Idzie pomoc... w mundurze

W bezideowym świecie, w którym dla wielu młodych prawdziwe życie toczy się online, a grafika HD zastępuje to, co za oknem, skauting może okazać się szansą na normalność. Młodych w mundurach jest w diecezji coraz więcej.

Reklama

Jak sobie poradzić z dorastającymi dziećmi? To pytanie spędza sen z powiek wielu rodzicom. Oni najlepiej wiedzą, że wychowywanie to ciężka praca, nie do porównania z żadnym etatem. Główne zadanie – kochać, poziom skomplikowania – wysoki, miejsce pracy – wszędzie, czas pracy – 24/7, poziom satysfakcji – z tym bywa różnie. Dlatego warto zrobić coś, żeby zoptymalizować efekty poniesionych trudów. Okazuje się, że jest coś, co łączy tradycyjne wartości, porządną kindersztubę, świetną zabawę i wiarę.

Obiad i prycza

– Zainteresowaliśmy się skautingiem w trosce o nasze dzieci – mówi Grzegorz Jabłoński ze Sławska, którego córka i syn niedawno założyli mundury. – Kiedy usłyszeliśmy, jak to działa, wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i od razu wiedzieliśmy, że to jest to – dodaje żona Joanna. Skauci Europy to popularna nazwa Federacji Skautingu Europejskiego, którą w Polsce reprezentuje Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. Formacja skautingowa to swego rodzaju „Boże harcerstwo”, czyli doskonała przygoda plus ewangelizacja.

Ojciec Rafał Dudek, benedyktyn ze Starego Krakowa przeszedł całą skautingową drogę. Jak mówi, dzięki niej wiele się w życiu nauczył, a nawet odkrył swoje powołanie. – Cała formacja skautów opiera się na pięciu filarach: charakter, zdrowie, zmysł praktyczny, służba, Bóg. Każda zbiórka w jakiś sposób dotyka każdego z nich. Takie podejście pozwala na integralne kształtowane człowieka – mówi zakonnik. – Ja dzięki tej drodze nauczyłem się zaradności, współpracy z innymi i pozytywnego patrzenia na życie – dodaje.

Skautowe zbiórki to właściwie kilkugodzinne przygody, najczęściej w terenie. Młodzi ludzie grają w gry terenowe, poznają przyrodę. – Dzisiaj, kiedy młode pokolenie ma swoje laptopy i smartfony, wyjście na zewnątrz i zobaczenie tego, co zielone, pachnące i brzęczące, czyli prawdziwe, to już jest coś – mówi Joanna Jabłońska. Młodzi skauci w kooperacji ze sobą uczą się wielu praktycznych rzeczy. – Bardzo lubię, kiedy razem gotujemy obiad – mówi Ola Jabłońska, licealistka. – Na tegorocznym obozie budowaliśmy razem prycze. Nawet nam wyszły – cieszy się z kolei Kuba Wasylew, gimnazjalista. Formy zbiórek i zajęcia dostosowane są oczywiście do wieku. Trochę inaczej wyglądają spotkania „wilczków” (8-12 lat), „zielonych” (12-16 lat), czy „wędrowników” i” przewodniczek” (powyżej 17 lat).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama