Spoza krat

Błędem jest myślenie, że więzienie może jedynie popsuć. Myli się ten, kto sądzi, że w więzieniu jest tylko samo zło. W osadzanych jest wiele wiary i nadziei, że uda się odbudować na nowo utracony kiedyś świat – opowiada mjr Simona Wojtowicz, kierownik penitencjarny Aresztu Śledczego w Nisku.

Reklama

 Idąc główną ulicą Niska mija się budynek, który choć ma dobrze zabezpieczone okna, nie przypomina więzienia. Dopiero solidny mur zabezpieczony drutem kolczastym, mijany na ulicy obok, może nam to sugerować.

Widzieć bardziej dobro

W niżańskim areszcie śledczym karę pozbawienia wolności odbywają kobiety. Jest tu też oddział terapeutyczny dla tych uzależnionych od alkoholu. Niełatwo jest wyobrazić sobie więzienną codzienność. Najczęściej myślimy, że osadzeni cały dzień przebywają w celach, wychodząc na zewnątrz jedynie na czas więziennego spaceru. Tymczasem zadaniem służby więziennej jest pomoc osadzonym w resocjalizacji i powrocie do społeczeństwa po odbyciu kary. – W naszej pracy nie chodzi o to, aby rozgrzeszać lub usprawiedliwiać osoby, które tutaj się znalazły. Trzeba jednak dostrzec dobro, które w nich jest, i jak małą iskierkę rozdmuchać. Jeśli ktoś nie stara się dostrzec w nich ludzi o trudnym bagażu życiowym, którzy potrzebują i oczekują pomocy, to nie da rady tutaj pracować – wyjaśnia pani Simona.

Jak opowiada, każda osadzona to osobna historia życia.

– Z doświadczenia widzę, że każda z osób trafiających do więzienia przechodzi pewne etapy pobytu w tym miejscu. Najtrudniejszy jest na pewno początek. Dla wielu osób jest to szok. Często nie mogą się odnaleźć w tym całkowicie innym świecie. Następnie przechodzą czas dostosowania i adaptacji. Dla wielu osadzonych jest to okres wewnętrznego buntu. Po nim następuje czas pracy nad sobą. Wtedy osoby te dochodzą do przekonania, że jedyną szansą na normalne życie po wyjściu jest umiejętność radzenia sobie z problemami. I tutaj rozpoczyna się nasze wielkie zadanie pomocy takiej osobie – dodaje pani Simona.

Pomóc, a nie popsuć

Kluczem do sukcesu jest wzbudzenie zaufania osoby skazanej. Nie jest to łatwe. Często służba więzienna i personel traktowani są przez osadzone jako osoby z systemu, który zabrał im wolność. – Jeśli się uda nawiązać nić porozumienia i osoba osadzona sama zechce pracować nad sobą, to można wspólnie osiągnąć naprawdę wiele. Często tym, kto wpłynie pozytywnie na odbywającą karę, jest ktoś z zewnątrz: osoby prowadzące różne warsztaty terapeutyczne, kapelan czy też psychologowie zewnętrzni – dodaje pani Simona.

Jak podkreśla, błędem jest myślenie, że więzienie może jedynie popsuć. Cały system penitencjarny nastawiony jest na pomoc uwięzionym, a nie na to, aby być tylko skutecznym wykonawcą wyroku. – Już sam ustawodawca zadbał o to, aby w więzieniu nie postępowała wzajemna demoralizacja osadzonych, tworząc różne typy i rodzaje zakładów karnych. Dlatego w osobnych placówkach odbywają kary recydywiści penitencjarni, osoby po raz pierwszy odbywające karę czy młodociani. Jedne zakłady są ściśle zamknięte i wyizolowane, inne półotwarte i otwarte, gdzie osadzeni mają większe możliwości wyjścia na więzienną przepustkę czy podejmowania pracy na zewnątrz zakładu karnego – wyjaśnia ppłk Kazimierz Krupa, dyrektor niżańskiej placówki.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama