Wzięli sprawy w swoje ręce

Chodzi o wyjście do środowiska, które właśnie takiego wsparcia potrzebuje. Bo adopcja to nie sposób na dziecko bez ciąży, ale pełna miłości i trudności droga, na której cały czas trzeba się uczyć.

Reklama

Rocznie z dwóch wrocławskich ośrodków adopcyjnych wychodzi ok. 200 małżeństw z dziećmi. Chętnych na adopcję nie brakuje, ale to wcale nie oznacza, że jest ona łatwa. Wręcz przeciwnie.

– Jeśli borykamy się z jakimiś problemami jako rodzice adopcyjni, zadajemy sobie zawsze pytanie: czy wynikają one z etapu rozwojowego naszych dzieci, czy są jednak związane z ich tożsamością i przeszłością? – mówi Anna Karwasińska. – Czułam niezrozumienie w środowisku rodzinnym i przyjacielskim. Mamy stałą potrzebę dzielenia się tym, co przeżywamy, bo momentami to ciężki kawałek chleba. A nie ma do kogo się zwrócić – dodaje Marzena Kuziora. Dlatego trzy adopcyjne matki (wśród nich też Małgorzata Warachim) postanowiły wyjść trudnej rzeczywistości naprzeciw. Wzięły dzieci i sprawy w swoje ręce. Założyły Stowarzyszenie Rodzin Adopcyjnych „adopcyjni.pl” przy Archidiecezjalnym Ośrodku Katolickim we Wrocławiu.

Jak kochać?

Zaczęło się 2 lata temu od comiesięcznym spotkań, na których adopcyjni rodzice dzielili się swoimi spostrzeżeniami, odczuciami. – Postanowiłyśmy po jakimś czasie to sformalizować, żeby móc się rozwijać. Zauważyłyśmy rosnące zapotrzebowanie na taką grupę – mówi Marzena Kuziora. Matki założycielki podkreślają, że bardzo potrzebna, wręcz konieczna jest w ich środowisku płaszczyzna do wymiany poglądów, spostrzeżeń, do rozmowy o adopcji w bardzo różnych aspektach. Na comiesięczne spotkania uczęszcza ok. 20 osób (ostatnio było ich aż 80).

– Nasze dzieci w zachowaniu odbiegają czasem od normy, więc nie zawsze wiemy, jak się zachować. Porady psychologów często okazują się nieadekwatne, bo nas nie rozumieją. Tematyka adopcji w Polsce na poziomie naukowym raczkuje – wyjaśnia M. Kuziora. Zwraca uwagę na to, czego powszechnie nie ma w świadomości społecznej, że każde adoptowane dziecko, niezależnie od tego, na jakim etapie rozwoju zostało przyjęte, ma doświadczenie odrzucenia. Ujawnia się ono przez całe życie mniej lub bardziej. Zewnętrznie trudno je zauważyć, ale w momencie kryzysu emocje dają o sobie znać. Dzieci borykają się z odrzuceniem i muszą przeżyć tę stratę, niezależnie od tego, czy pamiętają biologicznych rodziców, czy nie.

Jak więc je kochać i traktować? Trzeba sobie z tym radzić w sposób jak najbardziej profesjonalny, żeby nie pogłębiać krzywdy dziecka, ale leczyć rany. – One mają swoją historię, której są nieświadome. Brane ze szpitala już niosą ciężki bagaż trudnego życia prenatalnego, któremu daleko do normy. Używki, niezdrowe odżywianie w czasie ciąży i ogromny stres spowodowany świadomością porzucenia potomstwa wpływają na nie po urodzeniu. I my musimy się z tym uporać – stwierdza Marzena, matka trojga adoptowanych dzieci.

Spotkanie pragnień

Podstawowy mit, który należałoby obalić, jest taki, że dzieci, które trafiają do adopcji, pochodzą w większości z dobrych, poukładanych domów i zostały osierocone w sposób naturalny, bo np. rodzice zginęli w wypadku. – My z takim wyobrażeniem poszliśmy na kurs adopcyjny: zdarzają się patologie, ale generalnie losowo. Okazało się, że jest odwrotnie. Dzieci trafiają do adopcji, bo rodziny są niewydolne, dochodzi niezaradność życiowa, alkoholizm, narkotyki i inne patologiczne elementy społeczne – tłumaczy A. Karwasińska. W takiej sytuacji większość maluchów jest obciążona różnymi chorobami, ponieważ matki paliły papierosy, piły albo narkotyzowały się w trakcie niekontrolowanej ciąży.

– My, rodzice adopcyjni, wzbudzamy powszechny podziw, co jest dla na irytujące – zaskakuje Ania Karwasińska. – Takie podejście stawia dzieci w roli tych, którzy nie mają zasobów. Adopcja jest spotkaniem dwóch potrzeb, dwóch pragnień. My potrzebujemy dzieci, a one nas. Poza tym dużo od nich dostajemy, więc to nie jest tak, że my, wspaniali ludzie, postanowiliśmy wielkodusznie przygarnąć dzieci – opowiada adopcyjna mama trojga dzieci.

Druga uzupełnia po chwili: – Są momenty, kiedy mamy dość, ale dzieci to nasz życiowy cel, więc w tym nie różnimy się od biologicznych rodziców. Mamy masę trosk takich samych jak oni, np. że nasze pociechy też hałasują i są niesforne, ale istnieje pewna grupa problemów, z którymi tylko my, rodzice adopcyjni, się borykamy i gdy tego dotykamy, to okazuje się, że nie ma nam kto pomóc – kwituje Marzena Kuziora.

Walka z rzeczywistością

Stowarzyszenie, które założyły trzy matki adopcyjne, rusza po wakacjach, ale już teraz konkretnie określa swoje cele. We Wrocławiu to pierwsza tego typu inicjatywa. Jej niewątpliwym plusem jest doświadczenie założycielek, które same należą do społeczności rodzin adopcyjnych. Rzeczywistość dla takich ludzi bywa momentami brutalna.

– Po adopcji kontakt rodziny adopcyjnej z ośrodkiem najczęściej się urywa. Rodziny zostają same. Po otrzymaniu dziecka – cisza. Nieważne, czy jesteśmy załamani, czy dzieci latają po ścianach, mówiąc trochę przesadnie. Potrzebujemy wsparcia kreatywnego. Nie chodzi o wyciąganie ręki po pieniądze, ale ułatwienia w różnych dziedzinach życia człowieka, szczególnie tych najbardziej formalnych – apeluje Marzena Kuziora. Od razu podaje przykład bardzo długiego oczekiwania na wizyty u specjalistów, podczas gdy u dziecka ujawnia się jakaś choroba.

Z innej strony: dzieci nie mają szans, by dostać się do przedszkola, gdy proces adopcyjny zakończy się np. w połowie roku. – Tych niuansów w urzędach nie czują, nie rozumieją. Na przykład otrzymujemy książeczkę zdrowia z danymi rodziców biologicznych. A to nikomu nie służy. Nie chcemy tej wiedzy, ona jest zarezerwowana dla naszych dzieci, gdy będą pełnoletnie – uzupełnia A. Karwasińska.

Stowarzyszenie można nazwać grupą wsparcia, lecz to określenie zdecydowanie nie wyczerpuje tematu. Chodzi o stworzenie wielopłaszczyznowej platformy wymiany myśli, ale i konkretnej pomocy dla środowiska. Odpowiadanie na jego problemy i potrzeby, które ciągle wychodzą.

Bagaż, który trzeba nieść

Adopcyjni.pl będą organizować raz w miesiącu spotkania otwartej grupy, bez zadanych z góry tematów – od września w każdy trzeci poniedziałek miesiąca o 18.00. To okazja do podzielenia się doświadczeniem, możliwość otrzymania porady, adopcyjnej burzy mózgów, konfrontacji z bieżącym problemem. To kontynuacja spotkań przy Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym we Wrocławiu. Druga płaszczyzna to spotkanie przygotowywane raz na kwartał, z ustaloną, bardziej rodzinną formułą: wykład, spotkanie integracyjne i zajęcia dla dzieci.

– Po trzecie, w ramach stowarzyszenia chcemy organizować porady praktycznie wszystkich specjalistów, do których na co dzień mamy bardzo utrudniony dostęp. Nie wszystko w historii naszych dzieci się zgadza, jest masa zaniedbań i przekłamań, dlatego trzeba wykonywać na początku pełną diagnostykę medyczną, psychologiczną. Teraz robimy to zupełnie na własny koszt – tłumaczy Marzena Kuziora. Dlatego rodzice adopcyjni dążą do sytuacji, kiedy, przyjmując dziecko, nie trzeba szukać wszędzie jak najkrótszej z długich kolejek, np. do kardiologa, ale wiadomo, że jest dostępny specjalista bez absurdalnie długiego oczekiwania i większych kosztów. Tym bardziej że poradnictwo związane z adopcją wymaga doświadczenia. Wielu lekarzy się wycofuje, bo przyznaje, że nie zna tej specyfiki, nie potrafi pomóc.

– Chcemy wyjść także do studentów i wykładowców, żeby im przekazać praktyczną wiedzę w celu doszkolenia. Zaprezentować materiał nie książkowy, lecz praktyczny, codzienny, który przyda im się np. do pracy w poradniach – mówi Anna Karwasińska.

W tej kwestii adopcyjni.pl planują również wyciągnięcie ręki do oświaty. Chodzi o spotkania z kadrą w szkołach. – Niestety często nie ma ona nawet podstawowej wiedzy, jak zachowywać się w sytuacji dziecka adopcyjnego. O czym należy wiedzieć, żeby nie pogorszyć relacji, nie zranić. Nie wiedzą, jak traktować takie dzieci. Dlatego sami możemy tu wiele zmienić. Opowiedzieć, jak wygląda historia adoptowanych uczniów, uświadomić, że mają potężny bagaż do uniesienia w postaci przeszłości, która wpływa – i jak wpływa – na całe życie człowieka – podsumowuje M. Kuziora.

Chcesz wesprzeć lub się skontaktować?

Stowarzyszenie Rodzin Adopcyjnych adopcyjni.pl działa przy Archidiecezjalnym Ośrodku Katolickim we Wrocławiu. Strona internetowa: www. adopcyjni.pl, adres e-mail: adopcyjnirodzice@gmail.com.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama