Stanisława nadal nieznana

W nieludzkich warunkach, wciąż ryzykując życie, przyjmowała życie.

Reklama

Urodziła się równo 120 lat temu, 8 maja 1896 roku. Jej całe życie podporządkowane było życiu innych. Również w ekstremalnych warunkach straszliwego obozu koncentracyjnego. Dlaczego postać Stanisławy Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz, nadal nie jest szeroko znana?

Kapitalna kobieta. Jeszcze przed wojną skończyła szkołę położniczą i pracowała jako położna na łódzkich Bałutach. Razem z mężem tworzyli rodzinę kochającą się, ciepłą, rozmiłowaną w muzyce. Zwyczajną w codziennych sprawach i odważną w sprawach wyjątkowych. Gdy wybuchła wojna, synowie i mąż działali w konspiracji. Ratowali Polaków i Żydów. Wszyscy zostali aresztowani. Stanisława razem z córką Sylwią trafiły do Auschwitz-Birkenau. Do piekła, które stworzył... człowiek. Ale w tym piekle, mimo straszliwych warunków, Stanisława była jak anioł. Dla rodzących kobiet i ich dzieci.

W nieludzkich warunkach, wciąż ryzykując życie, przyjmowała życie. Łącznie przyjęła ok. 3 tys. dzieci. Jak wspominała potem, mimo straszliwych okoliczności, w których dzieci przychodziły na świat, wszystkie rodziły się zdrowe. Jakby na przekór, jakby pokazując, że życie jest dobrem najwyższym. I triumfuje niezależnie od wszystkiego... Dzieci umierały potem, z głodu, wiele było zabijanych. Niektóre jednak przeżyły. Spotkały się potem z panią Stanisławą kilkadziesiąt lat później jako dorośli ludzie. Obecnie prawdopodobnie żyje jeszcze 17 z nich.

Sama Leszczyńska dopiero po latach opowiedziała o swoim życiu w obozie. Bez patosu, z obowiązku raczej niż dla rozgłosu. „Raport położnej z Oświęcimia” to wstrząsający dokument, którego wielkim przesłaniem jest apel: dzieci zabijać nie wolno. Nigdy i w żadnych okolicznościach.

Dlaczego bohaterka narodowa, jaką jest Leszczyńska, w zasadzie jest mało znana? Dlaczego jej postać – ciekawa, wielowątkowa, z jednej strony bohaterska i niemal nadludzka, a z drugiej bardzo zwyczajna – jest znana wyłącznie wąskim środowiskom? Biografia Leszczyńskiej to materiał nie tylko na dobrą książkę, ale na film, który dotarłby do szerokiego odbiorcy. Film pokazujący wielką siłę skromnej kobiety, miłość w stosunku do najsłabszych, a przede wszystkim wielką nadzieję. I wiarę. Bo Leszczyńska każdy poród zawierzała Maryi. I niejako z Maryją, obie „w jednym pantofelku” – bo nie było czasu biegnąc do porodu, znajdywać drugi – przyjmowały dzieci...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • marzena999@op.pl
    05.05.2016 19:05
    Nie mogę ocenić artykułu na wszystkie gwiazdki. Nie wiem dlaczego i co blokuje najwyższą ocenę. Dobre pytanie Pani A. Puścikowskiej . Dlaczego Stanisława Leszczyńska jest tak mało znana?
  • Sylwester_z_Sanoka
    05.05.2016 20:28
    Napiszę trochę nie na temat ale dzięki postowi zauważyłem, że można glosować na artykuł. Człowiek uczy się całe życie.
  • Andrzej
    05.05.2016 21:16
    Odpowiedzi na niektóre pytania mogłaby Pani wywnioskować uzyskując dostęp do materiałów dokumentujących jej życie. Znajdzie je Pani np. w kurii Archidiecezji Łódzkiej...
    Myślę, że rozmowa z jej synem Stanisławem czy z Elą, jedną z jej wnuczek mogłaby też wiele wnieść...

    Miałem to szczęście rozmawiać wiele razy z jej synami, wnuczkami, poprzez jeden z sakramentów stałem się częścią ich rodziny.... Przeprowadziłem i nagrałem wiele lat temu wiele ważnych rozmów z osobami, które znały Stanisławę w tym z jej śp. córką Sylwią...

    Odpowiedz jest bardziej skomplikowana niż Pani się wydaje...
    Jeżeli bardziej wnikliwie pozna Pani życiorys Stanisławy i jej rodziny wniosków i odpowiedzi na pytanie, dlaczego jest wciąż tak mało znana może być więcej.
    Jednym z nich jaki może się nasunąć może być taki, że to jaką była kobietą, żoną czy matką szczególnie w okresie edukacji w Szkole Położniczej w W-wie nie koniecznie pokrywa się z tym, co Kościół uważa za wzór do naśladowania.

    Bez wątpienia to, co robiła w Auschwitz i po wojnie, jakim była człowiekiem, jej odwaga i wiara jest czymś niespotykanym w dzisiejszych czasach szczególnie w zawodzie położnej i bez wątpienia warte poznania.
  • Gość
    22.04.2017 03:19
    "jaką była kobietą, żoną czy matką szczególnie w okresie edukacji w Szkole Położniczej w W-wie nie "koniecznie pokrywa się z tym, co Kościół uważa za wzór do naśladowania"? Chyba jednak nie, skoro jest uznana za Sługę Bożą. A że mało znana? O antybohaterach kreowanych na bohaterów lansują książki, robią filmy, piszą apologetyczne artykuły, a o bohaterach możemy powzdychać, że mało znani.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama