Odjazdowe kino

Pani Renata miała jeszcze tylko jedno marzenie – wybrać się na seans kinowy.

Reklama

Takiego zamieszania w darłowskiej placówce jeszcze nie było. Najpierw popcorn i cola, potem szczęk oręża i strzały z bombardy.

Rycerskie słowo

W holu hospicjum podświetlony napis informuje, że kasa Kina „Marzenie” już jest czynna. Pracownicy i wolontariusze dwoją się i troją. Drogę szpitalnym łóżkom i wózkom oświetla szpaler rycerzy w pełnym rynsztunku. – Ja to się chyba zacznę bać mieć marzenia – kręci ze śmiechem głową ks. Krzysztof Sendecki, dyrektor Hospicjum im. bp. Czesława Domina w Darłowie – Chorzy, potrzebujący pomocy, przeżywający swoje ostatnie dni, często skupiają się na swoim cierpieniu, na niepokoju o to, co będzie jutro. To dzisiejsze pozytywne zamieszanie – wyprawa do kina, film, no i rycerze – pozwoliło na chwilę oderwać się od tych myśli – mówi. Hospicjum to nie tylko zapewnienie zewnętrznej opieki, uśmierzenie bólu, ale także zaglądanie do serc ludzkich. – Nasi podopieczni często nie mają siły ani odwagi prosić o takie drobiazgi, a one też są ważne – dodaje ks. Sendecki.

O kino poprosiła pani Renatka. – Kiedy miesiąc temu przywoziliśmy do hospicjum kołdry, prezent od służby więziennej, zapytałem pracującą tu siostrę zakonną, o czym marzą podopieczni. Podeszliśmy do jednej z pań, a ona powiedziała mi, że ma wszystko, co potrzeba, ale najbardziej chciałaby jeszcze pójść do kina – wyjaśnia Cezary Sierzputowski, na co dzień młodszy chorąży służby więziennej z Czarnego, a po godzinach komtur Chorągwi Szczecineckiej wchodzącej w skład Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej.

– Chyba trochę żartem to powiedziała, ale pan Czarek, choć poczucie humoru ma duże, wziął to najzupełniej na serio – dopowiada ksiądz dyrektor. Bo Czarek i jego przyjaciele z Koszalina i Okonka rycerskie słowo traktują jak najbardziej serio. Jak trzeba, to i kino objazdowe (a nawet odjazdowe) stworzą.

– Nie wiedziałem za bardzo jak to zrealizować, ale pomyślałem, że bardzo chcę spełnić to marzenie. Nasze bractwo co roku bierze udział w wielkiej inscenizacji historycznej w Malborku, z której powstaje film, więc pomyślałem, że możemy to wykorzystać. Poprosiłem Bogusława Wołoszańskiego, reżysera jednej z ekranizacji o zgodę na projekcję, zwołałem kolegów z bractwa, którzy w niej brali udział i tak powstało kino – opowiada Czarek.

Pani Renata do kina pójść nie zdążyła. – Ale pozostało jej marzenie, które zostało spełnione dla innych. – mówi ks. Sendecki.

Zaglądanie w serca

Pani Cecylia już nawet nie pamięta, kiedy była w kinie. – A tu proszę, kino przyjechało do mnie – mówi wzruszona. „Oblężenie Malborka”, obejrzała z szpitalnego łóżka. Wcześniej jednak musiała kupić bilet. Cena: jeden uśmiech.

Do kina chętnie wybrała się też pani Halinka, zwłaszcza, że ta wyprawa oznaczała jedynie przejechanie wózkiem przez korytarz. – Po szpitalach jeżdżę ostatnie cztery lata, to i za wieloma rzeczami zdążyłam zatęsknić – mówi z uśmiechem. – Wprawdzie popcornu nie jadłam i coli nie wypiłam, ale bardzo mi się podobało. A film świetny! – zapewnia.

Pani Dominika rozwozi pacjentów do sal. – Aż jestem ciekawa, co będą mówić o tym kinie! Ale widzę, że bardzo się wszystkim podobało – cieszy się młoda wolontariuszka. Nie ma wątpliwości, że takie akcje mają świetny wpływ na pacjentów. Jak leki uśmierzające ból, przynoszą ukojenie. – Naszym zadaniem jest też przynoszenie do hospicjum codzienności, spraw zwykłych, drobnych, które nam wydają się banalne, a dla człowieka leżącego w łóżku, są niezwykłe, niemal święte. Przynosimy wiadomości ze świata: że słońce świeci, że przyroda się budzi, że za chwilę będzie można wyjechać choć na chwilę na powietrze. Opowiadamy o naszych sprawach, pytamy o rodzinę pacjentów, o ich wspomnienia. To ważne. O ciało dbają wspaniale lekarze i pielęgniarki, a my dbamy o duszę, o bliskość z Panem Bogiem, i o te drobne radości serca – pani Dominika wyjaśnia swoją rolę w hospicjum.

Podświetlony szyld kina i kasa biletowa zrobione w czarneńskim Zakładzie Karnym zostaną w darłowskim hospicjum na dłużej, bo rycerze zapowiadają, że nie jest to ich ostatnia akcja. – Planujemy powtórzyć to spełnianie marzeń i zaprosić podopiecznych hospicjum na przedstawienie teatralne oraz występ chóru – zdradza pan Czarek.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama