Co z tym karmieniem?

Ogromna większość matek, jeśli już musi nakarmić dziecko w miejscu publicznym, robi to subtelnie.

Reklama

Jak Polska długa i szeroka nie milkną komentarze dotyczące procesu, który wytoczyła klientka pewnej restauracji. Poszła do lokalu z małym dzieckiem, dziecko zgłodniało. A że niemowlęta nie jedzą schabowych z ziemniakami, nakarmiła je matka tym, co dla malucha najlepsze. Obsługa jednak poprosiła o opuszczenie stolika i (według różnych źródeł) wskazała toaletę lub korytarz jako miejsce godniejsze do karmienia małego człowieka. Matka postanowiła zareagować. Stąd proces. I komentarzy „przeciw publicznemu karmienia piersią” powstało milion. Najobrzydliwsze to porównujące podawanie pokarmu dziecku z... defekacją. Prymitywna argumentacja: „jednego i drugiego, jako 
czynności intymnych, nie robi się publicznie”. Z tego typu „mądrości” wyzierają ogromna niechęć do matek, dzieci i macierzyństwa, własne fobie i elementarny brak szacunku do innych ludzi.

Przedziwne są też komentarze, które w skrócie można opisać jako „zgorszenie nagim biustem”. Matka karmiąca osobie o uregulowanych emocjach i bez problemów z własną seksualnością nigdy nie wyda się „gorsząca” czy też nie będzie się „kojarzyć”. Zresztą ogromna większość matek, jeśli już musi nakarmić dziecko w miejscu publicznym, robi to subtelnie. I nie dlatego, że się wstydzi czynności, lecz dlatego, że karmienie jest nastawione wprost na małego człowieka. Na bycie z nim blisko, na jego potrzeby. Więc wszelkie inne bodźce w sposób naturalny się ogranicza. Historie o „obnażonych” tudzież „ostentacyjnie karmiących” matkach to albo margines, albo... własne, nieco dziwne projekcje.

Dlaczego tak arogancko część z nas reaguje na zwyczajną rzecz, jaką jest podanie głodnemu i zupełnie bezbronnemu człowiekowi pokarmu? Przyczyn pewnie wiele. Podaję do przemyślenia kilka. Po pierwsze – własne (negatywne) doświadczenia związane z rodziną i rodzicielstwem. Po drugie – wszechogarniająca erotyzacja przestrzeni publicznej. Dlaczego matka karmiąca jest „fe”, a panienka roznegliżowana na plakacie czy na ulicy jest podziwiana? I w końcu – przeszłość aborcyjna wielu rodzin. 
Czy trauma poaborcyjna pozostaje wyłącznie w kobiecie? 
Czy też może przenosi się z pokolenia na pokolenia, przybierając czasem antymacierzyńskie formy?

Ktoś napisał, że w Polsce przyrost naturalny jest na poziomie zatrważająco niskim, więc matki (karmiące naturalnie bądź nie) powinno się nosić na rękach. Nie przesadzajmy z tymi rękami. Wystarczy ludzka życzliwość i odrobina zrozumienia. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • 11.08.2016 11:59
    Jak sama Pani pisze: [Matka karmiąca osobie o uregulowanych emocjach i bez problemów z własną seksualnością nigdy nie wyda się „gorsząca” czy też nie będzie się „kojarzyć”.]. Pomijając "nieścisłość" tego zdania. Jedną z grup o naturalnie nieuregulowanych emocjach i często z problemami z własną seksualnością są osoby dorastające. Innym słowem nastoletnie dzieci. A jest napisane, że lepiej kamień młyński u szyi niż zgorszyć. Na marginesie jestem ojcem dwójki dzieci wykarmionych piersią. Żona karmiła w wielu miejscach, ale nigdy nikt nie miał szans oglądać jej piersi. Dbała o to ona jak i ja. Tej intymności wymaga nasza kultura. A swoją drogą dziecko też chce mieć wtedy ciszę i spokój. Brak dbałości o zasłonięcie gołej piersi Żony przed innymi ludźmi byłby nie tylko gorszący ale i ujmą dla Żony ze strony niezainteresowanego tym męża. I w drugą stronę Żona nie dbająca o zasłonięcie intymnych części ciała przed obcymi nie tylko gorszy, ale okazuje brak szacunku mężowi. Takie nieskromne zachowania mogą prowadzić do utraty wzajemnego szacunku.
    TAK! to może być trudne i wymagać wysiłku i wyrzeczeń, ale tak jest z większością wartościowych rzeczy w życiu. O głupocie karmienia dziecka na każde jego kwęknięcie a zarazem kończenie karmienia po jednym pociągnięciu pozwolę sobie zamilczeć.
  • Gość
    11.08.2016 13:10
    Dajcie spokój ludzie! W niedawnej przeszłości matki namiętnie spychano na margines społeczeństwa, co rzecz jasna powodowało spadek dzietnosci. W latach '90 wykształcona kobieta z trojgiem dzieci budziła ogromne zgorszenie. Pamiętacie? A już nie daj Boże karmiaca! Walka o karmienia to jeden z frontów walki o życie. Wczesniej wladze PRL wmawialy kobietom, ze ich mleko to zupełnie niepotrzebna woda wiec lepiej dac butle i do zlobka! W III Rzeszy również namawiano do skrócenia karmienia, posługując często wstydem. Czemu? Otóż drodzy Państwo, kobiety lepiej wyciągnąć do pracy i odseparowac od dzieci by miały na nie mniejszy wpływ. Poza tym karmienie powoduje rozwoj zdrowej , czyli silnej psychiki i obywatel , o zgrozo! , zaczyna nam samodzielnie myslec. To nie koniec... ostatnio udowodniono, że karmieniepozwala na znaczne powiększenie objętości mózgu i podwyższenie inteligencji. A Wy nadal będziecie się kłócić o to czy mozna publicznie? To w najlepszym razie wylewanie dziecka z kapiela
  • Jolka
    12.08.2016 17:04
    Nigdy nie karmiłam na żądanie. Karmiłam tylko o określonych godzinach, bo tak radziła mi babcia. Mówiła, że w ten sposób wyrabiam w dziecku gotowość na kontrole i dyscyplinę. Żadne ,, wywalanie cyca" nigdy nie miało miejsca. Moje dzieci, troje, studiują. Nigdy nie miałam z nimi żadnego kłopotów wychowawczych. Zawsze i wszędzie umiały się zachować, nawet wtedy kiedy się nudziły. Tak wiec rady babci, które wzięłam sobie do serca, procentują i to z wielkim zyskiem.
    i proszę nie pisać, że ktokolwiek zabrania dzieciom jeść. Chodzi o zwykłą skromność i wzgląd na innych.
  • nhil
    13.08.2016 16:02
    Jak się czyta komentarze niejkiego "Gościa" to dochodzi się do bardzo przykrych wniosków. Wszędzie te same proste, a wręcz prymitywne komentarze i wyświechtane slogany propagandowe. Szczytem jest już tekst: "A dziecku w ramionach mamy wygodnie jest wszędzie...." Zapytam w takim razie czy w piecu, na torach kolejowych, pośród wojennej zawieruchy albo na środku autostrady również? Szkoda, że nie używa argumentów typu: tak, bo tak, bo ja tu wiem lepiej, a Ty się nie znasz i siedź cicho... Jeżeli "Gość" i autorka tych materiałów propagandowych to ta sama osoba, to Gościowi Niedzielnemu gratuluję naprawdę bardzo wysokiego poziomu dziennikarstwa.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama