Tak żyłam

Po wojnie, na jesieni rodzice Heleny kazali mi opuścić ich dom. Nie wiedziałam, co mam robić. Trzy dni nic nie jadłam. I płakałam.


Reklama

Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy naszym oczom ukazał się grób zawierający ciało matki i serce jej syna. Podeszliśmy bliżej, aby wysłuchać historii, którą chciała przekazać pani przewodnik. Nastąpiła chwila zadumy, ciszy. I modlitwa. Wiele osób głęboko przeżyło tę krótką chwilę spędzoną przed wileńskim cmentarzem na Rossie, przy grobie matki marszałka Józefa Piłsudskiego i jego serca. Ruszyliśmy dalej, aby obejść całą nekropolię. Po kilku krokach usłyszałem głos:


– A wie ksiądz, że ja go widziałam? 

– Kogo, Piłsudskiego?

– Tak – odpowiedziała pani Marysia.

– Gdzie Pani go spotkała?

– Wie ksiądz, to było jeszcze przed wojną, kiedy byłam dzieckiem.

– Może opowie mi Pani o tym?

– Tak, chętnie.

– W takim razie przyjdę do Pani wysłuchać tej opowieści, jak już wrócimy do Prabut.

– Dobrze.


Minęło kilka tygodni od majowego wyjazdu z naszej parafii do Wilna, nim odwiedziłem panią Marię Strycharską w jej mieszkaniu w Prabutach. Historia, jaką mi opowiedziała, jest jednak bardziej poruszająca niż samo wspomnienie o marszałku Piłsudskim.



Maria Stycharska: Urodziłam się we Francji. Tam mieszkaliśmy.


Ks. Marek Piedziewicz: Dlaczego akurat tam? Jak pani rodzina znalazła się we Francji?


Nie wiem. Rodzice kiedyś nie mówili dzieciom wszystkiego. O wielu sprawach nie miałam pojęcia. Zresztą – kiedy miałam 5 lat, w 1931 roku, wróciliśmy do Polski. Mieszkaliśmy we Lwowie z rodzicami i moimi dwiema młodszymi siostrami. To tam go widziałam.


Józefa Piłsudskiego?


Tak. Wielokrotnie przyjeżdżał przecież do Lwowa. Kiedy chodziłam do szkoły, kilkukrotnie ją odwiedził.


Czy pamięta Pani jakieś jego słowa?


Raczej nie. Po prostu – rozmawiał z nami jak z dziećmi. O takich błahych, zwykłych sprawach. Mówiliśmy na niego „Dziadek”. On kochał Polskę.


Widziała go Pani z bliska?


I z bliska, i z daleka. Pamiętam też okres po jego śmierci. Jak na nabożeństwie we Lwowie modliliśmy się za duszę Marszałka. A potem śpiewaliśmy pieśń: „To nieprawda, że Ciebie już nie ma, To nieprawda, że leżysz już w grobie, Chociaż płacze dziś cała polska ziemia, Cała polska ziemia w żałobie…”. Słyszał ją ksiądz?


Tak, znam ten utwór…


To było 80 lat temu. A w tym roku stałam przy grobie z jego sercem, w Wilnie.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama