałem grania, tych emocji. Potrafiłem wejść do salonu gry i grać 40 godzin bez przerwy. Zapominałem o całym świecie, o rodzinie, o małej córeczce. Jeżeli miałem jakiś problem, to zamiast go rozwiązywać, szedłem grać, żeby o nim zapomnieć. Wiedziałem, że robię źle, ale byłem bezsilny. Nie wyobrażałem sobie życia bez grania – wspomina.

Na szczęście hazard nie odebrał mu rodziny. Choć stracił dużo. – Mnóstwo pieniędzy, do dzisiaj spłacam długi. Jednak największe są straty wewnętrzne: to, że podporządkowałem graniu wszystko w moim życiu. Tak pojawiły się kłamstwa, przez które straciłem zaufanie bliskich – mówi pan Wojciech.

Pewnego dnia przegrał kolejnych kilka tysięcy złotych. Kolega, do którego zadzwonił zrozpaczony, sam miał problem z alkoholem. Podpowiedział mu, żeby spróbował w żywieckim OLU. – To był dobry pomysł, bo mechanizmy obu uzależnień są dość podobne. Dość często zdarza się, że występują jednocześnie u tej samej osoby – przyznaje Jolanta Wandzel.

Szczęście – na trzeźwo

– Tu zrozumiałem, że jestem chory, i nauczyłem się, jak z tą chorobą żyć od nowa. Wiem, że nie mogę grać w nic, że nie wolno mi wysłać ani jednego esemesa. Unikam nawet szachów, bo to może wrócić. W czasie terapii dowiedziałem się, jak to wszystko działa i dostałem konkretne zalecenia. Teraz mogę żyć na trzeźwo. Wiem, że muszę unikać wybuchów silnych emocji, zdenerwowania, i wiem, jak sobie radzić z takimi sprawami jak głód hazardowy. Zmieniłem otoczenie, unikam sytuacji, w których mogę mieć do czynienia z graniem. Jestem w ośrodku raz w tygodniu na mityngu, żeby wytrwać – tłumaczy pan Wojciech. 

Oparciem są dla niego również rozmowy z innymi uzależnionymi. Pomaga mu też wiara. – Jestem katolikiem. Nie mam wątpliwości, że szansę na ratunek dostałem od Pana Boga. Po przegranych latach bezsilności decyzję, żeby się zgłosić na terapię, podjąłem dokładnie w Wielki Piątek. Czuję, że to była pomoc z góry. Wierzę, że Pan Bóg otacza mnie opieką, choć bywa, że nie jestem wobec Niego w porządku – przyznaje. Dziś nie ukrywa, że choć nadal ma różne problemy, jest szczęśliwy. – Każdy dzień przeżyty na trzeźwo jest lepszy od tego, co było – mówi stanowczo...

Rusza grupa DDA

W żywieckim Ośrodku Leczenia Uzależnień (al. Legionów 1, 34-300 Żywiec, tel.33 861-00-83) do końca lipca trwa również nabór pacjentów na terapię dla Dorosłych Dzieci Alkoholików oraz Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych. To propozycja dla osób wychowywanych w rodzinie, w której były alkohol lub toksyczne relacje z rodzicami. Konsekwencją mogą być zaburzone kontakty z ludźmi, obawa przed odrzuceniem, nadmierny krytycyzm wobec siebie, skupianie się na porażkach, łatwość mówienia nieprawdy.

Osoby zainteresowane mogą się kontaktować bezpośrednio z terapeutą Radosławem Gabinkiem pod nr. telefonu: 517 769 357.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama