Cała prawda o (jeszcze) pełnosprawnych

Stać nas tylko na tanie zachwyty nad „heroizmem” albo na wulgarną agresję?

Reklama

Historia czy histeria wokół sprawy czarnego protestu pokazała jedną ważną rzecz: stosunek Polaków do osób niepełnosprawnych. Prawdziwy stosunek. Bo oto w teorii to my tolerancyjni jesteśmy i szanujemy wszystkich. Już nauczyliśmy się, że niepełnosprawnych dyskryminować nie wolno. Czyli (jak to niegdyś bywało) nie wolno pokazywać paluchem na ulicy i dziwować się, że „taki biedny, a żyje”. Nie wolno krzywić się, gdy „taki” wsiądzie do tramwaju. Najwyżej wystarczy wzrok odwrócić. Przesada? Nie. Bo najwyraźniej na tym poziomie właśnie pozostało nasze rozumienie niepełnosprawnych, ich życia, problemów. A głębiej, tak najgłębiej, jak się da, nadal jesteśmy nastawieni negatywnie, czy wręcz bardzo negatywnie, do osób z przeróżnymi dysfunkcjami...

Obserwowałam akcję na portalu społecznościowym. Akcję matek wychowujących chore dzieci, dzieci z ZD i innymi wadami genetycznymi. Wadami, które według istniejącego prawa są przesłankami do zabicia. Matki pisały: „Oto mój Jaś czy Staś. Czy naprawdę nie jest godny być obok was?”. Reakcje były bardzo różne. Od wpisów infantylnych, poprzez poklepywanie po matczynym ramieniu: „Oj, jaka ty kochana, że TAKIE dziecko wychowujesz. Ale to heroizm. Nie wymagaj od innych”, poprzez mniej lub bardziej zawoalowaną agresję. A jeśli matka pisała publicznie, do osób anonimowych, to anonimowi internauci pisali wręcz bardzo niegrzecznie. Wyzywając i matkę, i dziecko. Coś więc jakby: kurtyna opadła.

Stać nas tylko na tanie zachwyty nad „heroizmem” albo na wulgarną agresję? Naprawdę? W XXI w., gdy (jak napisał na Twitterze Jakub Szymczuk) profil niepełnosprawnego kota ma prawie półtora miliona (!) fanów? Tu wrażliwość na krzywdę zwierzaka. Tu brak wrażliwości na mniej sprawnego człowieka. Z czego się bierze brak empatii? A także brak patrzenia na niepełnosprawne osoby zwyczajnie: bez lukrowania, ale i bez agresji? Nie odrobiliśmy lekcji z szanowania osób niepełnosprawnych. Boimy się ich nadal. Wydają się nam potencjalnym zagrożeniem, które może dotknąć nasze domy, rodziny. Nie ma dla nich miejsca, bo lubimy być piękni, młodzi i zdrowi. I jesteśmy piękni, młodzi i zdrowi. Do kiedy? A tego to już nikt nie wie. I z tego chociażby powodu czas najwyższy jeszcze raz przeanalizować swoje postrzeganie osób niepełnosprawnych. Bo granica między pełno- a niepełnosprawnością cienka jest. I łatwo ją, każdemu z nas, przekroczyć. I co wtedy?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    09.10.2016 00:41
    Nikt nie dyskryminuje osób niepełnosprawnych. Są choroby o krórych istnieniu połowa z was nie słyszała. Ja osobiście chyba nie chciałabym urodzić dziecka, które będzie roślinką do końca życia, nie mówiącą, nie wiadomo czy myślącą, a może istotą myślącą zamkniętą w bezwładnym ciele. Nie chciałabym urodzić dziecka które miałoby cierpieć całe swoje życie tylko dla czystego mego sumienia. I nikt z nas nie jest od osądzania innych. I nikt nie dyskryminuje osób niepełnosprawnych! Wiele kobiet decyduje się rodzić dzieci pomimo wykrytych wad, mam tylko nadzieję, że wszystkie te dzieci są kochane. I to nie chodzi tylko o aborcję samą w sobie, tylko o prawo do wolności, do prawa wyboru jaki by on nie był, bo ponoć żyjemy w kraju demokratycznym...
    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość
    09.10.2016 15:15
    Wszystko pięknie, tylko po co jeszcze ten kot w tekście?

    Gdzie są te profile na twiterze niepełnosprawnych dzieci? Chętnie kliknę i zostanę fanem.
  • G
    09.10.2016 18:04
    "Większość krajów europejskich skutecznie prowadzi politykę wczesnej interwencji. W Norwegii – natychmiast po diagnozie czy wypadku – wkraczają wyspecjalizowane Sorlandet Resource Centre (Centra Wspomagania Sorlandet), zaczynające od ustalenia listy osób, którym zależy na dziecku, mogą i zechcą zaangażować się w pomoc. Rodzice, ale też dziadkowie, sąsiedzi, przyjaciele. Z tego grona wybiera się grupę wsparcia, której członkowie spotykają się później regularnie, żeby omówić postępy dziecka, ustalić, jaka pomoc jest potrzebna. Delegowany do rodziny pracownik centrum pilotuje grupę, służy wsparciem i pomocą.


    W Holandii, w ośrodkach wczesnej interwencji, w interdyscyplinarnych zespołach wyznacza się cele do osiągnięcia dla każdego niepełnosprawnego dziecka – we współpracy z rodzicami, a potem ten sam zespół monitoruje postępy.


    Polska praktyka to bezradność rodziców i chaos informacyjny. Diagnoza, a potem samotne miotanie się w poszukiwaniu pomocy. "

    o zespole Aspergera w zakątku 21
    https://www.zakatek21.pl/portal/publikacje/artykuly/692-wyszarpac-pomoc-dla-niepelnosprawnych-dzieci
  • Gość
    10.10.2016 08:50
    Po kolejnym felietonie w podobnym tonie odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że cały problem wg Pani Redaktor opiera się na tym, że wszyscy chcą być "piękni i młodzi" i nie tolerują mniej sprawnych. Że dziecko z głęboką wadą to dziecko trochę wolniejsze, mniej sprawne, być może mniej bystre czy może mniej ładne. Że wystarczy trochę więcej opiekuńczości i troskliwości od rodziców i sympatii od otoczenia (to ostatnie na pewno jest ważne, i jakkolwiek nie znam w moim otoczeniu ludzi niechętnych mniej sprawnym dzieciom, zdaję sobie sprawę, że w innym miejscu jest to możliwe).
    Tymczasem nie mówimy o dzieciach, które przychodzą na świat w stanie "constans". To są dzieci, które nieustannie wymagają uwagi specjalistów innych niż rodzice: lekarzy, rehabilitantów, rewalidatorów. Nie każda matka jest w tej szczęśliwej sytuacji, że może sobie pozwolić na nie chodzenie do pracy lub na zmienne czy niepełne godziny. Korzystanie z opieki medycznej przez teoretycznie sprawną osobę jest już wyzwaniem, a co dopiero mówić o stałej pomocy ze strony specjalistów i tysiącu codziennych problemów nie znanych zdrowym ludziom i codziennego tłuczenia głową o ścianę.
    A rady w rodzaju "oddać do adopcji" to już w ogóle fantastyka. Kto adoptuje niepełnosprawne dziecko? Pozostawione w jakimś ośrodku te dzieci będą się cofać.
    Nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale powiem szczerze, na myśl o tym jestem przerażona. I ostatnia, jeśli chodzi o potępianie kobiet w ciąży.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama