O odpowiedzialności rodzicielskiej

Dwa światy. Dwie odpowiedzialności. Dwie potrzeby.

Reklama

Świat numer jeden. Po tym, gdy pani premier Kopacz ofukała tych, którzy ośmielili się stwierdzić, że polskim dzieciom dokucza głód, z ukrycia i wstydu wyłoniło się w mediach kilka rodzin, które rzeczywistej biedy doświadczają. I to wcale nie dlatego, że patologiczne. Po prostu kilkoro dzieci, niewielka pensyjka ojca i już jest: niedojadanie, życie na granicy. Rodziny mówiły o trudzie walki o każdy dzień, o skrajnie prostych posiłkach. Mówiły też, że nie potrzeba im kokosów, jakiegoś wielkiego wsparcia, tylko takich rozwiązań prawnych, podatkowych, by pensja starczała na godne utrzymanie rodziny. Są młodzi, kochają się, kochają swoje dzieci.

Przy mądrym wsparciu państwa – dadzą radę. Jaka była reakcja internautów? „Sami sobie winni, tyle dzieci narobili, to teraz niech głodują. Trzeba było myśleć, a nie dzieci robić”. Ot, takie tam widzenie dziejowej sprawiedliwości i rodzicielskiej odpowiedzialności, widziane z perspektywy jedynie słusznej, odpowiedzialnej i przezornej. Oczywiście internetowej, więc i przejaskrawionej. Jednak w rzeczywistości wiele osób myśli całkiem podobnie.

Świat numer dwa. Żyje nim ostatnio pół kraju, śledząc tabloidy. Rzecz o najstarszej mamie w Polsce i jej dzieciach – bliźniakach. Mama ma lat 60, zdecydowała się na in vitro. Urodziła wspaniałe dzieci, które bardzo kocha. Mama jednak skarży się, że z emerytury trudno wychować dzieci. Chce więc wsparcia państwa. Reakcje internautów: w sporej części wspierające. I rzadko kto się zająknie, że in vitro, że wiek matki, że kompletny brak odpowiedzialności. I działanie, które powinno być zakazane. Ze względu na dobro dzieci właśnie. I tu się właściwie powinno urwać porównanie reakcji i światów. Bo każdy, kto ma nieco wrażliwości, doskonale zrozumiał...

Niemniej zestawienie dwóch światów i dwóch (niby podobnych) potrzeb pokazuje, że coś się stało negatywnego z naszym patrzeniem na świat. Życzę „najstarszej mamie w Polsce” i jej dzieciom wszystkiego, co najlepsze. Przede wszystkim zdrowia i rozsądku. Towar to często deficytowy. Natomiast rodzinom polskim takich zmian w polityce rodzinnej, które pozwolą na godne funkcjonowanie. A co za tym idzie – również i braku upokarzających komentarzy.

Wielodzietne rodziny często padają łupem internetowego hejtu   Viktor Karppinen / CC 2.0 Wielodzietne rodziny często padają łupem internetowego hejtu

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Wojtek Rych
    21.08.2015 16:38
    Dzieci są skarbem i 'z wiekiem' przekonuję się coraz to bardziej.

    Przyglądam się więc publikowanym przez media fotografiom dwóch najstarszych mam: 65-letniej mammy czworaczków zza Odry oraz tej 'naszej' mamusi.

    Co pokazują fotografie? Jaka moja refleksja?
    Niemka; uśmiechnięta 'od ucha do ucha' z błyskiem w oczach. Dla mnie to obraz kobiety szczęśliwej, spełnionej..

    Polka; zasmucona, ponura, jakby ze strachem w oczach. Dla mnie to obraz kobiety 'zaszczutej'...
    i przykro mi, że nie jest jak za Odrą..

    Pozdrawiam wszystkich;
  • mama 2-ki
    21.08.2015 18:21
    Co do dwóch sytuacji , które Pani opisała, to zacznę od pierwszej - rodziny wielodzietne. Pisze Pani o odpowiedzialności i że ludzie mają złe zdanie o takich rodzinach. Biorąc pod uwagę sytuację w Polsce, to żeby podjąć naprawdę odpowiedzialną decyzję o urodzeniu kilkorga dzieci, to trzeba albo dużo zarabiać by taką rodzinę utrzymać albo być jakimś "kamikadze" - innej możliwości nie widzę.

    Mamy teraz dwoje dzieci, mieszkamy w bloku w 2 pokojach. Nasz sytuacja finansowa jest naprawdę kiepska a ogrom wydatków nas przerasta (przez kilka lat żyliśmy tylko z pensji męża bo ja zajmowałam się dziećmi i czkawką się nam to odbija), mieszkanie nie jest wykupione więc tym gorzej. Wiadomo więc, że już nie będziemy się rozmnażać, bo to byłaby totalna głupota z naszej strony. Są jednak takie rodziny, które w podobnej sytuacji jak nasza fundują sobie kolejne dziecko i kolejne i jeszcze kolejne bo "jakoś to będzie". Dla mnie takie rodziny są naprawdę nieodpowiedzialne. Nikt logicznie myślący w Polsce nie będzie miał kilkorga dzieci przy 1 pensji (chyba że ta pensja jest naprawdę spora, co zdarza się niezwykle rzadko).Stąd czasem niepochlebne komentarze o tego typu rodzinach, gdy te biedują, bo w końcu jak sami chcieli to mają, liczbę dzieci da się dokładnie zaplanować to po co się roznażać a potem głodować i wołać o pomoc? Takiej własnie postawy nie rozumiem.

    Druga sytuacja - mama 60-letnia. Nie wiem jakie fora Pani czyta ale ja spotkałam się tylko i wyłącznie z potepieniem decyzji tej pani, przede wszystkim na forach laickich ale nie tylko. Tak więc zestawienie tych 2 sytuacji jest zupełnie nietrafne.
  • Jan76
    21.08.2015 21:51
    Ludzie nie łapią jednej i podstawowej sprawy. Bez dzieci nie będzie emerytur. To co macie napisane w ZUSie to tylko zapis. Pieniądze są wypłacane waszym ojcom czy dziadkom.

    Każda rodzina która ma dzieci w obecnej zapaści demograficznej powinna dostawać dofinansowanie. Główieni od tych co dzieci nie mają (przed wojną bykowe to się nazywało teraz coś takiego chyba jest w Niemczech).


    Pani która ma 50 czy 60 lat ma zajmować się wnukami tak jak to zazwyczaj bywało. A jak ich nie ma bo w odpowiednim czasie robiła kariere czy jeżdziła po świecie i czasu nie było na swoje dziecko niech zajmie się pomocą tym matkom która właśnie potrzebują pomocy.

    Proste i jak trzeba ludziom we łbach powywracać żeby takiej staruszce naszła ochota na dziecko skoro NATURA mówi jej od dawna NIE.


  • gut
    21.08.2015 23:23
    Bardzo fajny tekst.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama