Światło dla naszego życia

Gdy śmierć czai się tuż za rogiem, codziennośc nabiera szczególnego charakteru.

Do szkoły

– Dlaczego my? – tego pytania nie uniknęli. Niepełnosprawne dziecko zawsze jest zaskoczeniem, a także wielką niewiadomą. Rodzice zazwyczaj wiedzą, co to znaczy mieć małe dziecko, ale w standardowej sytuacji. Do takiej się przygotowują przez okres ciąży. Podczas kolędy to pytanie usłyszał ksiądz. Młodzi rodzice sami nie wiedzieli, czego oczekują od kapłana. Ten jednak powiedział coś, co dało im do myślenia: „Jesteście wybrańcami. Bóg wam zaufał, więc i wy zaufajcie Jemu”. – Najtrudniejsze było to, że zostaliśmy z tym wszystkim sami – wspomina Anna. – Ludzie są zagonieni i nie mają czasu na codzienne, nieskomplikowane relacje, a co dopiero na taką wymagającą jak z nami. Poza tym zawsze coś, co odstaje od „normy”, budzi ciekawość, ale połączoną z dystansem. Ludzie, zresztą podobnie jak my w pierwszym momencie, odczuwają bezradność i czują się temu winni. Oni jednak mogą się wycofać, przejść obok, pójść dalej. My jednak chcemy kochać, więc trzeba się wszystkiego nauczyć – wyjaśnia.

W stelażu

Nauka nie jest łatwa. Natalka nie mówi, nie chodzi, trudno jej utrzymać pion nawet podczas siedzenia. Jako 11-latka przeszła już operację biodra, wykryto u niej niedoczynność tarczycy. Ma padaczkę i problemy z kręgosłupem. Jednak w tym wszystkim zachowuje cierpliwość i pogodę ducha. Każda godzina takiej czy innej terapii to dla Natalki szansa na większy komfort życia, sprawność i mniej cierpienia. Dlatego rodzice zabiegają wszędzie np. o dodatkowe zabiegi rehabilitacyjne. Najnowsze osiągnięcie, o czym Anna nie omieszkała poinformować na portalu społecznościowym, to pionizator. Coś w rodzaju zewnętrznego stelaża do podtrzymywania ciała. W ten sposób dziewczynka kilka razy dziennie przez 20 minut patrzy na świat z innej niż wózkowa czy łóżkowa perspektywy. Tak jak teraz, gdy po powrocie z OREW-u i po obiedzie ma swoje „pionowe” minuty. Potem będą zabawy, ćwiczenia, odpoczynek. Czas biegnie prędko aż do 19.00. Wtedy są kolacja i kąpiel. O 20.20 ostatnia tego dnia porcja tabletek. Mniej więcej 25 minut później, gdy mama wróci z zumby, wiadomo, że zbliża się sen.

Z miłości

– Wiemy, że przy takich schorzeniach każdy dzień przeżyty z Natalką to dar od Boga – mówi Anna. – Bóg ją nam dał jako radość i światło dla naszego życia. Miłość, której nas uczy, promieniuje na wszystkie inne dziedziny życia. Ma wpływ na nasze relacje z mężem, przyjaciółmi i innymi. Świat ze zdrową Natalką na pewno byłby inny, ale czy lepszy? Tego się nie dowiemy, ale jedno sprawdziliśmy: nasze dziecko otworzyło nas na więcej, o które nawet się nie podejrzewaliśmy – przyznaje Anna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg