Dbamy o portfel każdego Polaka

O roli i zadaniach Narodowego Banku Polskiego z prof. Eugeniuszem Gatnarem, członkiem Zarządu NBP rozmawia Joanna Jureczko-Wilk

Reklama

Joanna Jureczko-Wilk: Od ponad pół roku ceny dóbr konsumpcyjnych w Polsce spadają. Konsumenci się z tego cieszą, ale Narodowy Bank Polski nie. Dlaczego?

Eugeniusz Gatnar: Od dłuższego czasu mamy do czynienia z deflacją, niewielką, bo w październiku wynosiła ona zaledwie –0,8 proc. Jej przyczyny leżą poza granicami naszego państwa, a na nasz rynek mają wpływ przez spadające ceny nośników energii: ropy i gazu. Na razie nie ma powodu do niepokoju, ale gdyby deflacja się pogłębiła albo trwała zbyt długo, mogłaby uruchomić niebezpieczną spiralę prowadzącą do kryzysu gospodarczego. Kiedy konsumenci spodziewają się dalszego spadku cen, wstrzymują się z zakupami, a wtedy producenci ograniczają produkcję, bo nikt nie kupuje ich towarów, i kółko się zamyka. Według naszych prognoz przejście od deflacji do niewielkiej inflacji może nastąpić już w grudniu, kiedy zazwyczaj kupujemy więcej. Niewielka inflacja – a za pożądaną NBP uznaje 2,5 proc. z możliwością odchylenia w górę lub w dół o 1 punkt procentowy – jest korzystna dla gospodarki. Daje impuls do rozwoju, redukuje zadłużenie, powoduje, że do budżetu wpływa więcej pieniędzy, a jednocześnie nie zagraża stabilności cen. Utrzymanie stabilnego poziomu cen jest najważniejszym zadaniem Narodowego Banku Polskiego.

Jak NBP wpływa na to, ile mamy gotówki w portfelach?

Za to odpowiada nasz organ: Rada Polityki Pieniężnej, która raz w miesiącu podejmuje decyzje o właściwym dla danej sytuacji gospodarczej poziomie podstawowych stóp procentowych, czyli o cenie pieniądza. To z kolei z kilkumiesięcznym opóźnieniem przekłada się na oprocentowanie lokat i kredytów oferowanych przez banki komercyjne klientom indywidualnym i firmom. Jeżeli Rada ocenia, że w obiegu jest za dużo pieniądza, co grozi spadkiem jego ceny, czyli wzrostem inflacji, wtedy podnosi stopy procentowe. Dla konsumentów oznacza to droższe kredyty, ale też większe zyski z lokat. Z kolei obniżając stopy procentowe, Rada daje impuls do zwiększonej akcji kredytowej.

Ten instrument polityki pieniężnej de facto decyduje o cenach wszystkich dóbr w Polsce. NBP ma jeszcze inne możliwości stabilizacji rynku finansowego. Przez operacje otwartego rynku ściąga z niego nadmiar pieniądza, a jeśli jest go mało – uwalnia jego odpowiednią ilość. Jest depozytariuszem obowiązkowej rezerwy, jaką banki komercyjne są zobowiązane utrzymywać na swoich kontach w NBP. Wynosi ona 3,5 procent wartości zgromadzonych przez nie depozytów.

Czyli jest bankiem banków?

Tak. W NBP swoje konta mają wszystkie banki działające na terenie Polski. Udzielamy im kredytów, przyjmujemy depozyty w postaci rezerwy obowiązkowej, a w razie problemów zdarza się, że jesteśmy pożyczkodawcą ostatniej szansy – kiedy inni uczestnicy rynku finansowego już nie chcą pożyczyć pieniędzy. Jesteśmy też centralnym bankiem państwa, obsługujemy pod względem bankowym budżet państwa. Prowadzimy rachunki rządu, centralnych instytucji państwowych, funduszy celowych i państwowych jednostek budżetowych, np. samorządów. Zarządzamy także rezerwami walutowymi naszego kraju.

Kiedy Europejski Bank Centralny zaczął skupować rządowe obligacje, finansując w ten sposób deficyt budżetowy i starając się ożywić gospodarki krajów strefy euro, podniosły się głosy krytyki. Czy w Polsce byłoby to możliwe?

Ustawa o NBP i konstytucja wyraźnie stwierdzają, że NBP nie może finansować deficytu budżetowego. Taka furtka byłaby pokusą dla polityków, by mniej odpowiedzialnie prowadzić politykę fiskalną państwa. Bank centralny jest instytucją, która na finanse państwa patrzy w perspektywie długofalowej, z pewnym dystansem do bieżącej koniunktury gospodarczej, ale budując jej prognozy na przyszłość. Jest przecież gwarantem bezpieczeństwa finansowego Polski, naszej waluty i poniekąd środków finansowych wszystkich obywateli. Dlatego też tak ważne jest prawne umocowanie naszej instytucji, które zapewnia jej niezależność polityczną, nieodwoływalność władz w trakcie kadencji, pełną suwerenność podejmowanych decyzji. Każdy bank, a szczególnie dotyczy to banku centralnego każdego kraju, opiera się na zaufaniu i gwarancji bezpieczeństwa dla zgromadzonych w nim środków.

Kilka lat temu pojawił się pomysł, żeby wycofać z obiegu groszówki. Dlaczego do tego nie doszło?

W obiegu w Polsce jest obecnie prawie 16 mld monet, z czego 10 mld to 1- i 2-groszówki. Jest ich stosunkowo dużo, bo ludzie zamiast je wydawać i puszczać w obieg, kolekcjonują je. To powoduje, że właśnie tych nominałów ciąg- le jest mało. Chcieliśmy pójść wzorem innych państw, które wycofały najniższe nominały, jednak pojawiły się wątpliwości, m.in. natury prawnej. NBP pozostał przy emisji dotychczasowych nominałów. A trzeba tu zaznaczyć, że NBP ma wyłączne prawo do emisji monet i banknotów w Polsce. Można więc powiedzieć, że przez to jesteśmy obecni w portfelu każdego Polaka. Niedawno przeprowadziliśmy modernizację banknotów i teraz są jednymi z lepiej zabezpieczonych przed fałszerstwami w Europie.

Poza obiegowymi znakami pieniężnymi NBP emituje także piękne monety okolicznościowe i banknoty kolekcjonerskie, których celem jest upamiętnienie ważnych dla historii i kultury Polski postaci, wydarzeń i miejsc. Wkrótce – 18 listopada – zostanie wyemitowana srebrna moneta upamiętniająca 50. rocznicę orędzia biskupów polskich do niemieckich z wizerunkami trzech wielkich kardynałów: Bolesława Kominka, Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Z naszych monet możemy być dumni – wielokrotnie zdobywały nagrody na międzynarodowych konkursach numizmatycznych. Poza tym oprócz srebrnych NBP ma w ofercie także złote monety kolekcjonerskie.

Czy będzie można je zobaczyć w przyszłym Centrum Pieniądza w Warszawie, którego otwarcie przygotowujecie w przyszłym roku?

– W tej nowoczesnej, multimedialnej placówce będzie pokazana część naszej kolekcji monet i banknotów, będzie można poznać historię pieniądza, dotknąć sztabki złota, ale przede wszystkim poznać najważniejsze mechanizmy rządzące systemem płatniczym. Centrum, któremu patronuje jego inicjator śp. Sławomir Skrzypek, prezes NBP, który zginął w katastrofie smoleńskiej, wpisuje się w edukacyjną funkcję NBP. Rynek finansowy staje się coraz bardziej rozbudowany i skomplikowany, dlatego w ostatnich latach nasililiśmy akcje ostrzegające przed nieodpowiedzialnym zadłużaniem się czy ryzykiem kursowym, akcje zachęcające do czytania umów bankowych przed ich podpisaniem, czy też uczące prowadzenia budżetów domowych. Odrębne projekty edukacyjne skierowaliśmy również do seniorów i młodzieży. Jak pokazują badania systematycznie prowadzone przez nasz Departament Edukacji i Wydawnictw, wiedza Polaków w tych obszarach w ostatnich latach wyraźnie wzrosła.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama