Ojciec powiedział: uciekaj do Europy

Pogranicznicy z Zielonej Góry poprosili 16 września pracowników stołówki Caritas o przygotowanie czterech obiadów. – Chrześcijanie czy muzułmanie? – zapytała Agata Fogel, kierowniczka zielonogórskiej jadłodajni Caritas.

Czy to ma jakieś znaczenie, czy złapani przez Straż Graniczną Syryjczycy są chrześcijanami czy muzułmanami? – Oczywiście, że przynależność religijna odgrywa dużą rolę w przygotowaniu posiłku, bo muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, dlatego używamy mięsa drobiowego albo wołowego – tłumaczy kierowniczka zielonogórskiej jadłodajni.

Ucieczka w nieznane

W ośrodku dla uchodźców Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej przebywa od paru tygodni Omar (prawdziwe imię i nazwisko znane red.), 29-letni Syryjczyk. – Moja rodzina mieszka w okolicach Aleppo, mam rodziców i starsze rodzeństwo. Sytuacja na miejscu jest katastrofalna, dlatego ojciec powiedział mi, żebym uciekał do Europy, może tutaj znajdę normalne warunki do życia. Rodzice są już za starzy, a bracia mają rodziny, więc nie mieli odwagi wyjeżdżać. Uciekłem sam szukać szansy na lepsze życie, bez ciągłego strachu przed śmiercią – opowiadał Omar, pensjonariusz ośrodka dla uchodźców NoOSG.

Strzeżona placówka przeznaczona jest dla mężczyzn. Przebywają w niej zgodnie z postanowieniem sądu cudzoziemcy, którzy zostali zatrzymani np. przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy państwowej, uchylają się od wykonania decyzji o wydaleniu, przebywają na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej bez wymaganych dokumentów lub wykonują pracę bez odpowiedniego zezwolenia. Do ośrodka mogą też trafić cudzoziemcy będący w trakcie procedury o nadanie statusu uchodźcy na terytorium Polski i równocześnie naruszający przepisy ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP.

Przebywający w ośrodku mężczyźni kryją twarze w dłoniach, nie chcą opowiadać swoich historii, są często wystraszeni, załamani tym, że często po wielomiesięcznej podróży nie dotarli do celu. Wiele osób, które nielegalnie próbują przekroczyć granicę, jest całkowicie zaskoczonych kontrolą Straży Granicznej. Są zszokowani, kiedy dowiadują się, że dokumenty, za które zapłacili wysokie sumy, są sfałszowane i bezwartościowe, a oni sami znajdują się na terytorium Polski. Dlatego pogranicznicy w pierwszych chwilach muszą zadbać o uspokojenie sytuacji.

– W sierpniu w okolicach Szklarskiej Poręby policja, prowadząc rutynową kontrolę, próbowała zatrzymać towarowego mikrobusa. Kierowca nie zareagował na sygnał policjantów i zaczął uciekać. Do akcji został włączony oddział Straży Granicznej. Po krótkim pościgu prowadzący zatrzymał samochód w lesie i uciekł. Funkcjonariusze dostrzegli, że z mikrobusa wybiegają osoby. Ludzie byli wystraszeni, wycieńczeni i zdezorientowani. Okazało się, że była to grupa 31 obywateli Syrii, Jemenu i Afganistanu, którzy chcieli nielegalnie przekroczyć granicę z Niemcami – mówiła mjr Irena Skuliniec, rzecznik prasowy Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Imigranci byli wyczerpani i odwodnieni, bo w aucie było gorąco. – W województwie lubuskim, w okolicach Świecka zatrzymaliśmy kilku obywateli Syrii, którzy na terytorium Polski przebywali legalnie, ale próbowali opuścić nasz kraj, choć nie mieli prawa tego zrobić – uzupełnia rzecznik NoOSG.

Caritas gotowa do pomocy

– Jesteśmy w stałym kontakcie ze Strażą Graniczną. W razie potrzeby pomożemy osobom poszukującym wsparcia. W ostatnim czasie, w związku z napływem osób narodowości syryjskiej i afgańskiej, Straż Graniczna poprosiła nas o podstawowe środki czystości, buty, ubrania i bieliznę dla mężczyzn – powiedziała Anna Maria Fedurek, rzecznik prasowy Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. I dodaje, że Straż Graniczna często prosi o zapewnienie tymczasowych miejsc noclegowych, posiłków czy opiekę nad kobietami z dziećmi. Diecezjalna Caritas koordynuje działalność Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom. Centrum już od 10 lat pomaga osobom, które otrzymały ochronę międzynarodową w Polsce. Pracownicy CPMiU kładą nacisk na działania integracyjne, zapewniają cudzoziemcom pomoc psychologiczną, socjalną, zawodową i prawną. – Rocznie pomagamy ok. 100 osobom różnej narodowości. 80 proc. cudzoziemców wspieranych przez Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom stanowią mieszkańcy Rosji, narodowości czeczeńskiej, pozostali to mieszkańcy Ukrainy, Rumunii, Pakistanu, Bangladeszu, Wietnamu, Algierii i Libanu. Obecnie jest duża grupa mieszkańców Syrii – wyjaśnia rzecznik Caritas.

Wśród cudzoziemców wspieranych przez CPMiU są często osoby bardzo dobrze wykształcone – nauczyciele akademiccy, lekarze, inżynierowie. Sytuacja polityczna czy osobista zmusza ich do wyjazdu z rodzinnego kraju i rozpoczynania wszystkiego od nowa w jakimś europejskim kraju. – Przypominam sobie rodzinę z Ukrainy, której pomagaliśmy w załatwieniu urzędowych formalności. To byli młodzi ludzie, dobrze sytuowani, prowadzący restaurację, ale zdecydowali się zostawić wszystko i od zera zacząć w Polsce. Zrobili to ze względu na swoją córkę, która chorowała na rzadką chorobę. Na Ukrainie nie było szans, żeby ją leczyć, bo istniały tam tylko dwa ośrodki prowadzące terapię. Chcąc ratować dziecko, zdecydowali się na przyjazd do Polski – opowiada koordynatorka CPMiU.

Są jeszcze inne przyczyny, kiedy ludzie w ekstremalnych warunkach opuszczają swoją ojczyznę w poszukiwaniu nowych perspektyw. – Przez jakiś czas przebywali u nas mieszkańcy Rumunii, którzy zostali zatrzymani na trasie S3. Była to spektakularna sprawa, nagłośniona przez media. 40 osób, mieszkańców jednej wioski, ściśniętych w mikrobusie, jechało do Szwecji. Opowiadali nam, że do wyjazdu zmusił ich głód – dodaje Anna Maria Fedurek.

Do Centrum Pomocy Emigrantom i Uchodźcom diecezjalnej Caritas zgłaszają się osoby, które chcą w jakiś sposób pomóc uchodźcom. – Pocztą elektroniczną dostaliśmy informację, że osoba, która do końca stycznia przebywa w Chinach, jest gotowa udostępnić uchodźcom na ten czas swój dom w Zachodniopomorskiem. W ubiegłym tygodniu zadzwonił również zielonogórzanin, który mógłby udostępnić uchodźcom jeden pokój w swoim mieszkaniu. Dzwoni również wiele osób i pytają na przykład o to, czy potrzebujemy odzieży – powiedziała rzecznik Caritas.

Z ręką na pulsie

Sytuacja na zachodniej granicy Polski jest ciągle monitorowana przez funkcjonariuszy Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. – Nie obserwujemy szczególnie zwiększonego ruchu związanego z przekraczaniem granicy przez cudzoziemców, nie widzimy też konieczności zastosowania nadzwyczajnych rozwiązań w związku z wprowadzeniem kontroli granicznej przez Niemcy. Natomiast bardzo uważnie śledzimy to, co dzieje się w państwach sąsiednich, a także analizujemy wydarzenia w Europie. Mamy wypracowane procedury, jesteśmy gotowi do działania, ale będziemy je podejmować zgodnie z rozwijającą się sytuacją – zapewnia mjr Irena Skuliniec.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja