Wychowanie za rękę

Pan Bóg w domu rodzinnym musi być obecny, bo inaczej jest trudno.

Reklama

Wychowywanie dzieci jest jak chodzenie po wodzie. Bez Jezusa – nie poradzisz. To nie moje słowa. Ktoś mądry je powiedział wtedy, gdy były bardzo potrzebne. Dzielę się nimi, bo myślę, że wielu rodzicom również pomogą. Dzieci, ich dorastanie, szkoły, problemy – to często ogrom spraw, z którymi matka czy ojciec radzą sobie z ogromnym trudem. Próby ogarnięcia dzieci na różnych etapach życia to (jak wydaje się rodzicom) walka z wiatrakami. Działa się, wychowuje, a bywa tak, że człowiek ze wstydu nie wie, gdzie oczy podziać. I się tylko zastanawia: „Jak długo ja jeszcze wytrzymam?”. Oraz: „Co z niej/z niego wyrośnie?”.

Chociaż niby się wszystkie mądre teorie zna. Niby się wie, że Pan Bóg w domu rodzinnym musi być obecny, bo inaczej jest trudno. Jednak czasem, gdy przychodzi godzina próby, a konkretnie stres do stresu, pała do pały, uwaga do uwagi – zapomina się o największym wsparciu i jedynej nadziei. Dlatego podejdźmy do sprawy wychowania właśnie tak: idę po wodzie. Idę z dziećmi, idę z rodziną. Idę. Jeśli nie chwycę się Jego, utopię się prędzej czy później. A jeśli nawet nie pójdę na dno, to będę umoczony, ubłocony. W mule i wodorostach. Czasem oczywiście każdy wpadnie po uszy i się zmoczy. Jednak gdy ma się świadomość, że można wyciągnąć rękę i poprosić o pomoc – jakoś łatwiej się robi. I w końcu człowiek biegnie po tej wodzie, choć teoretycznie nawet się pływać nie potrafi.

Opowiadała kiedyś mocno leciwa babcia, która wychowała pięciu synów. Mówiła, że synowie, jak to synowie: cudowni i wspaniali, ale momentami trudni i mocno wymagający. A ona sama musiała ich wychowywać. Mąż umarł młodo. „I wie pani, gdy już wszystko zawodziło, gdy już szalałam z niepokoju i przerażenia, że źle skończą – przychodziła pomoc z góry. Bo ja, proszę pani, zawsze się za synów modliłam i ich powierzałam. Tak naprawdę nie byłam w ich wychowaniu zdana tylko na siebie. Sama nie dałabym rady…” Przypomina się wiersz ks. Jana Twardowskiego: „Nie bój się chodzenia po wodzie, nieudanego życia”… Bo czasem my, rodzice… boimy się naszych dzieci, boimy się niepowodzenia w wychowaniu i całej tej nieznanej przyszłości. A tu recepta jest prosta: nie bać się, podać rękę, iść do przodu. Nawet jeśli fale są wielkie, to przewodnik jeszcze większy. Jeśli nie my, rodzice, to On z pewnością da radę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • maria n
    10.09.2015 09:53
    To prawda.I trzeba być cierpliwym w tej modlitwie, zwłaszcza, kiedy u dzieci przychodzi czas życia"po swojemu" i wydaje się, że z domu nic nie wynieśli, ze nie tak ich wychowywaliśmy... Wychowałam 5 dzieci, 4 chłopaków - i setki razy dziękowałam gorąco także Aniołowi Stróżowi...Do niego też trzeba się modlić, prosząc o opiekę.
  • Maluczki
    10.09.2015 10:45
    Tak jest!
    W całej pełni potwierdzam. Nieraz doznałem i doznaję tej pomocy "z góry".
    Należy robić swoje, czyli to, co wynika z Przykazań Bożych, powierzyć swój los Panu Bogu i prosić Boga i Świętych o potrzebną pomoc.
    Obecnie, szczególnie matki, bo to one głównie wychowują dzieci, robią zasadniczy błąd w wychowaniu dzieci: Wyrabiają w dzieciach przekonanie, że wszystko dookoła jest dobre, a przecież tak nie jest.
    Wychowanie, jest to wstępne ukształtowanie świadomości człowieka, wg której dziecko wchodzi w dorosłe życie. Trzeba mocno wpajać dziecku, że pewne rzeczy są bardzo złe i należy je dziecku wskazywać i tłumaczyć na czym polega ich zło. Nie wolno pod żadnym pozorem przemilczać, lub upiększać zauważonego przez nie zła!
  • Ada
    12.09.2015 19:31
    W mojej parafii mamy 6 róż Różańca Rodziców. Działa to tak samo jak Żywy Różaniec, ale modlimy się konkretnie za nasze dzieci - rodzone, chrzestne i duchowo adoptowane. Codziennie odmawiam swoją dziesiątkę Różańca i modlitwę "Uproś u Boga łaskę ochrony dzieci przed wszelkim złem, ZWŁASZCZA TYM, jakie może wynikać z moich słabości i grzechów". Łatwiej jest mi wychowywać dzieci ze świadomością, że są w mocniejszych i lepszych rękach niż moje.
    http://www.rozaniecrodzicow.pl/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama