Jedność w różnorodności

Bywa, że nawet imponujący staż małżeński to za mało, żeby się dogadać. Dlatego warto dbać o komunikację i… ćwiczyć.

Reklama

Kilkanaście par z zainteresowaniem wsłuchuje się w wykład. Niektórzy potakująco kiwają głowami, inni robią notatki, czasami porozumiewawczo zerkają na siebie z błyskiem w oku. Bo wpadki na linii mąż–żona zdarzają się nawet najlepszym, choćby trenowali od lat. – Wyglądasz okropnie! – pada hasło. – Wolę cię w innej sukience – proponuje jeden z panów. – Jesteś niesprawiedliwy! – kolejna pułapka. – Ranisz mnie, kiedy tak mówisz – pada gładka odpowiedź z sali. – W sytuacjach kryzysowych spróbujcie mówić o sobie, nie o rozmówcy, nie „ty”, a „ja”. Druga strona nagle stwierdza, że nie jest atakowana, bo ty mówisz o sobie, nie o niej – zachęca Joanna Kasperek, słupska psychiatra i psychoterapeuta.

To dopiero początek ćwiczeń. Na kolejnych spotkaniach będzie ich więcej.

Komunia i... będzie lepiej

– Komunikować to znaczy budować komunię, nie udowadniać. Można budować wspaniałe ciągi logiczne, wszystko udowodnić, ale czy ta komunikacja sprawi, że będzie nam do siebie bliżej, że będzie nam ze sobą lepiej? – pyta Joanna Kasperek. – Drugie ważne słowo to „porozumiewanie się”. Tu też kryje się klucz: po rozum. Kiedy w grę wchodzą emocje, spowodowane krzywdą czy rozżaleniem, na komunikację nie ma szans – dodaje. Pułapek jest wiele. Psychoterapeutka mówi o kolejnych rafach, o które można się rozbić. – Najłatwiej zranić sprawami, na które nie mamy wpływu. Drastycznie: zdrada. Nie da się o niej zapomnieć, ale po co wywlekać to przy każdej konfliktowej sytuacji? Druga sprawa to dotykanie domu rodzinnego. Kiedy mąż mówi do żony: „No, kochanie, nieźle ci ta zupa wyszła, a twoja mama przecież tak beznadziejnie gotuje”, pochwała zamienia się w głęboko wbijaną szpilę – wylicza. Ducha bojowego budzą też słówka „zawsze” i „nigdy”. – „Ty zawsze zachowujesz się jak twoja matka!” Jedno krótkie zdanie, które załatwia konkurenta na szaro. Dotykanie domu rodzinnego, wielki kwantyfikator i druga osoba liczby pojedynczej. Możemy to jeszcze powiedzieć przy osobach postronnych i zadać cztery rany jednym ciosem – mówi Joanna Kasperek.

Nawet po latach

Ania namówiła Witka na przyjazd w ostatniej chwili. – Trochę się opierał, bo co tu o komunikacji można jeszcze powiedzieć małżeństwu z tak długim stażem? A co to za dyskryminacja ze względu na staż?! – śmieje się Ania Juszczak, żona od 27 lat, mama pięciu synów. – Jak ma się samych facetów w domu, to porozumiewania trzeba się nauczyć: krótkie, proste komunikaty, najlepiej nadawane pojedynczo – z humorem podsumowuje domowe kłopoty komunikacyjne i okrasza je przykładem małżeńskiego dialogu: – Planujemy króciutki wyjazd na dobrą kolację i żeby sobie potańczyć, i zastanawialiśmy się, z kim by tu pojechać. Doszliśmy do wniosku, że my ze sobą tak doskonale potrafimy się kłócić, że możemy jechać z kimkolwiek. – Kłócić się też trzeba umieć. Jeżeli talerz jest brudny, to trzeba go umyć. Nie wystarczy odsunąć na bok, albo głęboko schować – Witek posługuje się metaforą, żeby wyrazić prostą prawdę, że nawet w szczęśliwym małżeństwie zdarzają się burzowe dni. A Ania cieszy się, że starsi synowie przenoszą ich przykład do swoich pierwszych związków. – Uczą się, że konflikt nie jest końcem świata, bo może i rodzice się pokłócą, ale za chwilę się godzą i całują – opowiada Ania. – Naprawdę, po pięćdziesiątce i się całują! Obrzydliwcy! – wybucha śmiechem, trzymając męża za rękę.

Na wieży

– Byłoby cudownie, gdyby udało nam się organizować takie spotkania co miesiąc. Z panią Asią Kasperek jesteśmy umówieni na trzy kolejne konferencje, ale mamy już pomysły na następnych gości. Chcemy, żeby byli to specjaliści i praktycy z różnych dziedzin: od spraw małżeńskich i wychowania dzieci po lectio divina – mówi Joanna Wojciechowska z kołobrzeskiej wspólnoty „Dom”. – Pomyśleliśmy o spotkaniach, które pomogą nam przybliżać się do Pana Boga i do drugiego człowieka. Kiedy jest się bliżej Niego, to jest się też bliżej małżonka. To sprawdza się zresztą w każdej innej relacji: zawodowej, koleżeńskiej. Spotkanie z Bogiem rzutuje przecież na nasze widzenie świata i drugiego człowieka. Chcemy uczyć się patrzeć Bożymi oczami – dopowiada Beata Dorobek i zaprasza na kolejne spotkanie na wieżę kołobrzeskiej bazyliki w gościnne progi Muzeum Diecezjalnego.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama