Dane GUS nt. małżeństwa i rodziny budzą zaniepokojenie

Dane GUS dotyczące systematycznego spadku w latach 1980-2015 liczby małżeństw oraz wzrostu rozwodów i liczby dzieci pozamałżeńskich budzą zaniepokojenie – uważa ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

Reklama

Duchowny stwierdza, że do tego zwątpienia co do sensu małżeństwa i rodziny, także katolickiego, przyczynia się brak stałej pracy duszpasterzy z małżeństwami, zwłaszcza młodymi. Tymczasem, jak wskazuje papież Franciszek, potrzeba dziś otwartego na spotkanie z małżonkami głoszenia Ewangelii rodziny.

O to pełny tekst komentarza:

Dane statystyczne opublikowane przez GUS budzą na pewno zaniepokojenie wśród wielu środowisk zajmujących się pracą na rzecz małżeństwa i rodziny. W komentarzach pojawiają się stwierdzenia, że małżeństwo i rodzina rozumiane w formie tradycyjnej nie są już atrakcyjne i nie są akceptowane na poziomie społeczeństwa polskiego. Niektórzy ogłosili już zwycięstwo nowych ideologii, które w sposób naturalny wyprą zjawisko monogamicznego małżeństwa. Zanim bezkrytycznie przyjmiemy taki punkt widzenia, spójrzmy na pewne fakty i trendy kulturowe, które mniej więcej od 1989 roku systematycznie są nagłaśniane i propagowane przez media.

Według różnych statystyk prowadzonych przez wiele środowisk, ludzie młodzi w Polsce w ponad 80% chcą małżeństwa i rodziny, opartych na relacji mężczyzny i kobiety, i upatrują w nim realizację swoich marzeń i szczęścia. Chcą jednego wiernego małżeństwa, które otwarte jest na dobro wzajemne i posiadanie dzieci.

Co zatem się dzieje, że wielu z tych młodych ludzi nie chce później wiązać się w małżeństwie? Jako duszpasterze, rodzice, naukowcy obserwujemy od kilkunastu lat rosnące zjawisko kohabitacji, wzrost liczby rozwodów i ilości dzieci rodzących się poza związkiem małżeńskim.

Motywów, które prowadzą do tych zjawisk, jest na pewno wiele. Niełatwo jest wszystkie przeanalizować. Chciałbym jednak podjąć krótką próbę przedstawienia niektórych z nich.

Wśród wielu osób przeżywających problemy małżeńskie i zgadzających się na rozwód pojawia się stwierdzenie, że ideał małżeństwa głoszony przez Kościół jest zbyt wymagający i abstrakcyjny. Pojawia się przekonanie, że małżeństwo jest drogą krzyża i musi być znoszone w imię tylko przysięgi małżeńskiej. Małżeństwo nie jest więc szansą na rozwój osoby i dojrzewanie, ale jest ciągłym znoszeniem wad współmałżonka, dopóki jest to możliwe. Takie negatywne spojrzenie prowadzi do stwierdzenia, że lepiej nie zawierać małżeństwa, a lepiej się po prostu wypróbować i pomieszkać razem, a potem się zobaczy.

Niewątpliwie wzór przeżywania związków małżeńskich przez rodziców i krewnych często nie jest przykładny. Sprawia to, że osoby młode przestają wierzyć w miłość, zaprzestają walki o wspólne dobro i przyjmują model rozwiązania problemu, który znają z najbliższej rodziny – tzn. rozwód. Wcześniejsze badania, m.in. ISKK, pokazują, że osoby, które były świadkami rozwodu w rodzinie, łatwiej podejmują decyzję o swoim rozwodzie, rezygnując z próby dojścia do porozumienia. Przekaz medialny często sugeruje, że nowoczesny człowiek wobec problemów małżeńskich tak właśnie powinien postąpić – tzn. rozstać się w przyjaźni i orzec rozwód, który nie jest już tak bolesny jak dawniej.

Przyczyną wzrostu liczby rozwodów i malejącej ilości zawieranych małżeństw sakramentalnych jest lęk przed zaangażowaniem się w relację stałą i długotrwałą. Pojawia się ucieczka przed problemami i szukanie tzw. miłości idealnej, która pozwala się realizować i czerpać dla siebie korzyści.

Coraz większym problemem w relacjach rodzinnych staje się brak zaangażowania rodziców w wychowanie dzieci. Z jednej strony zauważyć można większe zrozumienie problemów wychowawczych i ich wpływu na życie całej rodziny, z drugiej niestety wielu rodziców stwierdza, że z powodu pracy zawodowej zaniedbują relacje małżeńskie i rodzicielskie. Zjawiskiem, które budzi zaniepokojenie, jest brak mężczyzny-ojca w procesie wychowawczym. Pewne deficyty związane z jego nieobecnością skutkują później nieumiejętnością tworzenia relacji, podjęciem odpowiedzialności za innych.

Olbrzymi wpływ na wizję małżeństwa i rodziny odgrywają niewątpliwie tendencje kulturowe, które opierają się na indywidualizmie, subiektywizmie i samotności. Paradoksalnie, obserwujemy w wielu krajach Europy zanegowanie wartości małżeństwa i rodziny. Prądy ideologiczne sprawiają, że dla wielu małżeństwo oparte na stałej relacji mężczyzny i kobiety staje się przeszłością. Proponuje się w zamian redefinicje małżeństwa i rodziny, stworzenie wielu figur rodzica oraz wprowadzenie prawnych możliwości zawarcia „małżeństwa osób tej samej płci”.

Niestety, do tego zwątpienia co do sensu małżeństwa i rodziny, także katolickiego, przyczynia się brak stałej i systematycznej pracy duszpasterzy z małżeństwami, zwłaszcza młodymi. Jak wykazują statystyki, wiele małżeństw na poziomie 5-6 lat trwania pożycia małżeńskiego przechodzi największe kryzysy i ulega rozpadowi.

Antidotum na te bolączki jest odnowione spojrzenie na małżeństwo i rodzinę. Papież Franciszek stwierdza, że potrzeba dziś proaktywnego, otwartego na spotkanie z małżonkami, głoszenia Ewangelii rodziny.

Rodzina nie jest problemem, zagrożeniem dla realizacji indywidualnych planów, ale jest miejscem kształtowania się człowieczeństwa, odkrywania najistotniejszych wartości i cnót. Mimo prób przeciwstawiania rodzinie tzw. tradycyjnej nowych modeli życia, widać wyraźnie, że tylko stabilna relacja mężczyzny i kobiety związanych ze sobą miłością i otwartych na życie przynosi optymalny rozwój człowieka, daje mu bezpieczeństwa i zapewnia dobry start życiowy. Rodzina nie jest żadną alternatywą, jest po prostu normalną drogą rozwoju człowieka.

Dlatego warto podkreślić radość miłości, do której zaprasza nas papież Franciszek. Ta miłość przeżywana w rodzinie jest szansą, jest wyzwaniem i okazją do tego, aby naprawdę osiągnąć szczęście. Odkrywamy wiele zagrożeń dla życia małżeństw i rodzin, ale jednocześnie jesteśmy świadkami, jak wiele osób świadomie dba o swoje relacje małżeńskie i rodzinne, jak wiele młodych małżeństw podejmuje wysiłek przebaczenia i pojednania.

Przyszłość należy do rodziny. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Każdy z nas jest zaproszony, aby odkryć radość miłości i zaprosić do jej przeżywania naszych bliskich.

Ks. Przemysław Drąg

---

Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin jest instytucją wykonawczą Rady KEP ds. Rodziny. Ośrodek zajmuje się na bieżąco koordynowaniem działań na rzecz rodziny, zwłaszcza w wymiarze duszpasterstwa rodzin. Co roku organizuje dwie kilkudniowe sesje diecezjalnych duszpasterzy rodzin i osób odpowiedzialnych w diecezjach za poradnictwo rodzinne. KODR wydaje kwartalnik “Sprawy Rodziny”.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Cyrkowiec
    28.11.2016 20:36
    Dzisiaj "stuknęło" 24 lata mojego małżeństwa błogosławionego przez Boga. Mam wspaniałą żonę, czwórkę dzieci i dobrze prosperującą firmę. Czytając takie "wypociny" załamuję się i dochodzę do wniosku, że nasz przemądrzały kler jest jeszcze w głębokiej komunie. Jak płaczki po Kim Dzong Ilu drzecie szaty i szukacie winnych. A tymczasem dobro takie jak rodzina, małżeństwo, wierność itp. trzeba przede wszystkim umiejętnie wypromować i zwyczajnie sprzedać! Jeżeli się na tym nie znacie, uszy po sobie i UCZCIE SIĘ! Szukajcie najlepszych.. Jezus jest SUPER, tylko ma beznadziejnych promotorów.
  • WWW
    28.11.2016 21:18
    Kiedyś słyszałem w audycji radiowej wypowiedź ekologa: największym błędem Boga było stworzenie człowieka. Dziś, czytając wiele opinii o księżach dochodzę do wniosku, że kolejnym "błędem" Boga było ustanowienie kapłaństwa. Ciekawe, jaki kolejny "błąd" uczyni nasz Bóg?
  • saherb
    30.11.2016 11:12
    Sam chciałbym założyć rodzinę i mieć 6 dzieci, ale mi to w perfidny sposób uniemożliwiono. A ci, którzy wolą żyć w cudzołóstwie (konkubinacie) ze względu na większe (nie tylko) finansowe korzyści, niech sobie uświadomią, że te korzyści należy traktować w kategoriach judaszowych srebrników. Ci, którzy narzekają, ze nie przysługuje im 500+ niech sobie "zrobią" kolejne dziecko i wtedy dostaną. Bo przecież właśnie o to w tym chodzi, żeby było więcej dzieci, a 500+ jest "nagrodą" za urodzenie dziecka.
  • Gość
    01.12.2016 10:06
    Ks. Przemysław żyje w zupełnie odrealnionym świecie. Byłam na 3-dniowych rekolekcjach dla rodziców i mówił o tym, że zona powinna kupić sobie elegancką sukienkę aby się mężowi podobac a nie mówił np. co ma zrobić zona, gdy jej mąż jest oszustem finansowym i ślubowaną uczciwość małżeńską ma w głębokim poważaniu. A może kupic tę sukienkę z tych pieniędzy, które zdefraudował mąż??? Nigdy na żadnej konferencji nie słyszałam omówienia kwestii "uczciwości", mówi się tylko o wiernosci i miłości. Mozna byc całe zycie wiernym fizycznie, słownie miłośc wyznać 3 x dziennie a na boku robic przekręty na setki tysiecy... i potem zmuszać zonę do spłaty długów. Ale o tym sie na konferencjach nie mówi, bo krajowy duszpasterz jest powołany do udanych, szczęśliwych rodzin... Po prostu żałosne... Realnego podejścia do instytucji małżeństwa Księdzu życzę...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama