Uśmiech wbrew nadziei

Tutaj odnaleźli dom i życzliwych ludzi. Borykając się z poważnymi dolegliwościami i niepełnosprawnością, każdego dnia walczą o osobisty sukces, radość i szczęście.

Reklama

Nasi chłopcy to cisi bohaterowie. Każdy z nich to osobna historia radzenia sobie z niepełnosprawnością, pokonywania własnych ograniczeń, odkrywania talentów i radości z odniesionego, nawet niewielkiego sukcesu. – To nie my ich uczymy życia, ale oni uczą nas, jak ważny jest nawet najmniejszy sukces osiągnięty siłą woli i nakładem własnego wysiłku – podkreśla siostra Teresa, dyrektor Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie w Tarnobrzegu. To jedna z największych takich placówek opiekuńczych w naszej diecezji.

Siostry służebniczki starowiejskie od lat przygarniają pod swój dach chłopców z różnym stopniem niepełnosprawności intelektualnej i fizycznej, którymi opiekują się z pomocą personelu zatrudnionego w tutejszym Domu Pomocy Społecznej 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. To właśnie tutaj wielu z nich odnalazło nowy dom, pełen troskliwej opieki, zrozumienia i miłości.

Drogi do domu

To jedna z posług, na które uczulił siostry ich założyciel bł. Edmund Bojanowski ponad wiek temu. – Obserwując biedę i fatalne warunki ówczesnych sierot i opuszczonych dzieci, bł. Edmund wskazał siostrom konieczność opieki nad nimi. I mimo że minęło tyle czasu, problemy pozostają podobne, nadal jest bardzo wiele dzieci dotkniętych przez los, które potrzebują zwykłej miłości i podstawowej opieki. – Wielu chłopców przebywa u nas od dziecka, można powiedzieć, że ten ośrodek to całe ich życie. Dla większości to jedyny dom, jaki znają i mają. Nasi podopieczni trafiają pod naszą opiekę w różny sposób. Często pochodzą z rodzin patologicznych lub dysfunkcyjnych, które nie mają możliwości, aby otoczyć ich opieką i zagwarantować wychowanie. Zdarza się, że trafiają do nas przez ośrodki opieki społecznej. Bywa i tak, że niepełnosprawność jest sprawą wstydliwą, często ukrywaną. Gdy prowadzony jest wywiad środowiskowy, rodziny nie zgłaszają problemów takiej osoby, są one marginalizowane i wychowywane niejednokrotnie w dużej izolacji od społeczeństwa. Masz ośrodek chce pomóc takim osobom i ich rodzinom w tych trudnych sytuacjach – podkreśla siostra Teresa. Często siostry zasięgają informacji w konkretnych środowiskach i miejscowościach, czy osobom niepełnosprawnym potrzebna jest pomoc. Czasami jednak same rodziny poszukują ośrodków, które pomogłyby im w opiece i trosce nad osobami z niepełnosprawnością. – Drzwi naszego domu są otwarte dla wszystkich, nie patrzymy na to, skąd ktoś pochodzi, jaki jest jego stopień niepełnosprawności czy jak wygląda sytuacja rodziny. Jeśli tylko jest miejsce, taką osobę przyjmujemy natychmiast, jeśli chwilowo nie ma miejsca, wspólnie zastanawiamy się, jak pomóc w takiej sytuacji – dodaje siostra.

Figurki, puzzle i bilard

Czas w siostrzanym domu pomocy płynie jak w rodzinie. Chłopcy uczą się każdego dnia, jak być coraz bardziej samodzielnym. Oczywiście niektórzy wymagają pełnej opieki pielęgnacyjnej i wychowawczej, którą mają w pełni zapewnioną ze strony sióstr i opiekunek. – Codziennie rano każdy ma czas, aby samodzielnie się ubrać. Jedni robią to bardziej sprawnie, inni mniej. Ważne, aby próbowali. Jest to z jednej strony swego rodzaju ćwiczenie, a z drugiej angażuje ich do tego, aby być bardziej samodzielnym. Potem wspólnie jemy śniadanie i zaczynają się zajęcia szkolne i terapeutyczne – opowiada pani Agnieszka, instruktor terapii zajęciowej. Kilku chłopców uczęszcza do szkoły specjalnej, do której codziennie są dowożeni busem. To pozwala im na integrację z szerszą społecznością rówieśników. – Trzeba przyznać, że są pilnymi uczniami, oczywiście na miarę swoich możliwości. Szkoła pozwala im także rozwinąć często drzemiące w nich umiejętności i talenty – dodaje siostra Helena. Dla tych, którzy pozostają w domu, organizowane są zajęcia terapeutyczne. – Są one dostosowywane do ich możliwości. Jedni potrafią tylko rysować i malować, inni wyklejają, układają puzzle czy też wykonują proste czynności techniczno-praktyczne. Kilku chłopców świetnie wykonuje figurki gipsowe z wykonanych wcześniej form. Oczywiście są też tacy, którzy tylko siedzą i słuchają muzyki – wyjaśnia pani Agnieszka. W schorzeniach fizycznych, które dotknęły chłopców, ważną rzeczą jest ruch i rehabilitacja. Dlatego każdego dnia pod czujnym okiem rehabilitantów wykonują najprostsze ćwiczenia. Podopieczni sióstr mogą korzystać z hipoterapii czy też wspólnie spędzić czas na placu zabaw, na siłowni, przy stole pingpongowym, a nawet grając w bilard. – Praca z chłopcami nie jest łatwa, wymaga dużo cierpliwości, ale każdy, nawet najmniejszy ich sukces jest naszą radością i zachętą do angażowania się w codzienną troskę o nich – dodaje pani Agnieszka.

Jak u mamy

Mimo że widać, jak ciężko są doświadczeni przez chorobę i los, to jednak z ich twarzy nie znika uśmiech. Jest on niesamowity, bo emanuje z twarzy dotkniętej niełatwym doświadczeniem. – Bardzo często jesteśmy dla nich wszystkim, co posiadają. Wielu chłopców nie jest świadomych, że mają własną rodzinę, to my zastępujemy im mamę i tatę, a tutaj jest ich dom. Kiedy w szkole, do której uczęszczają niektórzy, pani poprosiła jednego z chłopców, aby opowiedział o swojej mamie, on bez namysłu odpowiedział: moja mama to siostra Koleta – opowiada siostra Helena. Oczywiście z niektórymi rodziny utrzymują kontakt. Bywa, że zabierają ich do domu na święta czy wakacje. W tarnobrzeskim domu opieki ta rodzinna relacja jest czymś normalnym, bo siostry towarzyszą chłopcom niemal przez cały dzień. Pomagają w codziennych czynnościach, są razem w kaplicy, przy stole czy w czasie spacerów.

- Staramy się stworzyć im prawdziwy dom, aby zapomnieli o swoich dolegliwościach i czuli się potrzebni, kochani i wartościowi. Chłopcy są bardzo autentyczni, potrafią okazać swoje uczucia, gdy są radośni i szczęśliwi, a także gdy im smutno i źle. Bardzo często przychodzą do nas ze swoimi zmartwieniami i problemami. I choć mogą się one wydawać błahe i nieistotne, to zawsze staramy się traktować je bardzo poważnie i pomagamy rozwiązać – dodaje inna siostra. Podopieczni siostrzanego domu także wobec siebie są bardzo pomocni i przyjaźni. Siostry podkreślają, że czasem trudno uwierzyć, jak bardzo otwarci są na wzajemną pomoc i życzliwość. Wielu z nich porusza się tylko na wózkach lub o kulach, a inni, bardziej sprawni fizycznie, nie zapominają, że w razie potrzeby należy im pomóc. – I chociaż są to osoby niepełnosprawne intelektualnie, to jednak moglibyśmy się uczyć wzajemnej serdeczności właśnie od nich – podkreślają siostry.

Szlifowane talenty

Ale na tym nie koniec. Wielu chłopców posiada naprawdę duże i różnorodne talenty. – To nie jest tak, że ułomność intelektualna dyskwalifikuje ich zdolności. Wręcz przeciwnie, niektórzy to prawdziwi mistrzowie, np. Czesiu ma doskonałe wyczucie rytmu i potrafi pięknie tańczyć. Mamy grupę uzdolnionych parasportowców. Darek jest świetnym piłkarzem, Kuba – biegaczem, jeździ na zgrupowania specjalnego zespołu piłkarskiego do Konina. I choć sport pochłania im dużo czasu, nie opuszczają się w nauce. Każdy przywieziony puchar to nie tylko wielki sukces chłopców, ale całego domu. Kuba to także świetny recytator, ostatnio na jednym z przeglądów przepięknie wyrecytował wiersz pt. „Niewidomy człowiek” – opowiada siostra Helena. W ośrodku funkcjonuje założony przez pana Arka zespół muzyczny. Jego występy są doceniane na niejednym przeglądzie i festiwalu, skąd niemal zawsze wracają z nagrodą lub wyróżnieniem.

– Pan Bóg nie skąpi im łaski, obdarza ich także zdolnościami na miarę ich sił. Piękne jest to, że te talenty stają się ich życiową pasją, polem osobistego rozwoju, a dla nas wspaniałym świadectwem, że nawet przy niepełnosprawności intelektualnej można naprawdę zachwycić innych doszlifowanymi zdolnościami – dodaje siostra. Niestety, nie wszystkie talenty chłopcy mogą rozwijać. Siostry podkreślają, że ograniczeniem często są fundusze. Mimo że zatrudniony jest instruktor zajęć muzycznych, to jednak koszty związane z zakupieniem instrumentów muzycznych ograniczają te możliwości. – Często, gdy występują na scenie, wielu osobom trudno uwierzyć, że niepełnosprawni intelektualnie mają zdolności i umieją realizować swoje marzenia. A my wiemy, że tak jest, bo efekty widzimy w pracy na co dzień – podsumowuje siostra Helena.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama