Lekarz był oburzony, że nie chcę słuchać o aborcji

Mówi Agnieszka Gozdek.

Na pierwsze badania prenatalne udaliśmy się pod koniec września, zgodnie z wytycznymi dotyczącymi wieku dziecka. Standardowo kolejka, pobranie krwi i wreszcie wejście do gabinetu. Pani doktor zrobiła szczegółowe USG, zapewniając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć trzeciego syna. Pani doktor mówiła, że wygląda wszystko świetnie. Jednakże zostawiła furtkę mówiąc, że nie może nam nigdy dać 100% pewności, że dziecko nie będzie chore. Pamiętam, że powiedzieliśmy jej, iż nie ma to dla nas znaczenia w sensie radości z jego posiadania, ale chcielibyśmy wiedzieć, gdybyśmy już mogli mu jakoś pomóc w razie choroby. Dowiedziałam się, że wyniki wyślą mi mailem, gdyż jeszcze muszą czekać na wyniki z badania krwi.

13.10.2014r. Starsze dzieci były u babci, a ja zrobiłam sobie drzemkę, korzystając z wolnej chwili. Zadzwonił telefon z przychodni, która wykonywała badania prenatalne. Pani BARDZO chłodno i profesjonalnie powiedziała, że chcieliby, abym przyjechała na rozmowę w związku z wynikami badań krwi. Ocuciło mnie to jak kubeł zimnej wody. Drżącym głosem, ze łzami w oczach zapytałam, czy coś jest nie tak? Pamiętam do dziś to zirytowane: „Tak! czy może Pani przyjechać jutro na 21:30 (!)? Pani doktor, która robiła USG ma urlop, więc przyjmie panią inny lekarz. ” Do dziś pamiętam, że to jutro, to był wtorek. Oczywiście, że się zgodziłam, wsiadłabym w samochód w tamej chwili. Poszukałam informacji na temat najczęstszych wad genetycznych, zdobyłam wiedzę na temat wszystkich trisomii i modliłam się płacząc: Boże, żeby to był tylko Down, żeby tylko Down…

Mąż zaczynał pracę o 18:00, więc pojechali ze mną rodzice. Poszli wypić kawę do kawiarni obok, zostawiając mnie, za co jestem im bardzo wdzięczna. Gdybym miała z nimi rozmawiać, płakałabym cały czas. To była taka intymna sprawa… Weszłam do gabinetu tuż przed 22:00. Lekarz na wstępie przeprosił mnie za opóźnienie i pamiętam, że byłam wściekła, że mówi mi o głupotach kiedy przyszłam dowiedzieć się, czy moje dziecko będzie żyć! Z oziębłą twarzą i głosem bez emocji poinformował mnie o zwiększonym ryzyku zespołu Edwardsa. Nazwał to trisomią 18 i chciał zacząć tłumaczyć, ale ucięłam mu: wiem! Bo chciałam się uspokoić. Trisomia 18???!!! Kilka godzin, dni, czy może tygodni mój synuś będzie z nami? Lekarz mówił mi to tak, jakby moje dziecko na pewno miało być chore. Naprawdę nie da się opisać, jak mnie zmiażdżył fachowym językiem i wreszcie przystąpił do informowania mnie o moich prawach. Najpierw do prawa wykonania badania genetycznego. Dziś opiszę to tak: skupił się na reklamie płatnego testu „harmony”. Następnie chciał mówić o prawie do usunięcia ciąży. Odpowiedziałam: proszę o tym nawet przy mnie nie wspominać. Jaki był oburzony! Że on musi mi to powiedzieć! Wreszcie uspokoiłam się, trzeźwym okiem spojrzałam na dokumenty. Na spokojnie. Ryzyko 1:115. To jakiś żart? Mniej niż 1% szans, a ten człowiek mówi do mnie tak, jakby tam było 99%? Powiedziałam mu to. Znów ATAK. Dosłownie zaatakował mnie, że ludzie mają 0% i dzieci się rodzą z zespołem Downa. Tak mnie zagadał, atakował (wściekły z powodu mojej reakcji na temat aborcji), że wyszłam z gabinetu z przekonaniem, że moje dziecko umrze. Dziś widzę, że realne prawdopodobieństwo było tak małe! Ale ten człowiek zrobił mi wodę z mózgu!

Kiedy wróciłam do domy, nie mogłam jeść, ciągle płakałam. Byłam wściekła na męża, który przeżywał to w sobie, a ja zostałam jakby sama. Zastanawiałam się, jak to zorganizujemy. Takie pożegnanie itd. Bardzo pomogła mi moja pani ginekolog, której poglądy są zbieżne z moimi. Doradziła, abym wybaczyła lekarzowi. Podkreślała, że ona nie widzi żadnych wad, a Edwardsa powinna widzieć, to bardzo poważna choroba. Jej słowa: Jeśli Bóg dał wam chore dziecko, to da siły, aby je wychować. Powoli godziłam się z myślą, że muszę czekać do porodu. Nie stać nas było na test harmony, a ryzyko poronienia przy amniopunkcji jest większe niż 1:115… Atmosfera w domu ciężka, bo ja byłam wrakiem człowieka. Ciąża emocjonalnie zawsze jest ciężka, a moja sytuacja jeszcze mnie bardziej rozchwiała. I nagle okazało się, że dziecko nie przybiera na wadze, jest za drobne. Już miałam dość. To pierwsza oznaka – niska masa urodzeniowa. Byłam w szpitalu z podejrzeniem hipotrofii płodu. Poleżałam, odpoczęłam i mały zaczął przybierać. Jego stan był wynikiem moich stresów. Nie potrafiłam się cieszyć ciążą, bo bałam się, że zaraz to dziecko stracę. Dwa miesiące później miałam już stany depresyjne. Nie chcę tego opisywać, to za bardzo boli.

Tomek urodził się zdrowy. Mała drobinka, której zafundowałam mnóstwo niepotrzebnego stresu tylko dlatego, że lekarz miał ochotę „przejechać po mnie walcem”. Przecież to ryzyko było tak małe, że powinien mi to tam podkreślić. Błąd wyniku krwi wynosi 1:20! Ale jemu chodziło o pieniądze… Tomek jest zdrowiutki, karmiony piersią i śliczny. Mamy z nim tylko jeden problem. W stresie, gdy się uderzy albo wystraszy, zanosi się. Przestaje oddychać, robi się siny. Gdyby aborcja była zakazana, nie przeżyłabym tego. Lekarz nie miałby ochoty robić wszystkiego, abym przyniosła im zyski.

«« | « | 1 | » | »»
  • Krzysiek
    16.04.2016 12:19
    >>Ale jemu chodziło o pieniądze…<< [lekarzowi] Dlaczego lekarz zamienia się w SS-mana, gdy chodzi o życie dziecka nienarodzonego? Bo chodzi mu o pieniądze. Dlaczego lekarz aby uzyskać dodatkowe pieniądze, gotowy jest zabić nienarodzone dziecko? Bo mu na to prawo zezwala. Dlaczego prawo zezwala lekarzowi zabijać dziecko? Bo posłowie lewicy ogłosili takie prawo, i ich smród funkcjonuje do dzisiaj. Dlaczego do dzisiaj obowiązuje prawo zabijania nienarodzonych dzieci, ustanowione 23 lata temu? Bo w ciągu tych 23 lat posłowie zajmowali się SWOIM interesem a nie życiem nienarodzonych dzieci. Dlaczego posłowie przez 23 lata mogą zajmować się tylko swoim interesem a nie służyć Polsce? Bo społeczeństwo polskie nie wprowadziło rozliczenia posłów z ich SŁUŻBY poselskiej. Dlaczego społeczeństwo nie wprowadziło mechanizmu kontroli, rozliczenia posłów z ich służby? Bo, ... - Przepraszam pani Agnieszko, że jako obywatel nie umiałem zadbać o interes społeczeństwa, i naraziłem panią na spotkanie z lekarzem, który zgodnie z prawem postępuje.
  • opocznianka
    17.04.2016 00:07
    w sierpniu 2015 roku, również wykonywałam test pappa ze wzgledu na wiek (usg i badanie krwi), usg wyszło dobrze, natomiast wyniki krwi trisom 21 1:100 a po korekcie 1:180, wyniki miałam dostać mailem a tu za niedługi czas ze szpitala że wyniki muszę odebrać osobiście. i tak jak Pani - internet i czytanie wszystkiego na temat. zaleceniem była amniopunkcja. razem z mężem podjęliśmy decyzję że nie wykonujemy tego badania- ryzyko, a poza tym nie braliśmy pod uwagę "rozwiązania ciąży"-gdyby wyniki były złe(niektórzy tak to ładnie nazwali, chyba dla zagłuszenia prawdy), bo jak można zabić własne dziecko. Pani miała szczęście do lekarza,u nas takich lekarzy nie ma. wykonaliśmy jeszcze tylko drugie usg prenatalne i tez było wszystko dobrze. głowa była pełna myśli- różnych ale i tych dobrych i ufnych w Bogu - co dało mi, ze mogliśmy choć trochę cieszyć się ciążą, w dwóch poprzednich też zawsze było coś co nie do końca dawało pełną radość. Dwa miesiące temu na świat przyszedł nasz trzeci syn - zdrowy - Bogu dzięki. Jedną ciążę straciliśmy i bardzo zazdroszczę (jeśli tak można powiedzieć) tym rodzicom, którzy przyjęli dzieci i zaraz musieli się z nimi pożegnać, my takiej możliwości nie mieliśmy (nie wiedziałam jakie przysługują nam prawa w szpitalu po poronieniu), pożegnaliśmy nasze dziecko tak symbolicznie ale mi to nie wystarczyło, często myślę o tym...
  • Asia
    17.04.2016 12:58
    To już kolejna taka historia, którą czytam. Uważam, ze nie należy przesadzać z tymi badaniami i się niepotrzebnie stresować.
    Tzn. w ciązy wystarczy usg genetyczne robione 2 razy w trakcie ciąży - w 12 tyg. ciąży i połówkowe w 24 tygodniu ciąży. W obu ciążach miałam tylko te 2 usg. Nie maiłam żadnych badań z krwi na wady płodu.
    Badania krwi to miałam tylko takie aby stwierdzić czy ja anemii w ciąży nie mam. A jak widać tak szczegółowe badania i tak są zagrożone pomyłkami, bez sensu je robić.
  • Maria Borowska
    17.04.2016 15:50
    To nam lansuje PO UE Petru- Dyzmo --- aby byc modnym EUROPEJCZYKEIEM morderca jezdzacym BMW… NIE POLAKIEM…
    Zabjac nienarodzone dzieci---dla wiekiej KASY…$$$$$
    Lekarze mordercy … pamietajcie V. NIE ZABIJAJ !!!
    2016 OBCHODZIMYU 1050 rocznica Chrztu Polski …powinnismy wyjsc z UE i sami rzadzic nasza OCZYZNA POLSKA !!!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja