Na harcerskim Końcu Świata

Wchodząc do leśnego obozu Skautów Europy, wkraczasz w inny świat. Gdzie Bóg i natura są na wyciągnięcie ręki. A smartfony, telewizory i komputery – jak najdalej.

Reklama

Mówią, że dzisiaj człowiek nie potrafi i nie chce żyć bez takich udogodnień jak prąd, ciepła woda czy samochód. Zawiszacy latem chętnie zmieniają klimat. Tam, gdzie rozbijają obozy, zamiast wszechobecnej sieci wirtualnej jest sieć pajęcza, zamiast wysokich betonowych bloków – drzewa, zamiast prysznica – konewka lub baniak, a w miejsce wygodnego łóżka – karimata, śpiwór i prycza upleciona własnoręcznie ze sznurków. W kieszeni nie wibruje telefon komórkowy, a wieczorami nie siada się przy komputerze, żeby sprawdzić Facebooka, tylko przy ognisku, by pogawędzić.

Boży survival

Na terenach leśnych obok wioski Jelenie (woj. wielkopolskie) przez ponad dwa tygodnie obozowały harcerki z 4. i 6. Drużyny Wrocławskiej. Nie przyjechały jednak „na gotowe”. Pionierka bowiem jest jedną z najbardziej twórczych i ciekawych technik harcerskich. – Wchodzimy do pustego lasu. Nie ma rozłożonych namiotów czy czekających na nas łóżek. Wszystko przygotowujemy i konstruujemy same. Od pryczy, przez paleniska, ołtarz w naszej kaplicy obozowej, po huśtawkę czy stół. Gdy wyjeżdżamy, też same zwijamy wszystko i zostawiamy teren tak, jak go zastałyśmy – tłumaczy Agnieszka Paja, drużynowa 4. Drużyny Wrocławskiej, która miała pod opieką 19 dziewczyn w wieku 12–17 lat.

Na obozie letnim harcerki mogą pogłębiać relacje między sobą. – To połączenie sztuki przetrwania z kształtowaniem charakteru i rozwojem duchowym oraz osobistym – tłumaczy druhna Agnieszka. Podkreśla przy tym religijny charakter wyjazdu: codzienna Eucharystia, o godz. 12 – „Anioł Pański”, apele ewangeliczne, podczas których rozważa się Pismo Święte, i wspólna modlitwa przed spaniem. Poza aspektem religijnym Zawiszacy realizują swój wychowawczy program harcerski. Człowiek szybko musi się odzwyczaić od codziennych wygód.

– Same przygotowujemy posiłki, radząc sobie bez kuchenek elektrycznych, ciepłej wody w kranie czy szeregu naczyń i przyrządów. Zamiast łazienki mamy myjnię z konewką i baniakiem. I nie ma, że woda zimna. Trzeba się umyć – uśmiecha się zastępowa Marta Nowicka z zastępu Żaba, z 4. Drużyny Wrocławskiej. Poza tym skautki uczestniczą w szeregu zajęć, które przygotowują przed wyjazdem szefowe, czyli przewodniczki. Są to np. warsztaty rękodzielnicze czy liturgiczne, konkurs kulinarny, zadania sprawnościowo-logiczne, które mają wyostrzyć zmysły. A na koniec wieczorem wszyscy wspólnie siadają przy ognisku.

– Wtedy przedstawiamy różne scenki, śpiewamy, bawimy się, a drużynowa opowiada gawędę – dodaje zastępowa zastępu Drozd – Wiktoria Brzęczek z 6. Drużyny Wrocławskiej.

Szyszka w herbacie

Na końcu świata, a właściwie w lesie przy wiosce Koniec Świata, swój obóz przeżywały wilczki z 1. Gromady Wrocławskiej. Chłopcom w wieku 9–12 lat nie przeszkadzają surowe warunki. Wręcz przeciwnie. Chcą się hartować i wyrosnąć na prawdziwych mężczyzn. – Realizujemy tutaj pięć celów skautingu: zdrowie, zmysł praktyczny, charakter, służba i Bóg. Poprzez mieszkanie w lesie chcemy zachęcić chłopców do pokonywania własnych słabości – wyjaśnia Piotr Małolepszy, akela, czyli szef i opiekun grupy młodych skautów. – W pierwszy dzień brzydzą się pić z jednej menażki. A na koniec już nawet szyszka w herbacie im nie przeszkadza – żartuje.

Korzystając z bliskości jeziora, wilczki wykonały własnoręcznie wędki i łowiły ryby. – To był najciekawszy punkt, bo bardzo lubię wędkować. Złowiłem największego w życiu karpia. Miał 47 cm. Upiekliśmy go na ognisku i zjedliśmy – opowiada Tomek Klin. 12-latek podkreśla, że obóz jest dla niego i kolegów fantastyczną przygodą, która wiele uczy. – Ten czas pokazuje, że można żyć bez sprzętów elektronicznych i ulepszeń, mając tylko to, co nam daje natura. Naprawdę, ze sznurkiem w ręku da się przetrwać – śmieje się.

Chłopcy przeszli także bieg sprawnościowy na wzór powstańców. Wszystkie zadania miały swoje cele i układały się w jedną spójną całość. Letnie wyjazdy skautowe stają się po prostu szkołą życia i doskonale wpisują się w harcerskie idee. Poza tym obozy leśne powstają bez względu na warunki atmosferyczne. – Bo, jak mawiał Robert Baden-Powell, twórca skautingu: „W dobrą pogodę każdy osioł potrafi być skautem” – podsumowuje druhna Agnieszka.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama