Myślami wciąż w dzikim sadzie

Odmieniły życie Jadwigi Mickiewicz po latach. Babcia oraz historia rzezi wołyńskiej.

Początkiem wielkiej nadziei był list, który Jadwiga Mickiewicz otrzymała w pierwszych dniach sierpnia. Poinformowano ją wówczas, że w Woli Ostrowieckiej na Wołyniu odkryto mogiłę prawdopodobnie śp. Jadwigi Strażyc, czyli jej babci. Gdy wrocławianka pierwszy raz przeczytała zaskakującą informację, ogarnęły ją jednocześnie wielkie wzruszenie i radość. Nie spodziewała się tego, choć na dnie serca długo tliła się malutka iskra wiary, że może kiedyś, któregoś dnia…

Podróż pełna poświęceń

– Mój tato, gdyby żył, byłby wniebowzięty taką wieścią. Skakałby z radości. Zadzwoniłam do dr. Leona Popka z IPN-u  po prostu się upewnić. Powiedział, że na 99 proc. odnaleziono moją babcię. Nie było ich stać na przeprowadzenie badań DNA, jednak wszelkie poszlaki i informacje wskazywały, że to prawda – opowiada Jadwiga Mickiewicz. Długo się nie zastanawiała. Postanowiła pojechać na coroczne uroczystości na cmentarzu w Ostrówkach. Związane są z kolejnymi rocznicami masakry w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej z 1943 r., podczas których UPA i lokalna ludność ukraińska zamordowali bestialsko ponad 1000 Polaków. Tym razem 31 sierpnia 2015 roku w rodzinnych stronach Jadwigi Mickiewicz szczątki jej babci miały być przeniesione podczas podniosłego pochówku do krypty.

Decyzja o podróży nie była dla niej łatwa. Musiała zostawić męża po udarze, który potrzebuje stałej opieki. Syn przebywał akurat na urlopie i zajął się ojcem. Wrocławianka sama ma duże problemy ze zdrowiem, szczególnie z sercem. Obawiała się długiej i wyczerpującej jazdy ponad 1300 km w dwie strony. A wszystko na przestrzeni kilkudziesięciu godzin.

– Pojechałam tam z myślą, że babcię w końcu pochowam z godnością. Przyszykowałam znicze i piękny wieniec z napisem: „Od syna, wnuków i prawnuków” – mówi drżącym głosem kobieta. – Odmawiałam Różaniec na cmentarzu trochę zestresowana. Nie wiedziałam, jak to wszystko będzie wyglądać. Ale w sercu wciąż trwała radość. Tuż przed Mszą św. podszedł do mnie dr Popek i powiedział: „Mamy przykrą wiadomość. Te szczątki jednak nie należą do pani babci”. Poczułam wielki ból.

Ta historia nie umarła

Ostatnie wyniki badań wykazały na podstawie uzębienia, że odkryto szkielet młodej kobiety. Jadwiga Strażyc natomiast w chwili śmierci miała ponad 60 lat. W pierwszym momencie, tak doniosłym dla wielu tam obecnych, wnuczkę nieodnalezionej jednak kobiety ogarnął prosty żal. Gdyby dowiedziała się wcześniej, na pewno by nie pojechała. Tyle musiała dopiąć obowiązków, żeby się tu znaleźć, a spotkał ją wielki zawód. I to koniec historii? Skądże. Dopiero początek.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja