Kobieta mnie bije

Te słowa, wypowiedziane w charakterystyczny sposób przez Maksa, w którego wcielił się Jerzy Stuhr, w kultowej komedii "Seksmisja" (1983), wielu śmieszą do dzisiaj. Są jednak tacy, którym nie kojarzą się one z filmem. Przemoc kobiet wobec mężczyzn istnieje naprawdę.

Reklama

W auli Politechniki Koszalińskiej 8 listopada odbyła się konferencja zatytułowana "Przemoc nie oznacza niemoc". Organizatorem spotkania były trzy podmioty: Wydział Technologii i Edukacji Politechniki Koszalińskiej, Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej oraz Centrum Kryzysowe dla Kobiet i Kobiet z Dziećmi.

Mówiono m.in. o przemocy wobec kobiet i osób starszych. Jeden z bloków poświęcono natomiast przemocy wobec mężczyzn. Jak przyznali zaproszeni prelegenci, jest to temat, o którym niewiele się mówi, zarówno w świecie nauki, jak i w mediach. Przemoc kobiet wobec mężczyzn to temat tabu, głównie z powodu pokutujących w społeczeństwie stereotypów na temat kobiecości, męskości i przemocy.

Jak zauważyła jedna z prelegentek, Agnieszka Tułaza (pedagog, terapeutka, specjalistka w zakresie pomocy ofiarom przemocy w rodzinie), już samo to, że słowo "ofiara" jest rodzaju żeńskiego, a "sprawca" - męskiego, wpływa na nasze postrzeganie tych ról w sytuacji konfliktu.

- Nadal, także instytucjonalnie, przesądza się, że ofiarą przemocy jest kobieta, ewentualnie dziecko, bardzo rzadko mężczyzna. Obraz mężczyzny krzywdzonego kłóci się bowiem z obrazem mężczyzny w ogóle. Męski oznacza: twardy, silny, nie skarżący się, potrafiący samodzielnie rozwiązywać problemy. Kobieta natomiast to istota miła, empatyczna, delikatna. Mężczyzna więc przeważnie postrzegany jest jako mniej poszkodowany, a bardziej odpowiedzialny za przemoc - mówiła Agnieszka Tułaza.

Prelegentka opowiedziała o jednej, dość typowej, sytuacji ze swojej praktyki zawodowej, kiedy to mężczyzna doświadczający przemocy, po interwencji policji w domu, trafił na grupę terapeutyczno-korekcyjną jako sprawca. Interweniującym trudno było uwierzyć, że to on jest ofiarą.

Nadkomisarz Robert Faryniarz, specjalista ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie, który pracuje m.in. z mężczyznami doświadczającymi przemocy ze strony kobiet, zauważył, że także oni sami często nie potrafią spojrzeć na siebie jako na ofiary: - Podczas zeznań, opisują sytuację bardzo racjonalnie. Podają fakty, nie mówią o uczuciach. Jak ognia unikają wobec siebie słowa "ofiara".

Wynika to m.in. z pejoratywnego znaczenia tego słowa, w odniesieniu do mężczyzn. Zwrot: "Ty ofiaro!", oznacza: nieudaczniku, niedorajdo, słabeuszu.

W jaki sposób kobiety krzywdzą mężczyzn? Najczęściej nie jest to przemoc fizyczna, choć i ta się zdarza, ponieważ kobiety naturalnie są słabsze od mężczyzn. Zachowania przemocowe kobiet dotyczą raczej sfery psychicznej. Są one nieraz o wiele bardziej brzemienne w skutki i potrafią doprowadzić mężczyznę nawet do samobójstwa. Stąd też zdarzają się pomyłki podczas interwencji policyjnych w domach. Jak podkreślił nadkom. Robert Faryniarz, nie zawsze ten, kto sprawił większe obrażenia fizyczne, jest głównym agresorem. 

Dzieląc się swym doświadczeniem zawodowym, nadkom. Robert Faryniarz wymienił kilka przejawów przemocy kobiet wobec mężczyzn. Są to np.: uderzanie, kopanie, popychanie, rzucanie przedmiotami, oskarżanie o gwałt, grożenie niebezpiecznym narzędziem, wyzywanie, poniżanie, kontrolowanie rzeczy osobistych (np. telefonu), zakazywanie kontaktu z dziećmi, oczernianie w oczach dzieci (także zmuszanie dzieci do uczestnictwa w kłótniach między rodzicami), zakazywanie kontaktu z najbliższą rodziną, grożenie śmiercią.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama