W kąpielówkach i czapce

Dla nich sezon zaczyna się wtedy, kiedy kończy się lato. Im niższa temperatura powietrza i wody, tym kąpiel bardziej orzeźwiająca. W Trójmieście morsy już „pływają”.

Reklama

Ala morsuje od kilku lat. – W sumie nie pamiętam, jak to się zaczęło, ale jedno jest pewne – teraz nie wyobrażam sobie życia bez tych kąpieli – mówi.

Kobieta mieszka na Obłużu w Gdyni. Najczęściej kąpie się na Babich Dołach. Przyznaje, że poza letnim sezonem ta plaża to raj dla morsów. – Prawie nie ma tam ludzi. Mogę spokojnie się rozgrzać i wskoczyć do wody – wyjaśnia. Stara się, aby przerwa między kąpielami nie była zbyt długa. – To mój sposób na relaks. Dlatego bez ociągania zakładam strój kąpielowy i biegnę się kąpać – wyjaśnia.

„Biegnę” w przypadku Ali należy traktować dosłownie. – No, przecież ode mnie z domu na plażę jest tylko parę kilometrów, to świetna rozgrzewka – śmieje się. Kobieta już nie może doczekać się zimy. – Bo teraz woda jest dla mnie jeszcze za ciepła, ale jak tylko trochę się schłodzi, morsowanie będzie przyjemniejsze – mówi Ala.

Po szyję

– Morsy mają to szczęście, że z Bałtyku mogą korzystać praktycznie przez cały rok – mówi Lech Szymaniuk, prezes Gdańskiego Klubu Morsów. Klub jest najstarszy w Polsce i zrzesza prawie 400 osób. – Początkowo byliśmy jedynie grupką zapaleńców, którzy doszli do wniosku, że zimowe kąpiele to świetny sposób na zahartowanie organizmu, bo zanim mors zachoruje, to wszyscy inni zdążą się już „rozłożyć” – wyjaśnia prezes. Spotykają się w każdą niedzielę o 11.00 na jelitkowskiej plaży. Można do nich dołączyć. A żeby rozpocząć przygodę z morsowaniem, nie potrzeba wiele. – Pozytywne nastawienie, strój kąpielowy, czapka, rękawiczki, no i dres. Przydać się mogą również szlafrok i termos z herbatą. O ręczniku nie wspomnę – wylicza L. Szymaniuk.

Kąpiel zaczynamy od... solidnej rozgrzewki. To konieczność, aby podnieść temperaturę ciała. – Dopiero wtedy możemy wejść do wody, nie obawiając się, że zmarzniemy. Rozgrzewka zapewnia nam taką „koszulkę” ochronną – mówi. Dodaje również, że bardzo ważne, aby zanurzyć się po szyję. – Nie ma mowy o brodzeniu w wodzie po kolana czy machaniu rękami ponad powierzchnią. Kąpiel to konkretne zanurzenie ciała – podkreśla prezes.

Czas przebywania w wodzie to indywidualna sprawa, zależna od organizmu każdego człowieka. – Doświadczone morsy do wody wchodzą nawet trzy razy w czasie jednej kąpieli i pozostają w niej nawet dwie minuty. Nowicjuszom proponujemy jedno wejście i tylko kilka sekund zanurzenia – mówi prezes. Chociaż to kolejne wejście zapewnia podobno efekt gorącej wody. – Pierwsze zanurzenie daje uczucie szczypania, ale już przy kolejnym, kiedy wychodzimy, ponownie się rozgrzewamy i wracamy do wody, proszę uwierzyć, ma się wrażenie kąpieli we wrzątku – zapewnia prezes. Przyznaje również, że nie ma górnej, a tym bardziej dolnej granicy wieku, aby zacząć morsować.

– W naszych szeregach mamy kilkuletnie dzieci, a najstarsza pani mors ma ponad 90 lat. To pokazuje, że na przygodę nigdy nie jest za późno – zachęca prezes. Sam morsuje od 40 lat. – Kiedyś byłem zdania, że to musi być szaleństwo, aby wchodzić do zimnej wody. Teraz w moim rozkładzie tygodnia nie może zabraknąć czasu na wizytę na plaży i kąpiel.

Dla zdrowia

Antoni Wisterowicz w czerwcu skończył 86 lat. Na plaży spotkać go można dwa razy w tygodniu. – Morsuję od 1978 r. Teraz nikogo widok morsa na plaży nie dziwi, ale pamiętam czasy, kiedy śmiano się z nas. Uważano, że musimy mieć nierówno pod sufitem, skoro kąpiemy się zimą. Na szczęście te czasy minęły – mówi mężczyzna. Dla niego zimowe kąpiele to jeden z czynników zapewniających dobre samopoczucie. – To taka moja krioterapia, która zapewnia witalność i wzmacnia odporność. Pamiętam, że potrafiłem kąpać się codziennie, aż do późnej wiosny. Czasami temperatury były bardzo minusowe, ale mi to nie przeszkadzało – mówi.

W ciągu lat zmienił się sposób wchodzenia do wody. – Dawniej przed kąpielą nie biegano. Była tylko gimnastyka. Obecnie, z racji tego, że morsuje tak wiele osób, czynnie uprawiających różnego rodzaju sporty, można nauczyć się nowych technik rozgrzewki – wyjaśnia. Według pana Antoniego najlepszym momentem całego morsowania jest wyjście z wody. – Człowiek odczuwa wielką satysfakcję, a także przyjemne orzeźwienie – uśmiecha się.

Najlepiej morsuje się w temperaturze poniżej 10 stopni. Co dają kąpiele? – Przede wszystkim hartujemy organizm. Obniża się nasza termoregulacja. Można to zauważyć po temperaturze, jaką utrzymujemy w domu. Gdy jestem u znajomych, którzy mają nagrzane do 26 stopni, ja się po prostu duszę. Zimne kąpiele uodparniają organizm. Reguluje się również ciśnienie – podkreśla L. Szymaniuk.

Claudia podjęła już decyzję. – Za tydzień wchodzę do wody – deklaruje. – Najbardziej obawiam się, że zmarznę i skończy się to zapaleniem płuc w szpitalu. Chociaż, z drugiej strony, jak nie spróbuję, to wiem, że będę żałowała – mówi.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama