Lepsze niż śmietnik

– Kiedy wzięłam na ręce malucha, momentalnie przestał płakać. Poczułam bicie jego serca, a on delikatnie uśmiechnął się i spojrzał na mnie. Tak, jakby chciał powiedzieć: „Dziękuję” – opowiada s. Samuela, kierownik Domu Samotnej Matki Caritas w Matemblewie.

Reklama

W archidiecezji gdańskiej są trzy okna życia: przy hospicjum Caritas w Sopocie, u sióstr salezjanek w Redzie oraz w Domu Samotnej Matki w Gdańsku-Matemblewie. Do tego ostatniego trafiło w ciągu ostatnich dwóch lat troje dzieci – dwie dziewczynki i chłopczyk. – Za każdym razem, kiedy maleństwo pojawiało się w naszym oknie, towarzyszyły nam skrajne emocje. Z jednej strony ogromnie cieszyłyśmy się z życia, które właśnie zostało uratowane. Z drugiej – myślałyśmy z troską o matce, która zdecydowała się na tak dramatyczny krok – przyznaje s. Pompilia, przełożona pracujących w Domu Samotnej Matki sióstr kanoniczek Ducha Świętego.

Życie nad tożsamością

Niedawno o oknach życia zrobiło się głośno w całej Polsce. I to nie z powodu kolejnego ocalonego istnienia. Komitet Praw Dziecka ONZ wezwał m.in. nasz kraj do likwidacji okien, ponieważ ich obecność „narusza prawo dziecka do tożsamości i tym samym niezgodna jest z Konwencją o prawach dziecka”. Ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej, nie zgadza się z tym stanowiskiem. – Prawo do życia jest pierwszym prawem, które się człowiekowi należy. Nie można argumentem przywileju znajomości biologicznych rodziców podważać sensowności takiej instytucji jak okno życia – uważa. Dodaje jednocześnie, że zostawienie dziecka w oknie nie jest najlepszym rozwiązaniem. – Lepiej byłoby pozostawić je w szpitalu albo bezpośrednio zgłosić się do sądu lub ośrodka adopcyjnego. Okno życia to ostateczność. Alternatywa dla śmietnika czy lasu – podkreśla.

KPD rekomenduje w miejsce okien życia udostępnienie instytucji „anonimowego porodu” w szpitalu. To procedura stosowana np. w Niemczech. Dane matki są przechowywane w odpowiednim urzędzie i dziecko ma prawo poznać jej tożsamość, gdy skończy 16 lat. – Niekiedy mamy, z powodu różnych życiowych dramatów i traum, w ogóle nie chcą rodzić w szpitalu. Bez okien życia los dzieci urodzonych w ten sposób najprawdopodobniej kończyłby się tragicznie – twierdzi ks. Steć.

Podobnego zdania jest Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. „Powinniśmy tworzyć warunki do korzystania z innych rozwiązań dla rodziców chcących zrzec się praw do dziecka i edukować, a nie likwidować alternatywę, która może uratować czyjeś życie”.

Jak działa okno?

Siostry Samuela i Pompilia zwracają uwagę na brak rzetelnej i powszechnej informacji o funkcjonowaniu okien życia w Polsce. – Wiele młodych matek w ogóle nie wie, że coś takiego istnieje. Wydaje im się, że aborcja albo porzucenie dziecka to jedyne rozwiązanie – zaznacza s. Pompilia. – A jeśli nawet słyszały o oknie życia, często nie mają pojęcia, jak ono działa. Boją się, że gdyby zdecydowały się na taki krok, groziłyby im konsekwencje prawne. A to nieprawda – dodaje s. Samuela.

Okno życia w Matemblewie wyposażone jest w alarm, który informuje siostry i mieszkanki Domu Samotnej Matki o pozostawieniu dziecka. – Kiedy już dobiegniemy z bijącym sercem na miejsce i zabezpieczymy maleństwo, wzywamy karetkę pogotowia oraz policję. Funkcjonariusze dla formalności sprawdzają, czy dziecko nie zostało porwane albo pobite – tłumaczy s. Samuela. – Następnie maluch trafia do szpitala, gdzie przeprowadzane są najważniejsze badania. Na tym etapie kończy się nasza rola. Pozostałe procedury dotyczące przyszłości dziecka przejmują ośrodek adopcyjny oraz sąd – wyjaśnia s. Pompilia. – Nam pozostaje codzienna modlitwa za maleństwa, ich biologicznych rodziców oraz przyszłych opiekunów – mówi z uśmiechem s. Samuela. Matka, kiedy otworzy okno życia, zobaczy przygotowane miniłóżeczko z ciepłym kocykiem, poduszką i ubrankami. Przy oknie znajduje się też niewielkich rozmiarów inkubator, w którym można ogrzać wyziębione dziecko, zanim pojawi się pogotowie. – Dookoła nie ma żadnych kamer. Kobiecie, która zdecydowała się podjąć tę trudną i często bardzo bolesną decyzję, gwarantowana jest całkowita anonimowość – podkreśla s. Pompilia. – Zapewniamy pełne bezpieczeństwo zarówno dziecku, jak i matce – dodaje s. Samuela.

Biegniemy z siostrami

Amanda i Kasia mieszkają w Domu Samotnej Matki w Matemblewie. Jeszcze niedawno nie wiedziały o istnieniu okien życia. – Mimo wielu trudności, problemów, przeciwności losu nie wahałyśmy się urodzić. Ale zdajemy sobie sprawę, że mogą być takie momenty w życiu, kiedy człowiek nie myśli racjonalnie. Może wtedy zrobić coś, co pozostawi w nim głęboką ranę. Okno, takie jak to, które działa przy naszym domu, daje szansę, by takiego błędu nie popełnić – mówią. 

Młode mamy nie zgadzają się z postulatem Komitetu Praw Dziecka ONZ. – Dlaczego krytykuje się coś, co dobrze funkcjonuje od lat? Dziecko dostaje szansę na znalezienie miłości i doświadczenie rodzinnego ciepła. To, czy pozna swoich prawdziwych rodziców, nie jest najważniejsze – twierdzi Amanda. 

Niektóre imiona zostały zmienione.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama