Smak godności

– Zimą mamy gwarancję, że możemy tutaj zjeść zupę, czasami poprosić o dokładkę i spokojnie posiedzieć przez dwie godziny. To bardzo ważne, że podczas srogich mrozów jesteśmy podczas obiadu nietykalni – mówił Robert Bogaczyk „Krokodyl”.

Reklama

Wielokrotnie słyszałem, że bezdomność może przytrafić się każdemu i za każdym razem z poważną i pełną zrozumienia miną przytakiwałem, chociaż tak naprawdę nie miałem zielonego pojęcia, o czym mówię. W podobnej sytuacji była Halina Zielińska, która 13 lat temu rozpoczęła pracę w kuchni prowadzonej przez Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej w Zielonej Górze.

Tyle biedy i cierpienia

– Moje pierwsze odczucia po rozpoczęciu pracy były takie, że nie dam sobie rady. Gdy zobaczyłam w jednym miejscu tyle ludzkiej krzywdy, nie mogłam zrozumieć, że jest tyle biedy wokół nas. To było dla mnie bardzo trudne. Kiedy przyjeżdżałam do domu i ze łzami w oczach opowiadałam o tym wszystkim, moje dzieci nie mogły w to uwierzyć – mówi Halina Zielińska.

Jest listopadowy, słoneczny poranek. Kiedy wychodzi się z ciepłego domu, po śniadaniu i ciepłej kawie, można powiedzieć, że dzień zapowiada się przepięknie. W takiej sytuacji nigdy nie zrozumiemy zmarzniętych ludzi, dla których promienie jesiennego słońca są jedynym źródłem ciepła. Gdy ich spotykamy na ulicy, często odwracamy od nich wzrok. Nie zmienia to jednak faktu, że bezdomni żyją wśród nas i każdego dnia 400 osób czeka na talerz ciepłej zupy. Często jest to ich jedyny posiłek.

– Zimą możemy tu zjeść zupę, spokojnie posiedzieć przez dwie godziny To bardzo ważne, że podczas srogich mrozów jesteśmy podczas obiadu nietykalni. Od godz.14 do 16 można już jakoś na mrozie „podeptać”, wytrwać do otwarcia ogrzewalni, Tam mnie przyjmą jeśli będę trzeźwy. Kręcę się w różnych miejscach i spotykam kolegów, zawsze staram się im tłumaczyć, żeby najpierw poszli do łaźni, doprowadzili się chociaż troszkę do porządku i wtedy mogą przyjść na zupę. Bo zdarza się, że czasem trzeba szeroko otwierać okno, żeby zupa w miarę smakowała – mówił Robert Bogaczyk „Krokodyl”.

Zupa dla wszystkich

Halina Zielińska i Elżbieta Królak codziennie gotują 300-litrowy kocioł zupy, bo dla nikogo, kto przyjdzie głodny, nie może zabraknąć jedzenia. Przez 13 lat pracy pani Halina ugotowała ponad 100 tys. litrów zupy. – Z obiadów w stołówce Caritas korzystają przede wszystkim osoby pozostające pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej lub Gminnych Ośrodków Pomocy Społecznej. Mamy jednak taką zasadę, że nawet ten, kto nie ma potwierdzenia z ośrodka, nie odejdzie od nas głodny. Musi przyjść około godz. 13 i oczywiście powinien być trzeźwy. W pierwszej kolejności wydajemy zupę dla osób ze skierowaniem, ale nigdy się nie zdarzyło, żeby komuś głodnemu zabrakło jedzenia. Nasza stołówka finansowana jest z funduszy miejskich przy udziale Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. W swojej pracy muszę być często bardzo wymagająca, choć staram się w miarę możliwości porozmawiać z ludźmi, którzy tego oczekują. Chociaż przy takiej liczbie osób, które obsługujemy nie jest to łatwe. Czasami wystarczy chwila, żeby wysłuchać historii życia, dużo bardziej skomplikowanych niż nam się wydaje – mówi Agata Fogel, kierownik stołówki i kuchni Caritas.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama