Z ziemi i ognia

Choć wydawać by się mogło, że nie święci garnki lepią, to jednak garncarstwo to prawdziwe artystyczne rzemiosło i wielka sztuka, przekazywana często z pokolenia na pokolenie. Tylko spod sprawnych i doświadczonych rąk mogą wyjść prawdziwe dzieła sztuki.

Reklama

Garncarstwo jest dla nas zakonem. To sposób na życie. Najpierw trzeba poznać, jak żyli dawni garncarze, potem zinterpretować to, co się robi, i dopiero wtedy staje się prawdziwym garncarzem. Wytwórczość jest już pochodną tego. Życie garncarza wpisane jest w naturę. Obcuje z nią, wydobywając glinę, wyrabiając ją, wytaczając naczynia i wypalając. Nasze dzieła wychodzą z ziemi i ognia – wyjaśnia Paweł Szymański, garncarz z Kamionka Wielkiego.

Warsztat jak laboratoriom

Podczas tegorocznych warsztatów garncarskich w Łążku Garncarskim pod Janowem Lubelskim każdy mógł poznać, podejrzeć i sam spróbować, jak to się garnki lepi. – Moja przygoda z tym rzemiosłem zaczęła się 14 lat temu, całkiem prozaicznie, a nawet powiedziałbym praktycznie. W pewnym momencie mojego życia zostałem bezrobotny i chciałem przyjąć się do muzeum jako cieśla. Jednak nie było zapotrzebowania. Pani dyrektor powiedziała, że potrzebuje garncarza. I tak zacząłem uczyć się tego fachu, poznawać go, aż w końcu przerodził się w pasję, a następnie w sposób na życie – opowiada garncarz.

Kilka lat później otworzył swoją działalność i wraz z Martą Florkowską stworzyli własny warsztat garncarski. – Dziś, aby garncarstwo było sposobem na życie, trzeba prowadzić tzw. dywersyfikację źródeł utrzymania. Podoba mi się to słowo, bo nijak nie pasuje do dawnego warsztatu garncarskiego. Jednak ekonomia wprowadza w życie konieczne zmiany, także i w to rzemieślnicze. Dlatego w naszym warsztacie prowadzimy wraz z ośrodkami akademickimi badania nad dawnymi technikami garncarskimi, poszukujemy informacji o dawnych narzędziach, odtwarzamy różne techniki wyrobu gliny i wytaczania naczyń na zrekonstruowanych dawnych kołach garncarskich. W naszym warsztacie powstają gliniane naczynia do termalnej obróbki potraw, czyli do gotowania i pieczenia. Staramy się także odtwarzać stare techniki wypalania naczyń, budując dawne piece garncarskie, ale także chlebowe czy grzewcze, odtwarzając zadania zduna. Nasz warsztat to bardziej laboratorium doświadczalne i szkoła garncarska niż zakład ceramiczny – podkreśla pan Paweł.

Jak twierdzi, prawdziwy garncarz to ten, kto stara się poznać, zrozumieć naturę, z której czerpie surowiec, i żyć zgodnie z nią. – Dziś ludzie tęsknią za takim stylem życia, gdzie wstaje się wraz ze wschodem słońca, pracuje w ciszy warsztatu i idzie się spać wraz z zachodem. Dlatego tak chętnie przyjeżdżają na prowadzone przez nas warsztaty. Tutaj nikt nie może się spieszyć, bo garncarstwo wymaga dyscypliny i skupienia – podkreśla.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama