Głód bodźców

Na słynnych drogowych serpentynach zwanych „patelniami” motocykliści często igrają z życiem. Bywa, że przegrywają. Inni zaś jadą spokojnie i zgodnie z hasłem: „Pasja i Wiara”.

Reklama

Zakręty na zakopiance w rejonie Chabówki i Rdzawki koło Rabki to jedno z ulubionych miejsc motocyklistów, ale tych spod znaku maszyn nazywanych „ścigaczami”. Mają swoje wybrane dni, np. weekendy i święta, kiedy się tam pojawiają i próbują swoich sił. Ostatnio jedna z takich „prób” zakończyła się nieszczęśliwym wypadkiem. Życie stracił bardzo młody chłopak z okolic Myślenic. Na pogrzebie płakała potem cała wioska... 

Czuję, że żyję

– Prowadzimy w tym miejscu stałe patrole. Nieodpowiednie poruszanie się na jezdni karzemy mandatami w wysokości od 500 do 1000 zł. Kierujemy sprawy do sądu, który może zasądzić nawet 5 tys. zł kary – mówi Jacek Bobak, rzecznik Powiatowej Komendy Policji w Nowym Targu. Według statystyk prowadzonych przez policję, na „patelniach” doszło w ostatnich latach do kilkunastu wypadków z udziałem motocyklistów, a śmierć poniosło kilku z nich.

– Kiedy oglądamy materiały zdjęciowe i opis zdarzenia, nie napawają one optymizmem. Sądzę, że ludzkim tragediom można przeciwdziałać poprzez zmianę ustawodawstwa. Motocykliści mogliby np. tracić bezpowrotnie prawo jazdy za spowodowane wykroczenia czy wypadki. W tym względzie pole do popisu mają podhalańscy parlamentarzyści – uważa rzecznik nowotarskiej policji. J. Bobak dodaje też, że do ścigania niepokornych motocyklistów funkcjonariusze mają na wyposażeniu swoje ryczące dwukołowe maszyny. – Taki patrol zawsze jest traktowany inaczej – przekonuje policjant.

Psycholog Ewa Kruchowska z Gabinetu Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego „Do siebie” w Nowym Targu uważa natomiast, że niektórzy ludzie potrzebują wielu silnych bodźców, by czuć, że żyją. – Jedna osoba czuje się dobrze w pracy w bibliotece, inna gasząc pożary i ryzykując życiem; są też osoby, które mają wysoką potrzebę stymulacji, głód bodźców. Nie mają albo nie chcą mieć świadomości, że niekiedy w pogoni za tym wystawiają się na śmierć – tłumaczy. Jak dodaje, brawura może dawać młodym motocyklistom poczucie wyjątkowości i przynależności do grupy. – Mogą oni „prześmigiwać się” w prędkościach, udowadniając w ten sposób, że „są kimś”. Poza tym wyścigi często mają sporą publikę, a nagrania z nich pojawiają się w internecie. To z kolei pozwala „zaistnieć” – wyjaśnia E. Kruchowska.

Całe serce, cała dusza

– Człowiekowi, zwłaszcza młodemu, wydaje się, że jest nieśmiertelny i nic mu nie grozi. To, co słyszy o wypadkach, jest dla niego fikcją, która dotyka kogoś innego, a nie jego. Zawsze więc radzę, aby pójść do szpitali i spotkać się tam z ludźmi cierpiącymi, bo to naprawdę sprowadza na ziemię. Z drugiej strony młodzi motocykliści poszukują nieskrępowanej rozrywki. Mówi się o bezpiecznym seksie, więc dlaczego jazda na motorze (ponad prawem i ponad przepisami) ma być niebezpieczna? – pyta retorycznie ks. Tomasz Stec, miłośnik motocykli i duszpasterz grupy „Pasja i Wiara”.

– Jazda na motorze jest dla mnie pasją, której poświęcam nie tylko czas, ale również całe serce i duszę. Często po dniu spędzonym w pracy czy w samochodzie, mimo że organizm odczuwa już zmęczenie, przychodzi jeszcze ochota na jazdę na motorze – opowiada z kolei Jacek Ratułowski z Ratułowa, członek grupy „Pasja i Wiara”. Przekonuje też, że spędzając czas wolny na przejażdżce, można choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i zostawić w tyle wszystkie problemy dnia codziennego. – Korzystając z motocykla i jednocześnie mając szacunek do wszystkich na drodze, możemy czerpać wiele radości z jazdy. Tych emocji nie da się niczym zastąpić, bo jadąc na motorze, można zatracić się w tym świecie i w całkiem odmienny sposób dostrzec piękno tego, co stworzył Bóg – dodaje podhalański motocyklista, współtwórca zjazdów motocyklistów w parafii w Cichem-Miętustwie czy pielgrzymki motocyklistów do Ludźmierza.

Czas na specjalny tor

Ksiądz Stec apeluje też do miłośników jednośladów, by zawsze zachowywali zdrowy rozsądek i myśleli nie tylko o sobie, ale i o tych, których mogą skrzywdzić, a także zostawić (jeśli zginą). Ważna jest również pokora.

– Nie można poddać się rutynie, bo bywa, że prowadzi ona do tragedii. Trzeba kierować się rozsądkiem i nigdy nie starać się dogonić kolegów za wszelką cenę, np. gdy zostaje się na światłach. Pamiętajmy też, że hobby i pasja mają nas rozwijać, tworzyć nas, a nie wpływać na naszą destrukcję czy prowadzić do tragedii oraz utraty życia – uważa ks. Tomasz. E. Kruchowska podkreśla natomiast, że trzeba jak najszybciej pomyśleć o specjalnych miejscach dla motocyklistów i o odpowiednich torach. – Dziwię się, że jeszcze nikt nie wpadł na taki pomysł. Buduje się kolejne baseny geotermalne, ale może właśnie czas na taki obiekt – mówi pani psycholog. Podobnie sądzi ks. Stec: – Wiem, że tory są w Poznaniu i na Słowacji. Motoryzacja bardzo szybko się rozwija i pojawia się duża liczba motocykli, dlatego konieczne jest stworzenie alternatywy, bo stawianie kolejnych znaków ograniczających prędkość nic nie da. Podam analogiczny przykład. W pewnej szkole dyrektor nie radził sobie z grafficiarzami, którzy ciągle bazgrali na murze szkoły. Kary czy zakazy nic nie dawały. W końcu polecił stworzyć tym niepokornym uczniom graffiti w szkolnych szatniach. W ten sposób problemem się skończył – opowiada ks. Tomasz.

Kurtka i kask dla papieża

Motocykliści włączą się także w duchowe przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. 18 czerwca 300 maszyn wyjedzie z Łagiewnik, by w trzech grupach przez Czechy (lub Słowację – zależnie od grupy), Austrię oraz Włochy dotrzeć do Watykanu. „Bez iskry motocykl nie ruszy. Bez Iskry Miłosierdzia Bożego nie ruszymy na drodze wiary. Jako Polacy, czujemy się szczególnie zobowiązani, by tę właśnie Iskrę Bożego Miłosierdzia – przekazaną całemu światu w Łagiewnikach za pośrednictwem świętej siostry Faustyny – rozpowszechniać i docierać z nią wszędzie, gdzie to tylko możliwe” – przekonują organizatorzy rajdu. Z ŚDM tę nietypową pielgrzymkę łączy m.in. postać głównego inicjatora i komandor rajdu, którym jest ks. Adam Parszywka, szef sekcji komunikacji Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016.

To jednak nie wszystko. „Światowe Dni Młodzieży w Krakowie to czas wielkiej łaski dla nas wszystkich, a pielgrzymka jest podjęciem zobowiązania do nieustannego odkrywania i realizowania hasła tegorocznych ŚDM: »Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią«. Rajd jest także misją, wypełnieniem zobowiązania każdego chrześcijanina, by docierać do każdego człowieka z przesłaniem Bożego miłosierdzia” – podkreślają organizatorzy. – Będą to rekolekcje w drodze. Chcemy, żeby zaangażowały one konkretne środowisko, nie tylko uczestników Światowych Dni Młodzieży – mówi Joanna Stożek, koordynator pielgrzymki. Pielgrzymka „Iskra Miłosierdzia” dotrze do Rzymu po trzech dniach jazdy.

– Wjazd na sam pl. św. Piotra w Watykanie będzie trudny ze względów bezpieczeństwa. Jesteśmy w trakcie uzgadniania tego z żandarmerią – wyjaśnia J. Stożek. Z papieżem osobiście spotkają się na pewno reprezentanci uczestników rajdu. Wręczą oni ojcu świętemu niecodzienny prezent – białą kurtkę motocyklową z logo ŚDM i kask. – To kolor nietypowy dla motocyklistów, ale charakterystyczny dla papieża. To będzie symboliczne połączenie tego środowiska z ojcem świętym – mówi J. Stożek.

Zapisy dla chętnych do udziału w pielgrzymce trwają na stronie: rajd.krakow2016.com.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama